W ramach cyklu Zamkowe Teatralia na scenie Zamku Kazimierzowskiego, po bez mała rocznej przerwie, znów zagrała Orkiestra Narodowego Ukraińskiego Dramatycznego Teatru im. M. Zańkowieckiej we Lwowie. Koncert poprzedził krótki występ krakowskiego teatru pantomimy Nikoli, który wykonał fragmenty spektaklu Nokturny Chopina.

fot.Adam Erd
Koncert zakończył występ rewelersu złożonego z członków orkiestry, który wykonał kilka ukraińskich piosenek ludowych i przebój przebojów z czasów Lwowskiej Wesołej Fali Tylko we Lwowie (po polsku i ukraińsku).
Lwowski zespół w takim składzie, jak podczas ostatniego występu w Przemyślu (bo nie tylko w takiej konfiguracji orkiestra występuje), przypomina dawne składy kurortowe: kwintet smyczkowy, podwójna obsada dęta, fortepian, perkusja i... cymbały, instrument niegdyś bardzo popularny w całym niemal cesarstwie, dzięki węgierskim wirtuozom wyniesiony do roli instrumentu narodowego. Na repertuar koncertu złożyły się utwory z niemal wszystkich istniejących nieamerykańskich gatunków rozrywkowych, były utwory ludowej proweniencji, potpourri (kto dziś pamięta ten niegdyś ultrapopularny sposób prezentacji najpopularniejszych tematów z oper i operetek) i utwory w oryginale napisane na taką orkiestrę, z reguły dzieła kompozytorów ukraińskich. Po raz kolejny lwowscy artyści dali pokaz najwyższej klasy profesjonalizmu. Wszystkie pozycje programu zagrane były z potężnym zapasem formy, tyczy się to również wszystkich solistów (instrumentalistów i wokalistów). Koncert, podobnie jak ten sprzed roku, zakończył występ rewelersu złożonego z członków orkiestry, który wykonał kilka ukraińskich piosenek ludowych i przebój przebojów z czasów Lwowskiej Wesołej Fali Tylko we Lwowie (po polsku i ukraińsku).
A na zakończenie zakończenia, po serii bisów i wymianie serdeczności z organizatorami imprezy, padły słowa, które dość brutalnie przypomniały wszystkim, w jakiej rzeczywistości politycznej przyszło nam żyć. Słowa „nam” używam w stu procentach świadomie, mając w uszach to, co powiedział dyrygent i konferansjer Bogdan Moczurad, dziękując przemyskim melomanom za ciepłe przyjęcie i Polsce za wsparcie ukraińskich dążeń do wolności: „Pamiętajcie, jeśli Putin dojdzie do Lwowa, do Przemyśla też dojdzie...”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze