Reklama

Krzysztof Ziemiec o pracy w telewizji i cenie sławy [WIDEO]

26/07/2015 19:19

„Gdy będzie dzień otwarty to przyjdę i panu przyłożę” – napisała kiedyś do Krzysztofa Ziemca jedna z kobiet. O pracy w telewizji i cenie sławy opowiadał podczas Franciszkańskiego Spotkania Młodych w Kalwarii Pacławskiej.

– To nieprawda, o czym często można sobie przeczytać w różnych kolorowych pisemkach lub w internecie, że w telewizji pracują tylko ludzie bajecznie albo wręcz nieprzyzwoicie bogaci. Ludzie nieprzyzwoici, którzy mają 15 żon, 25 kochanek, zarabiają miliony, jeżdżą najdroższymi samochodami, a wakacje spędzają w Honolulu. Takich jest może pięciu[paywall], a cała reszta to są zwykli, normalni ludzie, którzy mają swoje troski i zmartwienia i często muszą zaciskać zęby. Specyfiką jest to, że nie możemy dać po sobie poznać, że mamy jakieś problemy – powiedział Krzysztof Ziemiec.
- Wielu z was się wydaje, że ci w telewizji, filmie, na scenie są szczęśliwi, bo są sławni, zrobili karierę. A ja zawsze mówię: czym jest kariera? Kariera może być tak krótka i iluzoryczna, że nie warto po nią sięgać i może być bardzo bolesna – mówił.
Nie mam długich weekendów
Opowiadał także, jak wygląda jego praca w telewizji. – Dla mnie długich weekendów nie ma, świąt również nie mam, bo w któryś dzień muszę być w pracy. Taka jest praca dziennikarza. Kiedyś narzekałem, dzisiaj się cieszę, że mam tak wspaniałą pracę – mówił. – W swoim życiu zawodowym mam często bardzo trudne rozmowy z ludźmi po przejściach, na zakręcie, po chorobach. Można powiedzieć, że się w tym wyspecjalizowałem – dodał.
Wskazywał, że do wielu rzeczy trzeba mieć duży dystans. – Panie taki i owaki, jak pan śmie nazywać się dziennikarzem. Dlaczego pan nazywa do studia ciągle tą i tą panią? Ja pana nie będę więcej oglądała, a gdy będzie dzień otwarty to przyjdę i panu przyłożę. Podpisane: „magister” i w nawiasie: moich danych osobowych panu nie podam, bo to tajemnica objęta ustawą – cytował jeden z otrzymanych listów.
Nie dajcie się omamić
Gość FSM-u zachęcał, aby nigdy nie wstydzić się swojego pochodzenia, nawet jeśli jest się z małej wsi na końcu Polski. – Wielu z waszych kolegów będzie wstydziło tego, że jest z umownej prowincji. Nie ma nic gorszego. Nie dajcie się omamić, że mały ośrodek to zacofanie – mówił rodowity warszawiak.
Nawiązał również do swojego wypadku sprzed kilku lat. W jego mieszkaniu wybuchł pożar, a on doznał ciężkich oparzeń. – Stoję dzisiaj, a nie wierzyłem, że w ogóle będę żył. Mogę cieszyć się życiem i pracą, do której nie sądziłem, że będę w stanie wrócić. Myślę, że wszystko jest po coś, nawet te trudne momenty w życiu – stwierdził.
Dzieląc się refleksją nad życiem, K. Ziemiec zaznaczył, że nikt nie jest w stanie zmienić świat samotnie, na własną rękę. – Świat możemy zmienić tylko razem, we wspólnocie. Zmieńmy chociaż ten świat, który jest obok nas, już wtedy będzie piękniej. Nikt z nas też nie może pomóc wszystkim potrzebującym, bo jest ich tak dużo, że jeden nie da sobie rady. Ludzie mądrzejsi ode mnie mówią, że najlepiej wybrać sobie jedną osobę albo dwie, a może rodzinę, której będziemy pomagali – wskazywał.
Luzie byli bardziej zżyci
Prezenter wspominał także swoje lata szkolne i studenckie. – Wiele się zmieniło. Dziś świat jest w zasięgu ręki, trzeba mieć tylko pieniądze w portfelu. Za moich czasów tego nie było, ale za to wspólnota była większa, ludzie byli ze sobą bardziej zżyci. Mniej było zawiści i zazdrości, wszyscy mieli po równo, czyli nic, nieliczni mieli cokolwiek – opowiadał.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mk - niezalogowany 2015-07-28 00:34:06

    Jedyny dziennikarz ktorego cenie. Czlowiek do ktorego pasuje slowo niezalezny.  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości