Reklama

Magia świąt na Rynku, czyli Przemyski Jarmark Bożonarodzeniowy

Na trzy dni, od 13 do 15 grudnia br., przemyski Rynek zamienił się w magiczną, pachnącą świętami Bożego Narodzenia krainę. To było naprawdę udane przedsięwzięcie! Wielość kramów z tak różnorodną, ale tematyczną ofertą, mogła imponować. Podobnie jak imprezy towarzyszące. Duże zainteresowanie mieszkańców miasta, ale nie tylko, najlepiej o tym świadczyło.

Jarmark rozpoczął się już w piątek, 13 grudnia br., od gry miejskiej dla uczniów szkół podstawowych. Najlepsze jednak miało dopiero nadejść.  Jeszcze tego samego dnia płyta Rynku zapełniała się straganami. Były ich dziesiątki, wszak właśnie kolorowe kramy to znak firmowy każdego wielkiego kiermaszu świątecznego. Wystawcy mieli wszystko, czego potrzeba na świąteczny stół, choinkę i dobre samopoczucie. Misterne rękodzieło, wypieki, sery i miody, tradycyjne chleby, wędliny i kiełbasy, napitki, ozdoby choinkowe itd., itp. Trudno wszystko wymienić, tyle tego było!

Pracują całymi nocami

Reklama

Wśród wystawców wielu było rodzimych. Jak pani Barbara i jej córka Aleksandra Wolańska. Obie z Przemyśla. Obie zajmują się własnoręcznym tworzeniem magicznych, kunsztownych ozdób.

– Już nie pamiętam, kiedy pierwszy raz zagościliśmy na świątecznym jarmarku. Byłyśmy na wielu, choćby w Rzeszowie, Krakowie, Jarosławiu. Ale wystartowałyśmy w Przemyślu, kiedy była impreza charytatywna na rzecz Frania Karasia

– wspomina pani Aleksandra.

– Wystawiamy razem, ale razem nie pracujemy. Każda z nas ma osobną pracownię. Kiedyś mój tato majsterkował. Był kolejarzem. Zawsze coś sklejał. Domki, pociągi, samoloty. Potrafił zrobić całe składy pociągów, które potem jeździły po torach. Byłam zafascynowana. Kiedy odchowałam dzieci, trzeba było coś robić. I powróciły wspomnienia z młodzieńczych lat. Zaczęłam od robienia choinek z makaronu. Potem z muszelek, aż doszłam do juty, czyli materiału do worków na ziemniaki. Cuda można z nich wyczarować!

Reklama

– zdradziła pani Barbara.

– Materiały są dostępne, więc zaczęłam próbować misternych ozdób. Wymagających cierpliwości i precyzji. No, teraz mamy na straganie do wybory, do koloru

– dodała.

Wśród wystawców wielu było rodzimych. Jak pani Barbara i jej córka Aleksandra Wolańska. Obie z Przemyśla. Obie zajmują się własnoręcznym tworzeniem magicznych, kunsztownych ozdób. Fot. Mariusz Godos

Jej córka poszła nieco dalej. Wykonuje także kartki okolicznościowe, autorskie makramy czy grawerowane, cięte laserem cudeńka.

Reklama

– Rękodzieło nauczyło mnie cierpliwości. Na to trzeba poświęcić kawał czasu. Czasami pracuję całymi nocami. Nie dośpimy, nie dojemy, ale praca musi być zrobiona. Wie pan… Nie mamy przerwy. Jak zakończymy okres bożonarodzeniowy, zaczynamy przygotowania do wielkanocnego

– zapewniła pani Aleksandra. Obie podkreślają zgodnie, że czas wkładany w pracę nigdy nie zrekompensuje się sprzedażą. Ale nie tylko o pieniądze chodzi…

Gwarnie, świątecznie, kolorowo

Nie ma wątpliwości, że jeśli ktoś szukał czegoś dla siebie przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia i… nie znalazł, to znaczy, że źle szukał. Ale oprócz imponującej oferty na straganach, organizatorzy, czyli Urząd Miejski w Przemyślu, przygotowali dla młodszych i starszych całą paletę atrakcji. Furorę zrobiło spotkanie z alpakami. Maluchy wdzięczyły się do tych przemiłych zwierząt z… wzajemnością! Uśmiechom nie było końca. Był występ szczudlarzy i kuglarzy, był świąteczny Flash Mob, przygotowany przez Studio Tańca Golden Dance Przemyśl, było brawurowe „Fire Show”, czyli spektakl ogniowo-pirotechniczny w wykonaniu grupy „Locomotora”. Przemyski Klub Biegacza zorganizował kultowy już Wyszehradzki Ultramaraton Twierdza Przemyśl.

Reklama

Ostatniego dnia pogoda nie dopisała. Było przenikliwe zimno, potęgowane przez wiatr, ale przemyski Rynek znowu zapełnił się mieszkańcami. Oprócz kramów ze świąteczną (ale nie tylko) ofertą były i inne atrakcje. Animacje dla dzieci z „Kropką”, której towarzyszyły żywe maskotki. Były warsztaty rzeźbienia w lodzie dla dzieci i całych rodzin. Wicemistrzowie świata w rzeźbieniu w lodzie – ekipa „Ice Team” z Poznania – zaprezentowali swoje umiejętności, tworząc przepiękną lodową rzeźbę – renifera z saniami. Rzeźbę ważącą ponad 1,5 tony. Na finał jarmarku ulicami miasta przeszedł barwny korowód kolędniczy w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Przemyśl”.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/12/2024 13:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama