Reklama

Krótki film o śmierci. Skoczyła z okna przy 22 Stycznia

28/06/2017 18:30

W internecie pojawił się dziewięciosekundowy film, nakręcony 13 czerwca w Przemyślu, na osiedlu przy ulicy 22 Stycznia. Ktoś komórką zarejestrował moment, w którym samobójczyni odrywa się od okna i spada na asfalt, a w tle słychać kobiecy krzyk: – Jezus Chrystus! I zbiorowy szloch pomiędzy blokami.

W komentarzach natychmiast pojawiło się pytanie, dlaczego służby, które wówczas przyjechały, nie rozłożyły tak zwanego skokochronu albo jakiejś innej płachty? Odpowiedź jest prosta. 

Z informacji uzyskanych od sierż. szt. Marty Fac, oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu wynika, że dyżurny komendy przyjął zgłoszenie od ratownika medycznego o godzinie dziewiętnastej trzydzieści. Minutę później pod podany adres skierował dwa radiowozy. Siedem minut później dwa patrole były już na miejscu. Za nimi przyjechała straż pożarna. W tym momencie kobieta spadła. Skokochronu nie ma na wyposażeniu karetki ratownictwa medycznego, która była pierwsza, ani radiowozu. Mają go tylko strażacy.

To tyle, gwoli wyjaśnienia, bo rozumiem troskę obywatela, który chciałby, żeby służby działały jeszcze sprawniej. Jednak najbardziej poruszyło mnie co innego. Oburzony jestem na kogoś, kto wrzucił film do sieci. Dlaczego? Bo jest to skrajny przypadek nieodpowiedzialności za sfilmowane albo sfotografowane obrazy. Nie mam pretensji o to, że ktoś znalazł się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu, a na dodatek miał komórkę i refleks. Wszystko działo się w miejscu publicznym.

Pewnie, będąc tam, sam wyciągnąłbym aparat, ale zdjęcie takie nie ujrzałoby światła dziennego. Ktoś może powiedzieć, że takie obrazy są powszechne w telewizji i w internecie. Tylko trzeba odróżnić obrazy „śmierć w sferze społecznej”, czyli wojny, katastrofy, zamachy na znanych ludzi, od dramatu, jakim jest śmierć chorej kobiety. Śmierci prywatnej.

Te pierwsze mogą być informacją, propagandą lub dokumentem mającym znaczenie dla historii albo prokuratora. Jeżeli zapis dotyczy prywatnego dramatu, poprzez uszanowanie śmierci nie powinien być publikowany. Znani fotoreporterzy i operatorzy mają w swoich prywatnych archiwach wiele takich zapisów, ale pokazują je, co najwyżej, w wąskim gronie, takich jak oni fachowców. Wtedy mają gwarancję, że obraz będzie przedmiotem fachowej krytyki, dyskusji, a nie powodem do zaspokajania odbiorców karmiących się sensacjami. Wtedy można już nawet mówić o sztuce, a takie filmy czy fotografie trafiają na prestiżowe festiwale i konkursy, ale nikt ich nie rzuca na żer gawiedzi głodnej sensacji.

Oczywiście są tacy, którzy za nic mają te zasady i dla pieniędzy, ilości lajków albo z czystej głupoty puszczają takie obrazy w świat, dostarczając żeru ludziom żądnym mocnych wrażeń. W pewnych kręgach takich nazywa się hienami.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    In.. - niezalogowany 2017-06-28 19:29:58

    Tez bylam obuzona filmem w sieci... nikt normalny nie puszcza tego w swiatlo dzienne....jak by sie czula osoby nagrywajaca ten film jak by tyczlo sie kogos z jej rodziny... zalosne. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Przerażona - niezalogowany 2017-06-28 20:04:11

    Nigdy nie odważyłabym się, nawet z ciekawości, pooglądać tego nagrania znając historię tej tragedii. Najbardziej uderzające jest to jak wiele osób traktuje to jako coś zabawnego. Mam 29 lat, nie czuję się staro, ale przepaść między wartościami jakie mam wpojone, a zachowaniem tych młodych ludzi, którzy chcieli pokazać mi nagrania "dla fanu" jest dla mnie nie do ogarnięcia. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bajs - niezalogowany 2017-06-28 20:43:52

    Gdzie można obejrzeć ten film?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama