Stanisława Penkowska – pierwszy przemyski fryzjer męski w spódnicy strzyże nieprzerwanie od 51 lat. W jej ślady poszedł syn Sebastian. W niewielkim zakładzie rządzi w sumie czteroosobowa załoga, która dba nie tylko o fryzury klientów, ale również o ich kondycję psychiczną.
– Zakład istnieje od 1965 roku. Pod obecnym adresem, przy Grunwaldzkiej 3a, strzyżemy od 1 grudnia 1990 roku. Kiedyś pracowaliśmy pod szyldem Wielobranżowej Spółdzielni Usługowo-Wytwórczej, po zmianie lokalizacji przeszliśmy na własny rozrachunek. Każdy z nas ma zarejestrowaną działalność gospodarczą – objaśnia jeden z czwórki fryzjerów. Na początku lat 90. był to jeden z dwóch męskich zakładów na Zasaniu. Teraz jest ich kilkanaście. – Mamy stałych klientów. Przychodzą do nas całe rodziny: dziadek, syn i wnuk. Strzyżemy już trzecie pokolenie – podkreśla z dumą Wiesław Giżyński[paywall].
– Lubię swój zawód – stwierdza krótko Stanisława Penkowska. Kiedy zaczynała praktykę w 1965 r., była pierwszą w Przemyślu fryzjerką męską – kobietą. Pracuje już 51 lat. Nigdy nie narzekała na brak klientów, niektórzy nawet uderzali do niej w konkury. – Zdarzały się sytuacje, kiedy to panowie biegli po kapelę podwórkową w maju, aby zagrała koleżance w dniu jej imienin – wspomina W. Giżyński. – I kwiatki przynosili, i do lokalu zapraszali – dodaje pani Stasia.
Dziś fryzjer męski zajmuje się przede wszystkim strzyżeniem. Dawniej dochodziło do tego golenie. – W minionych czasach było bardzo dużo goleń. Brzytwy szły w ruch w soboty. Za czasów spółdzielni mieliśmy 5 stanowisk, zakład otwieraliśmy w soboty o 7, a zamykaliśmy o 20 – wspominają pracownicy. Obecnie golenie jest rzadkością. Brzytw się nie używa.
– Co do fryzur – musimy iść z duchem czasu. Niegdyś modne były fryzury króciutkie, w latach 70 – 80 długie, następnietak zwane grzybki, teraz irokezy oraz fryzury na sportowców. Zdarza się, że przychodzi młody człowiek i mówi „proszę mnie ostrzyc na Ronaldo”. Wówczas trzeba otworzyć stronę internetową, pooglądać fryzurę Ronaldo i ostrzyc klienta. Młodzież jest zapatrzona w celebrytów. Jak tylko jakiś celebryta pokaże się w nowej fryzurze, natychmiast staje się ona modna. Jest to dla nas wyzwanie – przyznaje Giżyński.
Przychodząc do fryzjera, klienci oczekują nie tylko profesjonalnej usługi, ale również przyjaznej atmosfery. – Niejednokrotnie ludzie zwierzają się nam, opowiadają, co słychać w domu, jakie choroby przeszli, że stracili pracę. Czasami musimy wcielać się w rolę psychologa, dodawać otuchy, tłumaczyć, podać przykłady, że ktoś też tak miał i wyszedł na prostą, pocieszać „panu też się ułoży, niech się pan nie załamuje” – nasi rozmówcy podkreślają, iż czynią to z zaangażowaniem.
Nieczęsto, ale zdarzają się również w zakładzie sytuacje nieprzyjemne. Nieraz klient jest nie w humorze i próbuje odgryźć się na fryzjerze. Niekiedy pani Stasia i jej koledzy starają się klienta dyplomatycznie odwieźć od pomysłu ścięcia włosów np. zbyt krótko bądź ułożenia ich we wskazany sposób. – Czasami ktoś chce konkretną fryzurę, a nie ma do tego odpowiednich włosów. Nie każdemu jest też do twarzy w modnym aktualnie uczesaniu. Jeśli ktoś bardzo nalega, spełniamy jego życzenie. Priorytetem jest dla nas to, aby klient był zadowolony. Fakt, że tak długo jesteśmy na rynku i mamy pracę, dowodzi, że źle jej nie wykonujemy – stwierdza z przekonaniem cała załoga.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Bylem dwa razy - pierwszy i ostatni. Strasznie chamsko sie odnosili, wszystko na szybko. Dodatkowo fryzjer palil papierosy.NIE polecam. Na pewno nie wroce.Bylo to kilka lat temu ale PAMIETAM
Z tym paleniem papierosów to prawda, przynajmniej jeszcze tak z 5 lat wstecz, gdy mieszkałem w Przemyślu i tam się strzygłem.
jak taki popyt na strzyzenie to nie ma kiedy papieroska zapalic-)))))
czekalem w kolejce i jak zaczal palic to szybto wyszedlem - widac to u nich standard.
Coś okropnego, czaka się w kolejce a oni i tak obcinają poza kolejnością swoich znajomych
Ludzie jak chca dokopac to dokopia norma Jak sie komus nie podoba trzeba mowic w oczy a nie pod ukrytym nickiem I to jest !!!!! Polecam ten zaklad
Fajny zakład i fajni ludzie. Chodzę tam 24 lata
Ludzie to dziwne stwory. Choćby im dupska miodem wysmarował ,każdemu dał za darmo sztabę złota i to tak będą skamlać . Zaraz powiedzą ,ze skoro ktoś dał 1 sztabę , to znaczy ,ze jest złodziejem , no bo na pewno było do rozdania kilka , a może i kilkanaście sztab. Swego czasu M. Rodowicz śpiewała i jest w tym tekście ukryty sens , " Człowiek , to brzmi dumnie , ale wtedy , gdy leży w trumnie". Nic dodać , nic ująć .
Polecam z całego serca... Super ludzie fajna atmosfera
Bylem dwa razy - pierwszy i ostatni. Strasznie chamsko sie odnosili, wszystko na szybko. Dodatkowo fryzjer palil papierosy.NIE polecam. Na pewno nie wroce.Bylo to kilka lat temu ale PAMIETAM
Jq byłem że sto i polecam wszystkim
Najlepsi w Przemyślu.POLECAM