Przemyscy miejscy strażnicy pomstują na brak profesjonalnego samochodu do przewozu osób nietrzeźwych i bezdomnych, bo powstałe w efekcie takiego transportu nieczystości muszą sami sprzątać. Komendant straży Jan Geneja mówi, że też chciałby mieć takie auto, ale nie ma na nie pieniędzy.
Do naszej redakcji wpłynął list od funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Przemyślu. Dotyczył „łamania praw pracowniczych i niezapewnienia przez szefostwo formacji normalnych warunków pracy”. Twierdzą, że pracodawca powinien zadbać o odpowiednie warunki pracy oraz o sprzyjającą atmosferę, a los strażników stale się pogarsza. „(...) Komendant Jan Geneja wraz ze swoim zastępcą Mariuszem Migdalem dbają jedynie o konfliktowość jednych pracowników względem drugich (...)” – czytamy m.in. w liście[paywall]. Jego sednem są pretensje do szefostwa przede wszystkim o brak pojazdu przystosowanego do przewozu osób nietrzeźwych i bezdomnych. „(...) Taki samochód powinien co najmniej w części mieć zdemontowane wewnętrzne klamki, korby do opuszczania szyb i przyciski centralnego zamka. Podłoga powinna być pokryta aluminiową blachą ryflowaną z otworami umożliwiającymi odpływ wody. Kanapa powinna być pokryta łatwo zmywalnym materiałem (...). Czy zakup takiego pojazdu jest aż takim problemem? Samochody, które posiada Straż Miejska w Przemyślu, nie nadają się do przewozu osób nietrzeźwych. Ich przewożenie często wiąże się z późniejszym sprzątaniem radiowozu, do czego, oczywiście bez dodatkowych badań i wynagrodzeń, zmuszani są strażnicy, gdzie w innych miastach wynajmowane są firmy sprzątające (...). Może w końcu dobrze byłoby się zastanowić nad zakupem takiego pojazdu, bo z roku na rok liczba interwencji dotyczących osób nietrzeźwych i bezdomnych rośnie (...)” – podsumowują strażnicy.
Komendant przemyskiej straży miejskiej Jan Geneja przyznaje rację strażnikom w jednej kwestii: taki samochód rzeczywiście w dowodzonej przez niego formacji by się przydał. – Z tym się zgadzam, ale cała reszta to kolejne bzdury wyssane z palca. Jeśli ktoś je wypisuje, najpewniej nie bardzo jest zorientowany w tym, co robimy. Samochód specjalistyczny należy się obowiązkowo służbom, które dokonują konwojowania osób zatrzymanych. A my nie możemy dokonywać zatrzymań! Ale rzeczywiście sporo osób nietrzeźwych i bezdomnych przewozimy. Te drugie dowożone są przez nas do łaźni, Caritasu, jadłodajni samochodami, którymi dysponujemy. Innych nie mamy. Najczęściej są to auta osobowe, odpowiednio zabezpieczone. Jeśli klient zanieczyści nam auto, sprzątamy je we własnym zakresie. Zdarzyło się, że zafajdał nam samochód całkowicie, wówczas oddaliśmy pojazd do wysprzątania i zdezynfekowania przez odpowiednią firmę – tłumaczy komendant J. Geneja. – Każdy strażnik przed rozpoczęciem pracy jest informowany o tak zwanej ocenie ryzyka zawodowego, które w niej występuje. Do przewozu osób nietrzeźwych czy bezdomnych są wyposażani w ochronne rękawice. Mamy dodatkowo podpisaną umowę ze szpitalem na wykonywanie czasowych badań pod kątem choćby zakażeń. Co roku piszę prośby do władz miasta o zabezpieczenie środków w miejskim budżecie na zakup odpowiedniego auta. Jego koszt to od 120 do 150 tysięcy złotych. Na razie bez efektów – podsumował J. Geneja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kiedyś był Polonez było Aro i dwa Żuki i było więcej narkomanów i pjanych i oczywiscie więcej patroli pieszych i posterónkach po osiedlach i blokad na koła i było ok nie to co teraz
A może strażnicy miejscy podnieśliby głowy od góry i zobaczyli paskudne uschnięte drzewa przy Lwowskiej,Grunwaldzkiej,Słowackiego,Wyb. .JP II,Cmentarz Zasański. Może zatrudnić widzących emigrantów????
Kto chce ? takie auto ze sprzątaczką - Czy ten Ukrainiec też ? co służy w SM,do roboty nieroby -
A ja jako nauczycielka w jednej z przemyskich podstawówek (a ta tak samo jak Straż Miejska finansowana jest z budżetu Przemyśla) domagam się jakiegokolwiek samochodu służbowego by dojeżdżać, w ramach obowiązków służbowych, na lekcje nauczania indywidualnego do uczniów mieszkających w różnych zakątkach miasta.
A może by tak tych nierobów wreszcie zlikwidować,a pieniądze przekazać Policji
do krau może by i wystarczyła tylko że niestety już ich nie ma to po pierwsze. A po drugie, to już słyszę ten kwik gdyby się okazało, że trzeba taką nyskę naprawiać gdy koszt naprawy przerasta wartość tej nyski. Tacy jak ty kwiczeli by głośniej niż świnie odganiane od koryta, że publiczne pieniądze są wyrzucane w błoto.
O straży miejskiej mam dość nędzne zdanie. Im nie potrzeba nowych aut, a zdrowych nóg do przemierzania ulic miasta pieszo lub rowerów. Wystarczy to co mają. A za takie pieniądze, taką nyskę bez problemu będzie serwisował dowolny mechanik przez ładnych kilka lat (wraz z kosztem jej zakupu). W jednym się zgodzę, gdzie taką nyskę znaleźć...
Aż tak drogie auto? Nyska by wystarczyła...
Kiedyś był Polonez było Aro i dwa Żuki i było więcej narkomanów i pjanych i oczywiscie więcej patroli pieszych i posterónkach po osiedlach i blokad na koła i było ok nie to co teraz
A może strażnicy miejscy podnieśliby głowy od góry i zobaczyli paskudne uschnięte drzewa przy Lwowskiej,Grunwaldzkiej,Słowackiego,Wyb. .JP II,Cmentarz Zasański. Może zatrudnić widzących emigrantów????