Reklama

Komu służy Izba Rolnicza – rolnikom czy politykom?

07/09/2015 19:00

– Mamy reprezentować rolników, a nie polityków – mówi Zbigniew Słotwiński, przewodniczący rady powiatowej Podkarpackiej Izby Rolniczej w pow. lubaczowskim. Jego zdaniem organizacja została zawłaszczona przez PSL, a rolnicy nie mają z niej żadnych korzyści.

Zbigniew Słotwiński z Izbą Rolniczą związany jest od wielu lat. Szefował jej, gdy jeszcze istniała Przemyska Izba Rolnicza, a później przez jedną kadencję, gdy została przemianowana w Podkarpacką. Był też członkiem PSL-u. Zawieszono go jednak w prawach[paywall] członka, po czym sam wystąpił z partii. Powiedział, że nie będzie uczestniczył w prywatnym folwarku, stwierdził, że jego zadaniem jest reprezentowanie interesów rolników, a nie polityków.
Jego zdaniem teraz sytuacja się pogorszyła, a organizacja ma znikomy kontakt ze zwykłym rolnikiem. – Izba zajmuje się tylko administracją, brakuje pracowników merytorycznych – uważa Z. Słotwiński.

Zarząd z namaszczenia PSL

Jak mówi, chciał to zmienić, dlatego kandydował na prezesa Podkarpackiej Izby Rolniczej (PIR). Przedstawił program, zyskał poparcie 16 delegatów. Jego kontrkandydatem był urzędujący od trzech kadencji prezes Stanisław Bartman. Jego poparło 24 osoby. – Skład zarządu został ustalony kilka dni wcześniej na spotkaniu w biurze posła Burego w Rzeszowie. I wszyscy, którzy zostali wybrani, pochodzą z namaszczenia PSL – twierdzi Z. Słotwiński.
Faktycznie, na pięciu członków zarządu Izby, czterech jest czynnymi działaczami PSL-u. Stanisław Bartman odpowiada, że nigdy nie należał do żadnej innej partii, od początku jest w Polskim Stronnictwie Ludowym, tak jak jego ojciec i dziadek.
Nie ukrywa, że spotkanie w biurze PSL się odbyło, ale zapewnia, że nie było personalnych ustawień, tylko sprawy polityczne. Wyjaśnia również, dlaczego w siedmiu miastach biura powiatowe Izby Rolniczej mieszczą się w biurach PSL-u. – Tam nie płacimy za wynajem ani złotówki, bo takie mamy uzgodnienia. A gdziekolwiek indziej musimy płacić. Jeśli ktoś da nam siedzibę za darmo, to chętnie weźmiemy – tłumaczy.
Słowa Z. Słotwińskiego prezes uważa za „czyste pomówienie”. – W zarządzie mamy wspaniałych rolników – mówi S. Bartman.

„Jest grupa zadowolonych”

Jednak działacz z Lubaczowa ma inne zdanie na temat działalności zarządu PIR. Roczny budżet tej organizacji opiewa na 1,5 mln zł. Zgodnie z ustawą, pieniądze pochodzą z podatku rolnego. – Jest bardzo mała współpraca zarządu wojewódzkiego z radami powiatowymi. Rolnicy nie wiedzą, czym jest Izba Rolnicza – mówi Z. Słotwiński.
Uważa, że powinna funkcjonować bezpłatna obsługa prawna rolników, mówi, że tak było za jego czasów. Sugeruje, że Izba mogłaby organizować szkolenia dla rolników oraz pozyskiwać pieniądze w ramach różnych projektów. Jako przykład podaje fakt, że w innych województwach jest dofinansowanie do wapnowania gleb, a w naszym nie. – Większość rolników nawet nie wie, że istnieje Izba Rolnicza. Nic z jej funkcjonowania nie ma. Jest tylko grupa osób zadowolonych – dodaje.

„Słotwiński zarabiał więcej”

– Wszystko, co się należy podkarpackim rolnikom wykorzystujemy najlepiej w kraju – podkreśla stanowczo S. Bartman. Zgodnie z prawdą zauważa, że wapnowanie może sfinansować Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Twierdzi, że dopominał się o to, ale uzyskał odpowiedź, że w naszym województwie nie ma takiej możliwości.
Zapewnia, że Izba występuje w imieniu rolników w kwestii cen skupu płodów rolnych czy zwierząt, ale jej głos jest jedynie opiniujący, a nie wiążący. – Ustawodawca dał nam tyle uprawnień, ile nam dał. Cokolwiek możemy zrobić, to tylko na zasadzie prośby. Gdyby tak całkiem źle było, to ludzie by nas nie wybierali – mówi.
Z. Słotwiński postulował też o zmniejszenie o połowę diet dla zarządu, a za to zwiększenie pieniędzy na funkcjonowanie biur powiatowych. – Gdy prezesem był pan Słotwiński, zarabiał trzy średnie krajowe. Ja zarabiam 1,2 średniej krajowej. Członkowie zarządu mają pół średniej krajowej. Tygodniowo robimy po kilkaset kilometrów i nie rozliczamy kilometrówek, choć moglibyśmy to robić – zaznacza S. Bartman.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    P.K - niezalogowany 2015-09-07 23:30:22

    Izby Rolnicze nie reprezentują rolników. Bo gdyby tak było to rolnicy byli by na ulicy. Wystarczy zorganizować strajk i 1,2 mln rolników może strajkować. Wówczas władza w RP  musiał się z tą grupą zawodową liczyć . To prawda , że izby rolnicze służą tylko wybranym grupą rolników powiązanymi z PSL. Izby rolnicze mają doradców którzy służą swoim. Mają wgląd do działek ANR , które często są wystawiane na przetarg , gdy wniosek napisze członek PSL, a gdy ktoś obcy to nie ma szans na przetarg i kupno.2% podatku rolnego w RP idzie na Izby rolniczę, co znaczy że służy mafii , a nie ogółowi .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości