To zdecydowanie była kolejka niespodzianek, ale i niewykorzystanych szans. Tytuł nieśmiertelnego przeboju Anny Jantar „Nic nie może wiecznie trwać” po raz kolejny znalazł odzwierciedlenie na piłkarskich boiskach.
Znakomita seria sześciu wygranych meczów Polonii Przemyśl, dzięki której ekipa Pawła Załogi awansowała na pozycję wicelidera, skończyła się w Skołoszowie. Dla niektórych może być to sensacja, wszak mierzyły się ze sobą druga drużyna w tabeli i przedostatnia. I nawet fakt, że druga drużyna grała na obcym placu, dla niektórych nie miało mieć żadnego znaczenia. To było złe myślenie. Złe, bo LKS Skołoszów personalia ma absolutnie nie na 15. miejsce w tabeli! To zespół z wieloma doświadczonymi zawodnikami i tylko i wyłącznie oni wiedzą, dlaczego tak dramatycznie dołują. Ich ewentualny spadek do klasy A byłby nie lada szokiem. O tym, że zespół prowadzony przez Bogusława Sierżęgę w piłkę grać potrafi, przekonał się niedawno lider z Tryńczy, który grając w połowie III-ligowym składem, wygrał z nim u siebie ledwie 2:1. Przekonała się i Polonia, która miała sporą przewagę, sporo sytuacji do rozstrzygnięcia na swoją korzyść tego pojedynku, ale trafiła do siatki ledwie raz. A wynik musiała gonić, bo jako pierwsi trafili gospodarze za sprawą popularnego „Caniggi”, czyli Mateusza Buczkowskiego.
Lider z Tryńczy znał wynik Polonii, bo grał dzień później. Wiedział doskonale, że wygrywając w Piwodzie z trochę nijako grającym Santosem, odskoczy od najgroźniejszego rywala na 9 punktów. Ale wiedzieć, a uczynić, to jednak różnica. Wygląda na to, że KS Wiązownica-Wisłoczanka nie potrafi grać z tym rywalem. Postradała z nim punkty jesienią, remisując u siebie, postradała i teraz, kiedy również podzieliła się punktami. Na szczycie tabeli jest więc bez zmian.
Zremisował i trzeci w klasyfikacji Piast Tuczempy, który u siebie nie potrafił zmóc walczącą niezwykle ambitnie o pozostanie w V lidze okręgowej Sanoczankę Święte. Kryzys dopadł chyba przemyski Czuwaj, który nie potrafił wygrać w Gorliczynie z Gorliczanką, a w tej kolejce nieco sensacyjnie poległ w Morawsku z Płomieniem. Warte podkreślenia są kolejne dwie bramki strzelone przez Alana Nowogrodzkiego, który zasilił Płomień w przerwie zimowej i od razu stał się jego liderem.
Ciekawie było we wspomnianej Gorliczynie. Podobnie jak Czuwaj, lekka zadyszka dopadła i Wólczankę Wólka Pełkińska, która ostatni raz smak trzech punktów czuła 29 marca br., kiedy wygrała u siebie z Sanoczanką. Ekipa Radosława Strączka ładnie zrehabilitowała się za wysoką porażkę w Przemyślu z Polonią (6:1), pewnie pokonując drużyną z Wólki Pełkińskiej, dla której była to trzecie z rzędu niepowodzenie.
Remisowo było w Pruchniku i Lisich Jamach. Za to prawdziwe strzeleckie święto zobaczyli kibice w Kaszycach. Zobaczyli aż 9 bramek, ale nie mogli po ostatnim gwizdku arbitra cieszyć się z wygranej swoich pupili. Znajdujący się w niemal beznadziejnej sytuacji Biało-Czerwoni jednak nie odpuszczają. Walczą jak umieją najlepiej, z wielkim sercem i ambicją. Na Orła Torki to nie wystarczyło. Nie wystarczyło strzelenie aż czterech goli, kiedy popełnia się duże błędy w obronie. Przeciwnik strzelił jednego gola więcej, odnosząc niezwykle cenny triumf w kontekście bezpiecznego utrzymania w lidze. Mając już na koncie 30 punktów i w perspektywie jeszcze kilka spotkań, są tego już prawie pewni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze