Obecnie mieszka w Jarosławiu. Na stałe zameldowany jest w Niemczech. Zastrzega jednak, że jest na wewnętrznej emigracji. Jego dusza przebywa w innym, lepszym świecie.
– Pierwszą książkę napisałem, mając 13 lat. Była to powieść o kowbojach i Indianach. Spisałem ją w zeszycie i dałem starszemu koledze do przeczytania. Po dwóch tygodniach mi ją oddał. Tak pociętą, że nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Wyciął wszystkie błędy, które popełniłem. Zdenerwowałem się. Powiedziałem, że pisarzem nigdy nie będę[paywall]. Podarłem ją i wyrzuciłem – wspomina swój początek Kazimierz Ivosse – pisarz z Jarosławia. Słowa jednak nie dotrzymał. Wydał osiemnaście książek. Cztery tomiki wierszy. Przetłumaczonych na kilka języków. Dorobił się ośmiu wystaw indywidualnych. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich. W Polsce i za granicą. Pomimo swych osiągnięć pozostał skromnym człowiekiem. Nie goni za sławą i pieniędzmi. Szuka prawdziwych wartości.
Najważniejszy dla niego jest człowiek. Za swoje książki nie otrzymuje zbyt wiele. Żyje ze skromnej renty. Odkłada na ostatnią jego zdaniem książkę. Mają to być wspomnienia z czasów, kiedy przebywał w niemieckim obozie. – Nigdy nie myślałem o ucieczce z kraju. Przetrzymałem cały stan wojenny. Jednak zdenerwowany panującą sytuacją uciekłem. Wczesną wiosną 1988 roku stałem się uciekinierem. Wyjechałem z wycieczką do Hamburga. Tam trafiłem do jednego z najcięższych obozów w Niemczech. Znalazłem się w towarzystwie więźniów. Najgorszych typów Polaków, o których do dzisiaj nie zapomnę. Stu sześćdziesięciu uciekinierów różnych narodowości. Pamiętam bijatyki, krew na ścianach i gaz. Nocne kontrole policyjne. Utkwiło to w mojej pamięci. Opisuję to w swojej książce – mówi Kazimierz. Ostatnie siedem powieści wydał ze swoich oszczędności. Spotkania autorskie organizuje w Niemczech. Jest pisarzem katolickim, ale, jak twierdzi, nie lubi podziału twórców. – Piszę, bo liczy się dla mnie człowiek. Sytuacje, które dzieją się wokół niego. W tych trudnych czasach tematy leżą na ulicy. Wystarczy je podnieść i pisać – dodaje. Będąc na emigracji, współpracował z prasą polonijną, londyńskim Dziennikiem Polskim oraz prasą niemiecką. W swoich książkach przedstawia portrety wspaniałych ludzi. Pokazuje nam św. Ojca Pio w powieści zatytułowanej Księga Ciszy. Z kolei ksiażka Cisza i Cień poświęcona jest pamięci Edyty Stein. Jest także autorem sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych. Członkiem Związku Pisarzy Polskich za granicą. Należy też do Polskiego Stowarzyszenia Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze