Reklama

Kto po rozpadzie koalicji będzie rządził Jarosławiem?

09/09/2015 16:30

Zapewniali, że tworząc koalicję mają na względzie dobro miasta i jego mieszkańców. Podpisali umowę i zaraz można było usłyszeć głosy, że z tej mąki chleba nie będzie. Porozumienie wytrzymało cztery miesiące. Rozpadło się za sprawą Waldemara Palucha, gdy rajcowie miejscy pokazali, że o straży miejskiej myślą inaczej niż burmistrz. Co dziwne, wszyscy uczestnicy koalicji nadal zapewniają, że chodzi im tylko o dobro jarosławian. Widocznie różnie je widzą lub każda strona dba tylko o „swoją” część mieszkańców.

Głównym celem zawiązanej pod koniec kwietnia koalicji między burmistrzem Jarosławia, Stowarzyszeniem Przedsiębiorców Ziemi Jarosławskiej Rozwój i Postęp, a lokalnymi strukturami Prawa i Sprawiedliwości ze starostą i klubem PiS w radzie miasta na czele, było działanie dla dobra mieszkańców. Umowę z uwzględnieniem podstawowego warunku, jakim było stwierdzenie, że mieszkańcy Jarosławia stają się dla koalicjantów jedynym suwerenem podpisano hucznie, ale z pewnym zgrzytem. Z 16 radnych tworzących klub PiS było tylko 5. Szefa klubu zabrakło. Niedługo później[paywall] sprawdziły się słowa W. Palucha wypowiedziane podczas podpisania porozumienia. – Myślę, że nie będzie to łatwa koalicja – mówił wtedy i tak się stało. Pojawiały się różnice zdań, ale udawało się je łagodzić. Punktem zwrotnym stało się głosowanie nad przyszłością straży miejskiej na ostatniej sesji miejskiej. Burmistrz chciał się jej pozbyć. Co chcieli radni, trudno powiedzieć, ale na pewno zamierzali sprawę odwlec w czasie i to im się udało. Odpowiedź W. Palucha była ostra i jednoznaczna. Zaraz po głosowaniu, w którym jego projekt przepadł, ogłosił, że koalicja przestaje istnieć. Powód był jeden. Radni z klubu PiS złamali umowę, której jednym z punktów było rozwiązanie SM.

Reklama

Próżne tłumaczenia

Nic nie dały tłumaczenia Janusza Szkodnego, szefa rady i klubu jednocześnie, który wyjaśniał, że wszyscy rajcowie stoją na stanowisku, iż głos należy oddać mieszkańcom. Mają to przecież zapewnione w podstawowym zapisie umowy. Burmistrz został przy swoim i zaraz pokazał, że będzie podejmował decyzje w ramach swoich kompetencji, nie pytając byłych koalicjantów o zdanie. Pożegnał się ze swym zastępcą Marcinem Zaborniakiem, który dzięki porozumieniu funkcję dostał. Zwolnił też zastępcę komendanta SM.  – Podkreślam, że wypowiedzenie umowy o pracę z zastępcą komendanta straży miejskiej Januszem Sobejko ma związek z restrukturyzacją (reorganizacją) Urzędu Miasta Jarosławia, która cały czas trwa, a nie z rozwiązaniem koalicji. Tylko odwołanie Marcina Zaborniaka ze stanowiska zastępcy burmistrza ma związek z rozwiązaniem koalicji. Skutek rozwiązania porozumienia z koalicjantem jest taki, że przejmuję pełny nadzór nad oświatą w mieście i tak zwanymi wydziałami społecznymi, które do tej pory nadzorował koalicjant – wyjaśnia W. Paluch, zapewniając jednocześnie, że decyzja o rozwiązaniu koalicji jest ostateczna. Jednak burmistrz nie zamyka możliwości współpracy.

Reklama

Nowe porozumienie?

– Widzę możliwość stworzenia nowego porozumienia i zawsze jestem gotów do podejmowania rozmów dla lepszego jutra naszego miasta – mówi. Pytany, jak wyobraża sobie współpracę z radą miasta w przypadku braku wzajemnego zrozumienia, tym bardziej że już wcześniej podejście części radnych budziło obawy, że może dojść do poważnych trudności z realizacją ważnych dla miasta zadań, burmistrz odpowiada: – Faktycznie, można zauważyć, że część radnych zdecydowanie blokuje moje wszelkie pozytywne działania. Mimo to będę konsekwentnie realizował zadania, które nie wymagają zgody Rady Miasta Jarosławia. Ważne dla miasta tematy i sprawy, które są zależne od rady mam nadzieję realizować przy wsparciu mediów i mieszkańców. Będę się starał informować opinię publiczną o podejściu radnych do ważnych dla miasta tematów, a mieszkańcy to ocenią. Mamy przed sobą ogromne wyzwanie, ostatnią tak dużą perspektywę unijną. Przygotowujemy wszystkie potrzebne dokumenty strategiczne, bez których nie można sięgać po środki pomocowe i dotacje. Oczywiście trzeba zabezpieczyć również środki finansowe na wkład własny w budżecie miasta.

Reklama

Co na to druga strona?

– Nie przekreślam współpracy z burmistrzem. Jesteśmy na nią skazani dla dobra miasta i powiatu. Cieszyłbym się, gdyby była określona umową. Niestety nie było takiej woli – zapewnia Tadeusz Chrzan, starosta jarosławski i szef powiatowych struktur PiS. – Doszło do najgorszego rozwiązania i obie strony muszą wyciągnąć wnioski – dodaje. Jarosław Pagacz, wiceprzewodniczący RM tak tłumaczy przesilenie, do którego doszło na sesji: – Problem leży w tym, że radni mają w większości duże doświadczenie samorządowe. Wielu z nas pełni funkcję od kilku kadencji. Burmistrz mimo już dziewięciomiesięcznego piastowania swego stanowiska ciągle poznaje mechanizmy swojej służby – uważa radny. – Nie da się pełnić swojej roli we wrogich relacjach. To, że umowa koalicyjna straciła ważność jest korzystne, ponieważ były w niej zapisy nie do końca akceptowane przez strony. Traktowaliśmy ją bardziej jako wolę współpracy. Zresztą będziemy się poruszać w ramach swoich kompetencji, a tam gdzie trzeba wypracować wspólne zdanie, rozmawiać. Mogę zapewnić, że nie będziemy działać na złość burmistrzowi, a tym bardziej przeciw mieszkańcom – dodaje. Według J. Szkodnego, szefa rady podstawowe założenie koalicji jest realizowane. – Pierwszy zapis porozumienia określający, że to mieszkańcy są suwerenem, jest dla nas najważniejszy. Pozostałe już mogły budzić dyskusję. Uważałem, że propozycja referendum w sprawie likwidacji straży miejskiej będzie wyjściem naprzeciw zamiarom burmistrza, a przy tym pozwoli na wyrażenie swego zdania mieszkańcom – mówi J. Szkodny. – Będziemy działać zgodnie z przysługującymi radzie kompetencjami. Nie mamy zamiaru odstępować od wspólnego omawiania ważnych dla miasta spraw z burmistrzem. Czas pokaże, jak współpraca się ułoży. Liczymy, że będzie to wspólne działanie dla dobra miasta i  jego mieszkańców – dodaje przewodniczący RM.

Zapewnienia czy rzeczywista wola współpracy

Zaraz po podpisaniu już nieistniejącej koalicji można było usłyszeć budujące opinie od każdej ze stron. – Przejęliśmy obowiązek współrządzenia miastem i od dziś nie ma bezpodstawnego blokowania planów – zapewniała wtedy Bożena Łanowy, radna miejska. O dobrych skutkach takiego połączenia mówił jej kolega z rady Tadeusz Słowik. M. Zaborniak zapowiadał, że liczy na pracę zespołową i łączeniu sił. Nic z tego nie wyszło. Przeciwnie. Najpierw starali się odsuwać w czasie kontrowersyjne decyzje, by potem całkowicie się rozejść. Zanim znowu się w jakiś sposób dogadają trzeba poczekać. Mają czas, bo i sprawy są ważne. Tylko kadencja sobie płynie i zamiast nadziei na rozwój, coraz częściej słychać o stagnacji.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wapniak - niezalogowany 2015-09-09 17:52:05

    "Kto po rozpadzie koalicji będzie rządził Jarosławiem?" - osobiście bym wybrał tego gostka w cwikerach co stoi z kciukiem - jednym słowem malina

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    j - niezalogowany 2015-09-10 07:04:06

    o nie raczej  tadek zawsze chowa się za plecami

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    j - niezalogowany 2015-09-10 10:53:30

    tak tadek od gastronomi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości