Zaczynali od 2 smaków lodów – to o 1 więcej niż oferowała ówczesna konkurencja. Dziś mają ich dziesiątki, z ogórkowymi i pomidorowymi włącznie, a do tego niemal co tydzień nowe autorskie wypieki. Fiore – lodziarnia, która zapracowała na miano najlepszej w Polsce. Miejsce, które naturalnie wrosło w klimat Przemyśla.
Państwo Teuchmannowie zaczynali 30 lat temu od sprzedaży lodów włoskich z automatu. Jako młodzi ludzi pomyśleli: kto nie lubi lodów? I musieli zaistnieć w Przemyślu, na ulicy, na której były już 2 podobne punkty. Serwowali je z budki, którą Janusz Teuchmann sam zbudował w narożniku obecnego budynku kawiarni. – Zaczęliśmy od dwusmakowych. To było wydarzenie, ponieważ nikt takich nie miał. Zazwyczaj serwowaliśmy śmietankowe i waniliowe. Czasem udało się zdobyć trochę kakao, wtedy były i kakaowe. Od początku byliśmy ambitni, więc eksperymentowaliśmy. Pojawiały się truskawkowe, malinowe. Jak na tamte czasy były zupełnie dobre i klienci stali po nie w gigantycznych kolejkach – opowiada J. Teuchmann.
Przemyśl był wtedy zupełnie inny. Bardziej romantyczny. Zasania praktycznie nie było, na Grunwaldzkiej dopiero budowano bloki, Rycerskie nie istniało. Kazimierzowska za to tętniła życiem. Do centrum furmankami, bo aut niemal nie było, przyjeżdżali mieszkańcy wiosek na zakupy. – To był nieprawdopodobny koloryt. Siedząc w naszej budce od rana do wieczora, obserwowaliśmy miasto. Patrzyliśmy na ulicę, po której przewijał się tłum. Było gwarno, tłoczno, ludzie się targowali, przepychali. Ulica żyła, a po godzinie 18, z zamknięciem ostatniego sklepu, miasto się nagle wyludniało – wspomina pan Janusz.

fot.archiwum
Państwo Teuchmannowie zaczynali od sprzedaży lodów włoskich z automatu w kiosku o nazwie Domino.
– Gdy zaczynaliśmy, mieliśmy używaną maszynę do lodów. Nowa w katalogu kosztowała ponad 7 tysięcy dolarów! W połowie lat 80. była to kwota niewyobrażalna, nieosiągalna. Samochód w Peweksie kosztował 4 – 5 tysięcy dolarów. Mimo to marzyłem, że kiedyś taką kupię... W połowie lat 90. przyszedł na to czas. Jako jeden z pierwszych w tej części Polski miałem nowy sprzęt. Uświadomiłem sobie wtedy, jak wiele się zmieniło. To był skok do wolności. Dopiero wtedy, po kilkunastu latach pracy, zaczęliśmy z żoną wyjeżdżać na pierwsze wakacje. Oczywiście do Włoch! I obserwowaliśmy tę potężną różnicę między wytwórstwem lodów u nich i w Polsce. W Mediolanie na Placu Duomo była cukierenka, a w niej 12 smaków lodów! Stałem przed wystawą jak zahipnotyzowany i oglądałem te góry specjałów. Pamiętam, co przeżywałam – głębokie pragnienie i motywację, jakie może poczuć tylko małe dziecko tęskniące za czymś nieosiągalnym – opowiada cukiernik. – Mąż powiedział wtedy: kiedyś zrobię takie lody! – dodaje jego żona Elżbieta. I zrobił.
Cukiernik do dziś ma zeszyty z notatkami pierwszych receptur, z datą i godziną. Nie było wtedy szkół, gdzie można się było nauczyć robić lody w praktyce. Jest samoukiem. Podglądał, rozmawiał, pytał. We Włoszech kupował książki z przepisami. – Nie wierzcie nigdy, że ktoś wam poda gotowe receptury! Z tego nie wyjdą lody. Do każdej maszyny trzeba je na nowo dopasowywać, to są niuanse. Codziennie się uczyłem i wciąż uczę. Do teraz często jestem pierwszy w pracy, zakładam fartuch i modyfikuję przepisy. To coś, co żyje. Nigdy nie można się zatrzymać – mówi J. Teuchmann.
Budka nazywała się Domino, od imienia najstarszej córki Dominiki. Na 32 m kw. pracowało tam nawet 11 osób – produkcja i sprzedaż. Pierwszy pracownik się pojawił w 1988 roku, ponieważ państwo Teuchmannowie sami już nie dawali sobie rady. Gdy przychodzili do pracy, już czekała kolejka. Niektórzy pracownicy z tamtych lat wciąż we Fiore pracują. Najdłużej Stanisław Kleban – od 22 lat zajmuje się produkcją lodów. To historia firmy. W 1998 roku państwo Teuchmannowie kupili teren i wybudowali lokal. W 2002 roku zmieniła się nazwa, to był nowy etap. Fiore oznacza kwiaty, pochodzi od florenckiej katedry Santa Maria del Fiore. – Poszerzyliśmy ofertę, bo nie można było inaczej. Zdawałem sobie sprawę, że świat pójdzie do przodu, a my w tej budce znikniemy – mówi właściciel. – Chcieliśmy zapewnić stabilizację pracownikom, którzy mieli swoje rodziny i potrzebowali pracy całorocznej. W budce pracowali latem[paywall], zimą szli na konieczny odpoczynek. Musieliśmy to zmienić – dodaje pani Elżbieta. – My zimą też zmienialiśmy fach. Na początku lat 90. w Przemyślu nie było ani jednej hurtowni. Miałem małego fiata, więc w nocy jechałem do Krakowa, by nad ranem na Kazimierzowskiej dumnie sprzedawać kakao, kawę, cytrusy, bo nieliczni w Przemyślu je wówczas mieli – mówi z uśmiechem pan Janusz.
Dziś pracownicy produkcji Fiore są zorganizowani w 2 – 3-osobowe zespoły, które stale tworzą nowości. Torty często powstają na podstawie zdjęcia, a nawet szkicu dziecka, są ciasta giganty, figurki, całe scenki rodzajowe... – Naszą ambicją jest robić wszystko samemu, poczynając od dekoracji ciast, na tortach okolicznościowych skończywszy. Nigdy nie idziemy na skróty. Nie reklamujemy się, nie promujemy, ponieważ pewnych rzeczy nie można kupić. Miłości, rzetelności i uznania. Na to trzeba sobie zapracować. To moja dewiza. Zero tolerancji dla fuszerki – mówi właściciel. Pracownicy są największą wartością Fiore, bo ich wiedza jest bezcenna. Stale biorą udział w szkoleniach, też zagranicznych. To owocuje. Cukiernia wygrała wiele konkursów. 2008 i 2009 rok – najlepsze produkty cukiernicze na Podkarpaciu. 2014 rok – najlepsze lody w Polsce. Torcik bezowy z etykietką „Smaczne, bo podkarpackie”. Ale to nie wszystko. W 2004 r. Fiore zostało włączone do włoskiego stowarzyszenia Złoty Rożek jako pierwsza cukiernia na świecie spoza Italii!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.polecam lody w krasiczynie biją te na łeb
Sa ok ale za slodnie ! stanowczo za slodkie !
A ja polecam Lody ktore sa perfekcyjne http://www.amorino.com/en/products/gelato.3.html !!! To sa lody najlepsze na swiecie,a mialam okazje jesc z kilku kraji dobre lody.
A w Krasiczynie jeszce nie jadlam i z mila checia podjade spróbować jak bede tam przy okazji....w ktorym miejscu One sa ?
polecam lody w krasiczynie biją te na łeb
Sa ok ale za slodnie ! stanowczo za slodkie !
A ja polecam Lody ktore sa perfekcyjne http://www.amorino.com/en/products/gelato.3.html !!! To sa lody najlepsze na swiecie,a mialam okazje jesc z kilku kraji dobre lody.