O inicjatywie w postaci kolejnej już edycji wystawy „Mała i duża kolej w Żurawicy”, skupiającej pasjonatów modelarstwa kolejowego, jak również o wyzwaniach związanych z budową makiet i powrocie do dziecięcych marzeń rozmawiamy z pomysłodawcą przedsięwzięcia Andrzejem Rybakiem.
Skąd u Pana fascynacja koleją? Jak to się wszystko zaczęło?
– Jest to dla mnie po części powrót do lat dzieciństwa. To, że kolej i wszystko, co z nią związane, może być wspaniałym źródłem inspiracji, odkryłem jako 10-letni chłopak, kiedy dostałem od ojca fantastyczny prezent w postaci kolejki. Zafascynował mnie ten kolejowy świat. Potem na jakiś czas porzuciłem te zainteresowania, ale znowu odżyły, kiedy pojechałem na podobną, jak ta dzisiaj, imprezę. I tak zająłem się modelarstwem. Odtwarzanie kolejowego świata w miniaturze jest naprawdę pasjonującym zajęciem.
Czy pasja modelarska zajmuje dużą część Pana życia?
– Modelarstwo kolejowe to bardzo czasochłonne zajęcie. Zakres trudności jest ogromny. Liczy się każdy detal, każdy szczegół. Wszystko wymaga ogromnej precyzji i skupienia. Tak naprawdę praca nad makietą nigdy nie ma końca. Kiedy się ją stworzy, najczęściej po skończeniu i tak za miesiąc czy dwa wraca się do tego, bo zawsze można zrobić coś inaczej, lepiej. Coś dodać do danego projektu. Tak jest w zasadzie za każdym razem. Można to porównać do budowy domu, który wciąż chcemy ulepszać. Obowiązki domowe i zawodowe niestety nie pozwalają się oddać temu na tyle, na ile by się chciało. Zdecydowanie więcej czasu na to hobby poświęcam zimą.
Co sprawia Panu największą radość podczas tworzenia modeli?
– To świetna odskocznia od codziennych spraw. Modelarstwo naprawdę może wciągnąć na dobre. Wycisza, ale są i momenty, kiedy są nerwy, bo coś nie idzie po naszej myśli lub nas przerasta.
Jakie materiały i techniki wykorzystują pasjonaci techniki kolejowej w swojej pracy?
– Dziś dużym ułatwieniem dla modelarzy jest druk 3D, który poszerza możliwości modelarstwa, pozwalając na realizację bardziej ambitnych i złożonych projektów, ale są i tacy, dla których to droga na skróty i nie chcą o tym słyszeć. Swoje makiety robią tradycyjnie, z kartonu i wielu innych materiałów. To tak zwana stara szkoła. Dziś modelarstwo kolejowe nie ogranicza się wyłącznie do infrastruktury kolejowej, coraz częściej przy dworcach czy stacjach powstają miniatury miast, przez co makieta staje się dużo bardziej atrakcyjna.
Wobec tego, dziękując za rozmowę, życzę Panu wielu pomysłów na kolejne projekty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze