Zarówno prokuratura, jak i sądy odmówiły badania sprawy ewentualnych naruszeń prawa przy procedowaniu obywatelskiego projektu uchwały w sprawie zasad przebudowy zasańskiej promenady. Dwie sprawy, wniesione przez inicjatorów uchwały, skończyły się odrzuceniem skargi przez Wojewódzki Sąd Administracyjny oraz odmową wszczęcia śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez byłego przewodniczącego Rady Miejskiej w Przemyślu Roberta Bala.
Obie sprawy miały związek z odrzuceniem obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, dotyczącej ochrony rekreacyjnego charakteru Wybrzeża nad Sanem. Mimo, że 849 mieszkańców podpisało się pod projektem obywateli, rada miejska ostatecznie go odrzuciła. Uchwała przepadła jednym głosem. Radni nie zdecydowali się chronić drzew nad Sanem pod pretekstem wad prawnych obywatelskiego projektu uchwały.
Procedowanie projektu budziło jednak istotne wątpliwości.
– Kluczowa dla losów projektu uchwały była decyzja ówczesnego przewodniczącego rady Roberta Bala, który samodzielnie oceniał projekt pod względem formalno-prawnym
Reklama
– powiedział Andrzej Orzechowski, jeden z inicjatorów uchwały.
– W naszej opinii nie dopełnił on swoich obowiązków, bo powinien skierować projekt uchwały, za pośrednictwem prezydenta miasta, do Biura Prawnego Urzędu Miejskiego w Przemyślu. Po to utrzymujemy z naszych podatków biuro prawne i radców prawnych na etatach urzędu miejskiego, aby wykonywali jedno z dwóch podstawowych ich zadań, jakim jest ocena prawna projektów uchwał trafiających pod obrady rady. W naszym przypadku władze miasta opublikowały projekt wadliwy prawnie, by później – dokładnie z tego powodu – mieć pretekst do jego odrzucenia... W ten sposób zamieniono instrument, jakim jest obywatelska inicjatywa uchwałodawcza, w jego karykaturę. Poświęciliśmy siedem miesięcy życia na zupełnie syzyfową, z góry skazaną na porażkę pracę
Reklama
– dodał A. Orzechowski[paywall].
W reakcji na takie postępowanie Tomasz Sawka i Andrzej Orzechowski złożyli skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie. Liczyli, że sąd krytycznie oceni sposób procedowania obywatelskiego projektu uchwały przez Radę Miejską w Przemyślu i zwróci go radnym do ponownego rozpatrzenia. WSA ostatecznie nie zajął się jednak skargą obywateli, odrzucił ją z uwagi na to, że art. 101 Ustawy o samorządzie gminnym wyklucza skarżenie do sądu odrzucenia uchwały przez radnych. To tzw. przepis lex specialis, nadrzędny wobec ogólnych zapisów kodeksu Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.
Równolegle do postępowania przed WSA, w listopadzie 2024 r., A. Orzechowski złożył zawiadomienie do prokuratury, podejrzewając, że ówczesny przewodniczący rady miejskiej R. Bal dopuścił się przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego – niedopełnienia obowiązków na szkodę interesu publicznego i prywatnego. Postępowanie sprawdzające w tej sprawie prowadziła jarosławska policja (przemyska policja wyłączyła się ze sprawy). Ostatecznie pod koniec grudnia Prokuratura Rejonowa w Przemyślu odmówiła wszczęcia śledztwa.
– Czytałem akta postępowania sprawdzającego
Reklama
– zdradził A. Orzechowski.
– Policja ograniczyła się tylko do przesłuchania Roberta Bala i obecnego przewodniczącego rady Marcina Kowalskiego. Wyjaśnienia Roberta Bala dotyczącego kluczowego dla losów uchwały okresu między 28 lutego a 21 marca 2024 roku liczą dosłownie cztery zdania. Całe uzasadnienie to w większości kopiuj-wklej z pisma sporządzonego wiele miesięcy wcześniej przez sekretarza Urzędu Miejskiego w Przemyślu. W konkluzji postanowienia dwukrotnie stwierdzono zaś, że policja nie dopatrzyła się przekroczenia obowiązków przez Roberta Bala, choć przedmiotem zawiadomienia było przecież niedopełnienie obowiązków... W toku postępowania nie wyjaśniono praktycznie żadnych z okoliczności wskazanych w zawiadomieniu. Dlatego złożyłem w styczniu zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa do Sądu Rejonowego w Przemyślu
Reklama
– wyjaśnił A. Orzechowski.
5 marca br. sędzia Sądu Rejonowego w Przemyślu Agnieszka Tworzydło podtrzymała jednak postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez byłego przewodniczącego rady miejskiej.
A. Orzechowski nie ukrywa rozczarowania tym stanem rzeczy:
– Sąd uznał, że postępowanie prowadzone przez policję i prokuraturę było prowadzone właściwie. Wygląda na to, że organy państwa przeszły do porządku dziennego nad sytuacją, w której władze miasta świadomie opublikowały projekt wadliwy prawnie, by go następnie – dokładnie z tego powodu – uwalić. Świadomie zaakceptowano sytuację, w której władza wyczerpuje mnóstwo sił i środków społecznie zaangażowanych obywateli, skazując ich na wiele miesięcy syzyfowej pracy. To w mojej ocenie przyzwolenie na niszczenie społeczeństwa obywatelskiego.
Reklama
Po wyczerpaniu ścieżki prawnej i administracyjnej inicjatorzy obywatelskiego projektu uchwały wystąpili jeszcze do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o analizę prawną całej sytuacji.
– Naszym zdaniem obie batalie prawne pokazały, że w Polsce brakuje skutecznych środków prawnych do kontroli procesu procedowania obywatelskich projektów uchwały. Artykuł 101 Ustawy o samorządzie gminnym, wykluczający skarżenie do sądu administracyjnego odrzuconych przez rady miast i gmin obywatelskich projektów uchwał, nawet w sytuacji karygodnego ich procedowania, jest naruszeniem demokratycznych standardów i ograniczeniem praw obywatelskich. Zdaniem naszych prawników łamie artykuły 45 i 7 Konstytucji RP, a więc prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd oraz przepis, według którego organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa
Reklama
– stwierdził A. Orzechowski.
W ocenie inicjatorów uchwały, sprawa z Przemyśla to niebezpieczny precedens, znacząco ograniczający prawa obywateli do korzystania z inicjatywy uchwałodawczej w ich małych wspólnotach. Stąd pomysł na zaalarmowanie Rzecznika Praw Obywatelskich, który ma instrumenty prawne, by zainicjować proces doprecyzowania przepisów dotyczących procedowania inicjatyw obywateli.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co to znaczy ze mieszkańcy przegrali? A jak mieszkańcy nie mieli racji? Weźmy np temat byłego mostu kolejowego,zostawiono złom z którym nie wiadomo co robić,nie ma i zapewne nie będzie pieniędzy na jego remont i zmianę przeznaczenia a koszty demontażu przekroczą zysk ze sprzedaży złomu. Bo kilku mieszkańcom tak się zechciało? Albo wrócę do zadymy i referendum w sprawie przebudowy rynku, nie wiem czy ówczesny Prezydent wraz z RM był w stanie pozyskać pieniądze na realizację przebudowy rynku ale jeśli byłyby pieniądze to szkoda że rynku nie przebudowano. Nie zawsze większość ma rację Nade wszystko liczy się zdrowy rozsądek,kompetencje i umiejętności ,bardzo dobra techniczna znajomość tematu a nie protest dla protestu.
Co to znaczy ze mieszkańcy przegrali? A jak mieszkańcy nie mieli racji? Weźmy np temat byłego mostu kolejowego,zostawiono złom z którym nie wiadomo co robić,nie ma i zapewne nie będzie pieniędzy na jego remont i zmianę przeznaczenia a koszty demontażu przekroczą zysk ze sprzedaży złomu. Bo kilku mieszkańcom tak się zechciało? Albo wrócę do zadymy i referendum w sprawie przebudowy rynku, nie wiem czy ówczesny Prezydent wraz z RM był w stanie pozyskać pieniądze na realizację przebudowy rynku ale jeśli byłyby pieniądze to szkoda że rynku nie przebudowano. Nie zawsze większość ma rację Nade wszystko liczy się zdrowy rozsądek,kompetencje i umiejętności ,bardzo dobra techniczna znajomość tematu a nie protest dla protestu.