W rejonie kompleksu leśnego w Korczowej łania jelenia została uwięzione na wnyku. – To jest barbarzyństwo – ocenia łowczy Koła Łowieckiego „Ryś” w Przemyślu Tadeusz Hrycak.
Zwierzęciu pomógł strażnik łowiecki, funkcjonariusz Straży Granicznej oraz mieszkaniec, który jako pierwszy zauważył łanię. Stalowa linka była zaczepiona o tylną nogę, a wokół było sporo krwi. Wnyk był tak mocno zakręcony wokół drzewa, że było ono obdarte z kory. Mężczyznom udało się jednak odczepić stalową pętlę z nogi łani. Zwierzę musiało stosunkowo krótko znajdować się na uwięzi, bo od razu pobiegło do lasu.
– Zwierz, który się złapie na wnyk, ginie w męczarniach, nic gorszego nie może mu się przytrafić. Albo dopadłyby go wilki, albo psy, albo by zwyczajnie zdechł – mówi T. Hrycak. – Jest mróz, zwierzę nie może się ruszać, rana krwawi i może wdać się zakażenie – wylicza zagrożenia.
Jak mówi, teraz takie sytuacje zdarzają się już rzadko, ale ponad 10 lat kłusownicy zostawiali tyle wnyków, że myśliwi wnyki zbierali je do worków.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No ale jeżeli dosięgły by ją kule myśliwskie przez co skonałaby w mękach, wówczas, byłoby wszystko w porządku, nieprawdaż ?!?
Gdyby dosięgła ją kula sztucera zginęła by humanitarne i szybko. Zwierzyny złapana we wnyki kona bardzo długo, ale trzeba być w lesie i to widzieć by móc się wypowiadać.
kule myśliwskie, co za patologiczny ekolog
No ale jeżeli dosięgły by ją kule myśliwskie przez co skonałaby w mękach, wówczas, byłoby wszystko w porządku, nieprawdaż ?!?
Gdyby dosięgła ją kula sztucera zginęła by humanitarne i szybko. Zwierzyny złapana we wnyki kona bardzo długo, ale trzeba być w lesie i to widzieć by móc się wypowiadać.
kule myśliwskie, co za patologiczny ekolog