Reklama

Kto pomoże atomom?

12/05/2021 07:24

Gdziekolwiek by ucho przyłożyć w kwestii powrotu dzieci i młodzieży do szkół, słyszy się przeróżne opinie. Co zrozumiałe, zmieniają się one w czasie.

W ubiegłym roku, po pierwszym lockdownie dominował strach przed koronawirusem, ale pochłonięci wykupywaniem żywności, środków czystości i mocnych trunków, jako uzupełnienia specyfików dezynfekujących niezbyt poważnie potraktowaliśmy pierwsze totalne zamknięcie młodych ludzi w domach.

A i oni sami w początkowej fazie pandemii „siedzenie w domu” przyjęli jako nieplanowane wakacje. Więc spoko.

Z każdym jednak kolejnym miesiącem sytuacja się zagęszczała. Coraz częściej zaczęli się wypowiadać psychologowie, alarmując o pogarszającej się kondycji psychofizycznej dzieci i młodzieży.

Od października ubiegłego roku, gdy szybko się okazało, że pandemia nie odpuszcza, ruszyła lawina. Przedłużające się zdalne nauczanie jak w soczewce skupiło wszystkie bolączki młodego człowieka. Samotność, niepewność, nieumiejętność nawiązywania kontaktu z rówieśnikami i dorosłymi. Kolejne zamknięcia odsłaniały też całkowitą bezradność rodziców.

Od tego momentu furorę zaczął robić termin atomizacja młodzieży. Objawem lęku przed ponownym wyjściem do ludzi była petycja do rządu podpisana przez kilkaset tysięcy nastolatków postulujących powrót do szkoły dopiero po wakacjach. Petycja miała medyczne uzasadnienie, ale dowodzi też lęku przed powrotem do tak zwanego normalnego funkcjonowania. I tu zaczyna się kłopot.

Być może, w ocenie młodych ludzi, kolejne lockdowny usankcjonowały przedefiniowanie tego, co do tej pory uznawaliśmy za normalne funkcjonowanie. Być może bycie samotnym atomem, wchodzącym w interpersonalne relacje z drugim człowiekiem tylko i wyłącznie za pomocą komunikatorów to będzie ich świat, ich życie, ich jedyna forma aktywności. Brzmi strasznie, ale psychologowie, do których obecnie drzwi się nie zamykają, mieliby wiele na ten temat do powiedzenia.

Czy szkoła jest przygotowana na takie wyzwania? Czy cały system nauczania nie wymaga radykalnych zmian po doświadczeniach pandemii, lockdownów? Jak i kto ma ponownie nauczyć młodych ludzi bycia w grupie? Co będzie priorytetem realizowania programów? Czy psychoterapia szkolna? A trzeba pamiętać, że emocjonalne tsunami przeczołgało nie tylko młodych ludzi, ale i rodziców, i nauczycieli.

Reklama

O ile mnie intuicja nie myli, na tę chwilę (pewnie dłuższą niż krótszą) lwią część ponadprogramowych działań wezmą na siebie nauczyciele, pedagodzy, psychologowie szkolni, dyrektorzy. W ministerstwach zaś zyskają czas, aby spokojnie opracować stosowne dezyderaty.   

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-05-12 07:40:09

    Zwyczajne życie  z którego trzeba czerpać radość.A co wymyslą urzędnicy dla swojego dobra to już inna sprawa.Trzeba pamiętać o tym ,że nawet najbardziej pośledni urzędnik ma zawsze zapędy dyktatorskie,a im głupszsy tym zapędy większe.Trzeba tylko się przed tym bronić zwyczajnym rozsądkiem a nie zapewnieniami urzędników i nic wiecej.Musi być dobrze jeżeli tego naprawdę chcemy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    t - niezalogowany 2021-05-13 11:04:45

    Tadeusz mądre słowa chociaż dużo razy nie zgadzałem się z Tobą

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości