Brak dostępu świeżego powierza, skwar, duchota i maszyny oddające ciepło. Takie warunki panowały w ostatnim czasie w jarosławskim zakładzie produkcyjnym Lear Corporation Poland. W firmie zajmującej się szyciem pokrowców dochodziło do omdleń pracowników.
– Hala jest bardzo duża. Wielkością można ją porównać z boiskiem sportowym. Na jednej zmianie pracuje około 700 osób. Kobiety stoją blisko siebie. Maszyna stoi przy maszynie. Krótkie przerwy w pracy nie pozwalają na złapanie oddechu. Powietrze[paywall] stoi, nie ma czym oddychać. Koleżanka mówiła, że jednego dnia wyprowadziła 6 kobiet, które zasłabły – mówi Joanna pracująca jako szwaczka. Pracownicy narzekają na brak przewiewu, który potęguje wysoką temperaturę. – Szyjemy na stojąco. Nie ma mowy o przerwie, bo musimy wykonać normy. Komputery sprawdzają wydajność, monitorują naszą pracę. Małe wiatraczki biurkowe zamontowane przy maszynach nic nie dają. Upał jest dokuczliwy i nie każdy jest w stanie go wytrzymać – dodaje Katarzyna.
W jarosławskim oddziale Leara praca wre całą dobę. Ci, którym w czasie upałów wypadła dzienna zmiana, musieli się zmagać z wysoką temperaturą w hali. Nie wszyscy sobie poradzili.
– Omdlenia co roku były i będą. Teraz mieliśmy trzy omdlenia na jednej zmianie. W sumie i tak nie było ich dużo w porównaniu z wcześniejszymi latami – mówi jeden z pracowników. Kłopoty miały najczęściej osoby, które wcześniej miały jakieś problemy zdrowotne. – Zdarzają się takie przypadki – przyznaje Andrzej Salwa, przewodniczący zakładowej „Solidarności”. – Temperatura w hali podczas upałów wynosiła 28 do 30 stopni Celsjusza. Mimo tego, że pracownicy mają zapewniony dostęp do wody oraz dodatkową przerwę w pracy, dochodzi do omdleń. W hali jest za słaba cyrkulacja powietrza, brakuje przewiewu. Mogę zapewnić, że zgłaszane przez nas uwagi co do warunków pracy firma realizuje – dodaje.
Z wyjaśnień związkowców wynika, że firma przymierza się do poprawy warunków w hali produkcyjnej. Mówi się nawet o klimatyzacji. – Poprawienie warunków zlikwiduje część tego typu problemów, ale trzeba pamiętać, że pracują tu setki ludzi i kłopoty zdrowotne mogą się zawsze przydarzyć – mówią pracownicy.
Pomimo wielokrotnych prób nie udało się nam skontaktować z dyrekcją zakładu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.... i kogo to interesuje, ciesz się że masz pracę, zap.....
nie narzekajcie nie jest źle. Co by było jak by tego zakładu nie było ?
NIE ZAPOMINAJCIE KTO TEN ZAKŁAD PRZYPROWADZIŁ DO JAROSŁAWIA I BĄDŹCIE TEJ OSOBIE WDZIĘCZNI - BO CO NIEKTÓRZY BY PRZYMIERALI GŁODEMALE NAWET CI TO TAM PRACUJĄ NIE WIEDZĄ CO TO ZA OSOBATA OSOBA POWINNA ZOSTAĆ WŁODARZEM MIASTA JAROSŁAWIA - MOŻE BY COŚ SIĘ RUSZYŁO W TYM MIEŚCIE Z GOSPODARKĄ, BO NA RAZIE NIC!!!
Od samego powstania tego zakładu pracownicy mdleli na stanowiskach pracy i jak widac do tej pory nic się nie zmieniło,ten obóz pracy jest ,był i jak widać jeszcze długo będzie .
Pokłosie likwidacji "Jarlanu" . Jakimś dziwnym trafem wszystko co było kiedyś państwowe, około roku 90-tego , stało się " deficytowe". Czyżby naprawdę wszystkie ówczesne firmy państwowe były w tak złej kondycji finansowej .? No a teraz , jedynie słuszne istniejące zachodnie obozy pracy, dają śmieciówkę/ umowę zlecenie/ i najniższą krajową . O urlopach - zapomnijcie . o wysłudze lat- również . Ale nic się nie martwcie, wkrótce nadejdzie jesień i wraz z nią chłody . Będziecie mieli odrobinę lżej.
Dlatego o tej firmie mówią "kołchoz"
... i kogo to interesuje, ciesz się że masz pracę, zap.....
nie narzekajcie nie jest źle. Co by było jak by tego zakładu nie było ?