18 grudnia br., podczas Ludowego Jarmarku Bożonarodzeniowe organizowanego przez Centrum Kulturalne w Przemyślu, rozstrzygnięto konkurs plastyczny „Bożonarodzeniowe Ozdoby Świąteczne”. Na wystawie w „Galerii 12” można było obejrzeć m.in. rogatą maszkarę z kłapiącą paszczą, czyli turonia.
Zeszłoroczna oraz tegoroczna, 16. już edycja Ludowego Jarmarku Bożonarodzeniowego wzbogacone zostały o nowy element – konkurs na Bożonarodzeniową Szopkę Domową i Akcesoria Kolędnicze. Szopki, niegdyś tworzone z potrzeby serca, własnoręcznie, w gronie rodziny, z myślą o najmłodszych domownikach, stanowiły obok pająków czy drzewka typową dekorację domu w okresie świąt Bożego Narodzenia. Organizatorzy jarmarku uznali, że tradycja ta[paywall] zasługuje na docenienie i wyróżnienie w czasach, kiedy często sięgamy po gotowe, np. plastikowe wyroby, a zapominamy o uroku rękodzieła. Wpłynęło 25 prac, pojawiły się również akcesoria kolędnicze – buda kolędnicza oraz turoń. Nagrody I stopnia (200 zł) otrzymali: Władysław Krupa z Jarosławia, Józef Lewkowicz z Nowego Sioła, Rafał Lewiarz z Przemyśla, Halina Kępanowska z Przemyśla. Nagrody II stopnia (150 zł) trafiły do rąk: Marii Pruchnickiej z Jagiełły, Kazimiery Pińkowicz z Drohobyczki, Elżbiety Dykas z Orzechowiec oraz Anny Sopel z Drohobyczki. Ponadto jury przyznało 5 wyróżnień oraz nagrodę w kategorii mistrz-uczeń. Tę ostatnią zdobyli Jakub i Karol Gergont wraz z Grażyną Gergont z Nienadowej. – Cieszy nas, że ludzie pamiętają i odtwarzają dawne tradycje bożonarodzeniowe. Zależy nam na tym, aby przybliżyć w mieście folklor naszego regionu – podkreśla Agata Hemon (CK).
Podczas jarmarku świąteczne ozdoby prezentowali artyści ludowi z Podkarpacia, można było też podpatrzyć, jak powstają prawdziwe cudeńka – z bibuły, słomy, kordonka… – Mieliśmy w tym roku bardzo dużo ozdób choinkowych. Rozmaitych – z kolorowego papieru, orzeszków, koralików. Były wyroby szydełkowe, łańcuchy oraz wszystko to, czym można udekorować choinkę, i mnóstwo stroików. Na kiermaszu pojawiły się również rzeźba oraz płaskorzeźba – relacjonuje A. Hemon.
Jadwiga Bonecka z Handzlówki (gmina Łańcut) na jarmarku prezentowała wyroby z bibuły. – Ozdoby były kiedyś drogie, więc robiono je ręcznie. Wymyślano przeróżne formy, które zachowały się do dziś. Prześcigano się z pomysłami. Koleżanka do koleżanki szła zobaczyć choinkę. Ja robiłam ozdoby z mamą, najpierw przy lamie naftowej, później przy świetle żarówki. Odbywało się to w uroczystej atmosferze, śpiewałyśmy pieśni adwentowe. Ozdoby nie były trwałe, bibułki pełzną [tracą kolor – przyp. AB], nie było ich też gdzie przechowywać. Do łańcucha, jeśli był zwinięty i położony w pudełku, myszy się dostawały, a jak nie, to się zleżał i popsuł. Co roku trzeba było coś dorobić, bibułę od nowa ciąć, składać, sklejać. Ulubioną ozdobą w naszej rodzinie była gwiazda. Wymyślił ją mężczyzna – mój wujek – zdradza pani Jadwiga.
Władysław Krupa z Jarosławia, emerytowany kolejarz, od 10 lat rzeźbi w drewnie lipowym. – Kupuję lipę, tnę ją w tartaku w Wiązownicy, suszę. Lepiej pracuje się z surowym drewnem, ale potem wyroby pękają. Rzeźba to niby prosta rzecz, z drewna trzeba tylko wyrzucić to, co niepotrzebne, ale rzeźbienie to tak naprawdę pracochłonne zajęcie i wcale nie tak proste, jak by się wydawało – objaśnia jarosławianin.
Tradycyjnie w programie jarmarku znalazł się również występ zespołu folklorystycznego. W tym roku na scenie CK wystąpiła wielopokoleniowa Grupa Kolędnicza z Mirocina (gmina Przeworsk). Wystawiła tradycyjne jasełka. Kolędników wspierał z widowni Daniel Krawiec, wójt Gminy Przeworsk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze