Czy takiego gracza potrzebował JKS Jarosław? Ma 24 lata, 190 cm wzrostu. Jest napastnikiem. Wychowankiem białoruskiego Nemana Grodno. W Polsce grał w kilku klubach, by wspomnieć o: Stali Sanok, Wildze Garwolin, Oskarze Przysucha czy Olimpii Zambrów. Piać na razie z zachwytu nie ma co, bo to pierwsze koty za płoty, ale faktem jest, że Andrij Triuchan w dwóch ostatnich ligowych kolejkach był ojcem opatrznościowym ważnych triumfów ekipy Bogdana Zająca.
Z czterech bramek JKS-u zdobył trzy. Zapewnił wygraną w derbowym pojedynku w Przeworsku z Orłem, dzięki czemu jarosławianie doszlusowali do czołówki, a straty do lidera są minimalne. W środku tygodnia sensację sprawił Sokół Sieniawa, który ograł w Krośnie jednego z głównych kandydatów do awansu, czyli Karpaty. Trzy dni później takiego wyniku nie udało się powtórzyć w Pilźnie, gdzie lepszy był Legion. Brak powtarzalności to na razie największy mankament ekipy Arkadiusza Barana. No i może jeszcze mocniejsze trzymanie nerwów na wodzy, bo źle dziać się w Pilźnie zaczęło po czerwonej kartce dla Krystiana Halejci.
Derbowy pojedynek w Przeworsku zgromadził liczną publiczność. Gospodarze, którzy udanie weszli w sezon, bardzo chcieli kontynuować dobrą passę. Z kolei mający spore aspiracje goście, chcąc liczyć się w walce o najwyższe cele, nie mogli sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Mecz zweryfikował możliwości obu ekip. Zasłużone zwycięstwo odnieśli w nim jarosławianie, kontrolujący spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty. Świetne zawody rozegrali strzelcy obu bramek – Piotr Pindak i sprowadzony w tygodniu z Olimpii Zambrów białoruski napastnik Andriej Triuchan, ale także Wojciech Reiman (zanotował dwie asysty) i Paweł Oziębło, który rządził w środku pola. Wygrana przyjezdnych może nie była efektowna, ale nie podlegała żadnej dyskusji.
Podopieczni Bogdana Zająca od pierwszego gwizdka sędziego zepchnęli rywali do defensywy i już pierwsza ich ofensywna akcja mogła przynieść im powodzenie. Na uderzenie z okolic 16. metra zdecydował się Wojciech Reiman, a futbolówka wylądowała na słupku przeworskiej bramki. Kwadrans później pressing gości wymusił stratę Patryka Zygmunta. Piłkę przejął Artem Płoszczynskyj, ale jego strzał okazał się niecelny. Powodzenie przyniosła gościom 23. min. Dośrodkowanie Wojciecha Reimana trafiło pod nogi Piotra Pindaka, który z bliskiej odległości pokonał Matthew Korziewicza. Jeszcze przed przerwą kolejny raz swojej szansy szukał Reiman, lecz tym razem uderzył w środek bramki.

Twardej, męskiej walki na stadionie przy ul. Budowlanych w Przeworsku nie brakowało. W powietrznym pojedynku Michał Daniel (z lewej) i Sebastian Kocój. Fot. Agnieszka Kulka
II odsłonę odważniej rozpoczęli gospodarze, którzy przy lepszej skuteczności mogli pokusić się o wyrównanie. Tuż po antrakcie, po rzucie rożnym Rafała Surmiaka, nad poprzeczką uderzał Bartosz Markiewicz. Świetną sytuację przeworszczanie mogli sobie stworzyć także w 49. min, gdy wyprowadzili z własnej połowy kontrę w liczebnej przewadze, lecz fatalne zagranie Tomasza Majby zniweczyło szansę. Niedługo potem goście podwyższyli prowadzenie, pozbawiając miejscowych wszelkich złudzeń. Podanie Reimana trafiło do Triuchana... Jego pierwszy strzał Korziewicz obronił, lecz wypuścił futbolówkę ponownie pod nogi Białorusina, a ten skrzętnie z tej okazji skorzystał. Mający pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami jarosławianie mogli jeszcze podwyższyć rezultat, lecz w decydujących momentach brakowało im dokładności.
MŁ
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze