W sześć minut policjanci zdążyli dotrzeć na miejsce i uratować 34-letniego mężczyznę, który targnął się na swoje życie w okolicy strzelnicy przy ulicy Słowackiego.
– Kilka minut po dwunastej operator Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Rzeszowie (tel. alarmowy 112 – przyp. JS) powiadomił mnie o tym, że na terenie Przemyśla jakiś mężczyzna chce sobie odebrać życie – opowiada sierż. szt. Zbigniew Kuźniar, który 12 maja pełnił służbę na stanowisku zastępcy dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. Zwykle w takich przypadkach przedłuża się rozmowę z telefonującą osobą, żeby ją zlokalizować i zorganizować pomoc. Z wypowiedzi mężczyzny wynikało, że znajduje się on w okolicy strzelnicy przy ulicy Słowackiego.
Pobiegliśmy tam, żeby sprawdzić i kiedy wychodziliśmy z krzaków, zobaczyłem w odległości około dwustu metrów mężczyznę, który stał pod drzewem odwrócony do nas plecami. Kiedy podbiegliśmy do niego, już wisiał, charczał i siniała mu twarz. Podciągnęliśmy go, żeby poluzować pętlę, która już była mocno zaciśnięta na szyi. Wtedy się okazało, że nie mamy czym odciąć sznura, gdyż cały sprzęt do udzielania pierwszej pomocy, w którego zestawie znajduje się również nóż, został w radiowozie. Już nie mieliśmy czasu, żeby po niego biec. W takich sytuacjach liczy się każda sekunda. Na szczęście[paywall] znalazłem na ziemi jakiś kawałek szkła i odciąłem nim sznurek. Ułożyliśmy mężczyznę na ziemi i zaczęliśmy udzielać mu pierwszej pomocy przedmedycznej. Powoli odzyskiwał przytomność i skarżył się na problemy z oddychaniem. Miał około trzydziestu lat, porządnie ubrany. Było od niego dość mocno czuć alkohol i podejrzewam, że był nietrzeźwy. Sprawdziliśmy jeszcze, czy nie ma przy sobie czegoś, co mogło zagrażać jemu lub innym. W tym momencie przyjechała karetka i zajęli się nim ratownicy, którzy odwieźli go do szpitala. O dwunastej dwadzieścia jeden zameldowałem dyżurnemu o zakończeniu interwencji i wtedy uświadomiłem sobie, że cała akcja trwała zaledwie sześć minut.
– W takiej sytuacji nie ma miejsca na emocje – powiedział aspirant Kula, zapytany, co się czuje, widząc człowieka wiszącego na drzewie? – W policji służę dziesięć lat i niejedno widziałem. Niejednego wisielca i zwłoki. Taka jest nasza praca, że często spotykamy się z tragediami. Wtedy najważniejsze jest, żeby działać na chłodno, precyzyjnie i skutecznie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Policjant ma obowiązek:.....................................
Od lat ta gazeta usiłuje podobnymi relacjami wmówić nam, mieszkańcom Przemyśla, jakich to mamy wspaniałych, czujnych i z poświęceniem działających policmajstrów. I pewnie część czytelników ten kit kupuje, łyka tę propagandę pozytywnego wizerunku i koduje sobie pozytywny obraz f-szy z ul. Bohaterów Getta. Ale od czasu do czasu przychodzi otrzeźwienie, tzw. kubeł zimnej wody na łeb. Dzieje się tak, gdy tylko wejdziemy w jakąś interakcję z policmajstrami, będziemy od nich czegokolwiek chcieli. Wtedy czar pryska i już wiemy że pan Wilgucki i mu podlegli karmili nas przez lata czymś, co ma się do rzeczywistości nijak.
Wszystko płatne złoby,żal
i co ? kolega przegryzł sznur?
Policjant ma obowiązek:.....................................