Sporo pracy mieli radymniańscy radni podczas ostatniej sesji rady miasta (27 czerwca). Pomimo, że w porządku obrad było uchwalenie absolutorium, liczne przesunięcia w budżecie oraz wyrażenie zgody na zbycie kilku nieruchomości, temperatura dyskusji nie była zbyt wysoka, a obrady potrwały nieco ponad 3 godziny.
Sesja absolutoryjna w Radymnie nie ma tradycji zmieniania się w pole politycznych szranek. Radni, choć z burmistrzem nie zawsze chadzają tymi samymi ścieżkami, nie mają zwyczaju, jak to bywa w miastach ościennych, wykorzystywać nadarzającej się okazji do przeprowadzenia politycznego linczu. W ubiegłym roku dyskutowali nad absolutorium 10 minut. Głos zabrało wówczas trzech radnych. Absolutorium wówczas nie udzielono.[paywall]
W tym roku niewiele się zmieniło. Może poza tym, że burmistrz Krzysztof Roman absolutorium uzyskał. Część sesji poświeconą ocenie realizacji budżetu spożytkowano przede wszystkim na odczytanie sprawozdań, informacji oraz opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej i poszczególnych komisji. Z wykonania budżetu w wymiarze politycznym radni burmistrza rozliczyć nie chcieli. Dyskusja, a w zasadzie monolog w tej sprawie, wypowiedziany przez przewodniczącego rady Witolda Pawlika, trwał niecałe 5 minut. – Boleję nad tym, że w tak ważnych rzeczach, jak sprawozdanie z budżetu i uchwała absolutoryjna tak mało jest głosów w dyskusji – mówił W. Pawlik. W jego opinii nie wszystkie środki w budżecie były dysponowane po gospodarsku. Przewodniczący rady wytykał burmistrzowi przenoszenie kompetencji pomiędzy podległym urzędowi instytucjami, co w jego opinii negatywnie wpływało na jakość wydatkowania kwot, którymi te instytucje dysponowały. – Nie jest też dobre, że w Radymnie nie wzrosła liczba miejsc pracy. Działania powinny być prowadzone pod kątem tego, by pozyskiwać inwestorów i starać się zwiększyć dochody miasta – kończył swoją wypowiedź przewodniczący Pawlik. Chętnych do polemiki z przewodniczącym albo poparcia jego krytycznej opinii zabrakło. Ostatecznie, pomimo tego, że wskaźniki realizacji budżetu nie były zbyt wyśrubowane (przychody zrealizowane w wysokości 84 proc., wydatki w wysokości 69 proc.), rada minimalną wymaganą prawem większością głosów postanowiła absolutorium burmistrzowi udzielić.
W porządku obrad ostatniej sesji rady miasta znalazło się sporo uchwał zmieniających budżet. I choć nie sprowokowały one gorętszych dyskusji, to w trakcie ich procedowania doszło do kilu trudnych do zinterpretowania zdarzeń. Pierwsze z nich to zblokowanie w jednej uchwale kilku niepowiązanych ze sobą zmian. Sprawa dotyczyła między innymi przeniesienia funduszy na remont kaplicy na tzw. starym cmentarzu oraz zwiększenia kwoty na realizację pasażu przy plaży na ZEK-u. Radny W. Pawlik zapytał nawet, dlaczego te postanowienia zostały ujęte wspólnie, ale zadowolił się dość wymijającą odpowiedzią pani skarbnik. Tymczasem radni zostali de facto zmuszeni do przegłosowania decyzji, której sprzeciwić nikt by się chyba w radzie nie odważył (kwestia remontu kaplicy) z tą, którą niektórzy chętnie by zastopowali (budowa pasażu). Tak skonstruowana uchwała została jednak przegłosowana. Do drugiej niejasności doszło przy omawianiu propozycji przekazania 10 tys. na zakup nowego radiowozu dla radymniańskiego komisariatu. Niezwykłość sytuacji polegała na tym, że mimo tego, iż żaden z radnych nie wyraził głosu sprzeciwu, licznie wystąpili obrońcy projektu. – To jest dla mnie szokujące, że my nad tym dyskutujemy – mówił radny Z. Marciak, choć adwersarzy w tej szokującej dyskusji brakowało. Dopiero wynik głosowania pokazał, że rozłam w radzie jednak wystąpił (6 głosów za, 3 przeciw i 3 wstrzymujące się), natomiast trudnym do zrozumienia jest fakt, że skoro propozycja miała tak niskie poparcie, żaden z jej przeciwników nie zdecydował się przedstawić publicznie motywacji swojej decyzji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze