Żywność nafaszerowana jest konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami, czy wzmacniaczami smaku. Rocznie każdy z nas zjada ich ponad 2 kg. Tymczasem brakuje właściwego nadzoru nad ich stosowaniem. Takie wnioski płyną z analizy przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli.
Obecnie bardzo trudno znaleźć żywność, która nie jest „wzbogacona” o dodatki typu „E”. Powód ich stosowania jest bardzo prosty: ekonomia. Żeby wyprodukować dużo i tanio, producenci stosują wzmacniacze smaku. Mówiąc obrazowo[paywall]: metodą tradycyjną z kilograma mięsa nie da się otrzymać kilograma kiełbasy. Zawsze produktu finalnego będzie mniej. W nowoczesnej produkcji przemysłowej jest natomiast odwrotnie – z kilograma mięsa otrzymujemy dużo więcej kiełbasy. Właśnie dlatego, że jest ona dodatkowo faszerowana innymi substancjami dla wzmocnienia smaku, zapachu i wyglądu. W ten sposób w kiełbasie jest np. tylko 70 proc. mięsa, a pozostałe składniki to różne dodatki.
Inny powód stosowania konserwantów to zachowanie długiego terminu przydatności do spożycia. Kiedyś również były one stosowane, ale na mniejszą skalę.
Dzięki tym wszystkim zabiegom, oszczędza i producent, i klient, który kupuje tanio. Choć może się okazać, że ze szkodą dla własnego zdrowia.
Aż 330 dodatków jest dopuszczonych do stosowania w żywności. Mogą one pełnić 27 różnych funkcji technologicznych. Są to m.in. konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku, przeciwutleniacze, emulgatory, czy stabilizatory. Według wyliczeń NIK zawiera je coraz więcej produktów, a każdy z nas zjada ich przeciętnie ponad 2 kg w ciągu roku.
Niewiele jest produktów, do których nie wolno stosować dodatków. Są to m.in.: żywność nieprzetworzona, miód, masło, mleko pasteryzowane i sterylizowane, naturalna woda mineralna, kawa i herbata liściasta.
Producenci, instytucje, które ich kontrolują oraz instytuty naukowe twierdzą, że dodatki nie stanowią zagrożenia, o ile są stosowane zgodnie z przepisami. NIK zwraca jednak uwagę na inny problem. Otóż prawo wymaga zapewnienia bezpieczeństwa każdego z dodatków używanych osobno. „W żaden sposób nie odnoszą się one do ryzyka wynikającego z obecności w środkach spożywczych więcej niż jednego dodatku, czy ich kumulacji z różnych źródeł” – wskazuje Izba.
Żywność – owszem – jest badana i to przez różne inspekcje. Żadna z nich jednak nie analizowała wszystkich dodatków w danym produkcie, ale skupiała się tylko na jednej substancji. Nikt więc nie sprawdzał czy pozostałe są w normie, a jeśli tak, to czy połączenie kilku różnych substancji nie jest szkodliwe dla zdrowia.
Jakby tego było mało, laboratoria sanepidu mogą wykonać badania w stosunku do ok. 65 substancji dodatkowych na ponad 200 limitowanych dozwolonych do stosowania. „Tak zorganizowany system badań nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa żywności, w której stosowane są substancje dodatkowe, niepodlegające z różnych przyczyn badaniom laboratoryjnym” – alarmuje NIK.
Znamienne są też bardzo duże różnice w wynikach przeprowadzonych kontroli. Na prawie 9 tys. próbek żywności skontrolowanych przez organy Inspekcji Sanitarnej, zdyskwalifikowano tylko 26 (0,3 proc.). Natomiast NIK zlecił badania laboratoryjne 35 próbek. Zakwestionowano aż 5, co daje 14 proc. Głównym powodem była obecność dodatków, których nie wymieniono na etykiecie.
Ogólnie jednak producentom nie można zarzucić łamania prawa, ponieważ to nie jest wystarczająco precyzyjne. Aby zwiększyć nasze bezpieczeństwo, muszą zostać wprowadzone odpowiednie zmiany przepisów i procedur.
Na zakończenie warto dodać, że Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności ponownie bada wszystkie substancje dodatkowe dopuszczone do żywności przed 2009 r. Weryfikacja ma się zakończyć w 2020 r. Z listy dopuszczonych już usunięto barwnik E 128, używany do nadawania koloru mięsu. Ograniczono także stosowanie trzech innych barwników: E 104, E 110 i E 124, dla których obniżono akceptowane dzienne spożycie. Wycofano ponadto dopuszczenie barwników do niektórych produktów, np.: do pieczywa cukierniczego i wyrobów ciastkarskich, lodów, czy przekąsek typu snack.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.coś jest na rzeczy, bo moja Ziuta jak w nocy wraca bez podomki do wyra ta zawsze jakaś łuna od niej w dolnych partiach bije
a kto zezwala na trucie ludzi? odnalezc i zutylizowac
coś jest na rzeczy, bo moja Ziuta jak w nocy wraca bez podomki do wyra ta zawsze jakaś łuna od niej w dolnych partiach bije
a kto zezwala na trucie ludzi? odnalezc i zutylizowac