Co mają wspólnego sztuki walki z polityką? Wiele. Walka o stołki, wpływy i pieniądze, a generalnie o władzę, to nie lada sztuka. I można by na tym zakończyć, gdyby nie jeszcze pewna ciekawostka. Chodzi o luminarzy kina akcji, rozdających na ekranie kopniaki i łamiących tamże kości swoim przeciwnikom.
Nie ma tygodnia, by w programach telewizyjnych wszelakich stacji nie pojawiło się kilka filmów z takimi kozakami jak Steven Seagal, czy Jean Claude Van Damme. Chucka Norrisa jakby trochę mniej ostatnio. Wszyscy koszą równo wszystko co się rusza, nie oszczędzając też nieruchomości, które co jakiś czas demolują, podpalają i wysadzają w powietrze. Wydawałoby się, że poza specjalnymi umiejętnościami i zamiłowaniem do totalnej demolki, nic ich więcej nie łączy. Okazuje się, że mają jeszcze jedna wspólną namiętność. Wszyscy trzej - jak jeden mąż - popierają Donalda Trumpa, nie mają nic przeciw rasizmowi i reprezentują właśnie ten sposób widzenia świata, jeśli można to tak określić. Jesienią zeszłego roku na portalu TMZ pojawiło się nagranie. Van Damme ,z małym psem na ręku, stoi na parkingu i gaworzy z paparazzi o amerykańskiej polityce. Niczego nie demoluje, nikogo nie kopie. Pozornie. Spokojnie bagatelizuje problem molestowania seksualnego i dyskryminację muzułmanów. Twierdzi, że Trump powinien po prostu „napić się z Putinem wódki”, by się z Rosją wreszcie pogodzić. Za Putinem przepada też Steven Seagal. Jesienią 2016 wystąpił o rosyjskie obywatelstwo i otrzymał je z rąk samego Władimira Władimirowicza. Seagal ma zakaz wstępu na Ukrainę za poparcie aneksji Krymu przez Rosję. O Putinie mówi wprost, że jest bodajże najważniejszym żyjącym przywódcą politycznym. Chuck Norris też nie ustępuje pola, jeśli chodzi o twarde prawicowe poglądy. Niedawno poparł kontrowersyjną kandydaturę Roya Moore’a do Senatu, choć kandydat został oskarżony przez trzy kobiety o molestowanie seksualne. Wcześnie, w 2012 nagrał z żoną odezwę do innych ewangelików, ostrzegając ich przed socjalizmem i wieszcząc: „jesteśmy w punkcie zwrotnym i jest możliwe, że nasz kraj zostanie utracony na zawsze”. O związku determinacji tych trzech mistrzów sztuk walki w przestrzeni politycznej, po skrajnie prawej stronie pisze Urszula Schwarzenberg-Czerny w „Polityce” w tekście pt. „Odkopane kopy”(2/2018). Wywód jest dość skomplikowany. Pada pytanie, czy istnieje jakaś ogólna zależność między kultem tężyzny fizycznej, a kultem siły w polityce. Czy prawica rzeczywiście z natury mocniej i skuteczniej uderza? Badań takich na razie nie przeprowadzono. Jedno jest jednak pewne. W polityce, podobnie jak w sztukach walki, występują zaskakujące kopnięcia z półobrotu. Można dostać takiego niespodziewanego kopniaka, że wypada się całkiem poza matę. Ostatnio paru twardych wojowników doświadczyło tego na własnej skórze. Polityka to jednak swoiste kino akcji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze