Reklama

Lokatorzy cierpią przez czyjąś ignorancję?

– Dla nas to nieuczciwe, tak z ludzkiego punktu widzenia. Jedno z mieszkań w naszych zasobach zostało zlicytowane przez komornika, stoi nieużytkowane, nie otrzymujemy za niego czynszu. Przez to cierpią inni lokatorzy, którzy muszą się do niego dokładać – twierdzi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor” w Przemyślu Jan Stopyra.

19 kwietnia br. w Sądzie Rejonowym w Przemyślu odbyła się licytacja 54-metrowego mieszkania przy ulicy Lwowskiej 22, będącego w zasobach Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor”. Cena – 106 tys. 612 zł. Ewentualny nabywca musiał wpłacić wcześniej rękojmię w wysokości 14 tys. 215 zł. Kupiec się znalazł[paywall]. Wpłacił wspomnianą kwotę, ale właścicielem mieszkania nie został. Aby tak się stało, musi uiścić pozostałą kwotę... Licytację przeprowadziła komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Przemyślu Agnieszka Bandosz.

Od tamtego czasu mieszkanie stoi puste. Nikt za niego nie płaci czynszu. Po kilku próbach rozwiązania sytuacji przez władze spółdzielni, tym cierpliwość się skończyła.

Reklama

– Dotychczasowy lokator miał około 20-tysięczny dług. Spłacił go. Od kwietnia jednak ten zaczął znowu rosnąć. Są tak zwane opłaty stałe, czyli na przykład fundusz remontowy. A gdzie opłaty za ciepło czy energię. Mieszkanie zostało sprzedane na licytacji, ale do tej pory potencjalny nabywca nie zapłacił za niego ani złotówki. Włożyliśmy w ten lokal od tamtego czasu około 10 tysięcy złotych. Obecnie dług wynosi 1 tysiąc 689 złotych. Za niego płacą inni lokatorzy. Przecież to nienormalne – tłumaczy prezes spółdzielni J. Stopyra.

6 sierpnia br. on wraz z przewodniczącym Rady Nadzorczej SM „Motor” Henrykiem Grodeckim wystosowali pismo do komornik sądowego A. Bandosz, zwracając się z prośbą o spowodowanie… pokrycia wspomnianej zaległości. „(…) Mieszkaniem sprzedanym przez  panią komornik nikt się nie interesuje i nawet kilkukrotne telefony, że drzwi na balkon są otwarte, że tam ktoś nocował, nie spowodowały zainteresowania nabywcy mieszkania. Prezes spółdzielni został ustanowiony opiekunem tego mieszkania. Skąd możemy wiedzieć, kto i ile ma jeszcze kluczy do niego. Przed licytacją oglądały to mieszkanie trzy osoby, ale na pewno nie ten pan, który stanął do licytacji. Pooglądał po tym, jak uiścił rękojmię i na tym jego zainteresowanie się skończyło (…). Pani działania przyczyniają się do powstawania coraz większych zaległości. A według pani za to mają zapłacić Bogu ducha winni mieszkańcy, a nie potencjalny nabywca” – napisali m.in. w piśmie.

Reklama

Z przepisami się nie dyskutuje

Komornik sądowy przy przemyskim sądzie rejonowym A. Bandosz zdecydowanie odpiera jakiekolwiek zarzuty ze strony władz spółdzielni. Uważa, iż jej rola skończyła się wraz z przeprowadzeniem skutecznej licytacji. – Wszystko odbyło się i odbywa zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania cywilnego. Z przepisami, z którymi się nie dyskutuje. Rozstrzygnięcie licytacji jeszcze o niczym nie świadczy. To nie jest sprzedaż. Przyszły nabywca, po wpłaceniu rękojmi, nie staje się automatycznie właścicielem mieszkania. Tym cały czas jest poprzedni lokator. W związku z tym od 19 kwietnia nabywca nie ponosi żadnych opłat eksploatacyjnych. Tak stanowią przepisy. Opłaty nabywca ma obowiązek uiszczać od daty prawomocnego postanowienia o przysądzeniu własności nieruchomości. To wydaje sąd. I wówczas prawomocne postanowienie przenosi własność na nabywcę – wyjaśniła.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ? - niezalogowany 2018-08-13 21:22:50

    pomidory chyba pójdą do góry?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mat - niezalogowany 2018-08-13 21:40:49

    *komornik sądoweJ

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czerupa - niezalogowany 2018-08-13 22:44:23

    Przecież to mieszkanie spółdzielnia wystawiła na licytację.Pan wielki prezes nie wie jaka jest w takiej sytuacji procedura, ile to trwa?Skąd ten lament zatem jeśli wie (jeśli nie wie już nie powinien być prezesem) to przecież są też procedury w procesie licytacji zabezpieczające interes spółdzielni. Też tego pan prezes nie dopilnował? A te 14 tys. zabezpieczenia to na co poszło i gdzie jest?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości