Reklama

Maj nie rozpieszcza temperaturami, a kaloryfery skręcone do zera. Mieszkańcy nie akceptują decyzji PSM


„Zimny kraj, zimny maj” – śpiewała w jednym ze swoich hitów z 1991 roku Kora. Tymczasem Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa już pod koniec kwietnia podjęła decyzję o wyłączeniu ogrzewania. Mieszkańcy wyrazili swoje niezadowolenie, powołując się na przykłady wspólnot czy spółdzielni, gdzie z odcięciem ciepła się wstrzymano. Władze PSM wskazały na horrendalne koszty za ciepło, które mogą się okazać dla mieszkańców potężnym obciążeniem. Finalnie w sprawę zaangażowały się władze miasta.


Zimne kaloryfery w maju zwykle nie powinny dziwić, ale tegoroczny maj jest specyficzny – w większości chłodny i kapryśny. To sprawiło, że decyzja Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej o zamknięciu okresu grzewczego, podjęta pod koniec kwietnia, dla części jej członków jest kompletnie niezrozumiała. – Nie mówię wyłącznie w swoim imieniu. Rozmawiam z ludźmi i wiem, że wielu ma identyczne zdanie. Po chwilowym ociepleniu w końcówce kwietnia, znów przyszło ochłodzenie. Mimo, że mamy maj, nocą temperatura potrafiła spaść do nawet 2 stopni. Po zakręceniu kurka z ciepłem ta sytuacja stała się dotkliwa, szczególnie dla osób, które większość dnia spędzają w mieszkaniu – powiedział mężczyzna, który skontaktował się z naszą redakcją. Nie on jeden zresztą.

– Nie rozumiem tej decyzji. W przemyskiej spółdzielni „Metalowiec” jak dotąd nie wyłączono całkiem ogrzewania. Znam wspólnoty w mieście, które również się na to nie zdecydowały z racji na specyficzne warunki pogodowe. Skąd więc ten pośpiech? Tym bardziej, że grzaniem steruje przecież automat i dostosowuje się do temperatury na zewnątrz, regulując moc. Opłatę za centralne ogrzewanie mamy ujętą w comiesięcznym rozliczeniu, tymczasem okazuje się, że w takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia teraz, nic z tego nie wynika – narzeka mężczyzna.

Reklama

– Mówi się nam, że zarząd podjął taką, a nie inną decyzję, tymczasem mamy kolejny tydzień chłodów. Mam 72 lata i nie jestem w stanie cały dzień biegać za sprawunkami, żeby nie siedzieć w domu. Może dla kogoś, kto jest aktywny zawodowo, to mniejszy problem, ale kiedy w mieszkaniu są maleńkie dzieci, to pewnie też nie jest pożądane rozwiązanie. Może władze spółdzielni powinny bardziej precyzyjnie analizować prognozy pogodowe, a także informować o swoich zamiarach – zauważyła alarmująca o problemie mieszkanka osiedla Salezjańskiego[paywall].

Spółdzielnia: Kto będzie w stanie ponieść koszty?

W związku z telefonami od członków spółdzielni, zapytaliśmy jej władze, czym kierowały się przy podejmowaniu decyzji o zamknięciu ogrzewania i czy krok ten da się odwrócić.

Reklama

Prezes PSM w Przemyślu Zbigniew Kurosz nie kryje, że również odebrał kilka indywidualnych telefonów od mieszkańców, którym decyzja o zakończeniu sezonu grzewczego się nie podoba.

– Takie, a nie inne kroki zostały podjęte w momencie, kiedy temperatura była akurat dość wysoka i w dzień przekraczała momentami 20 stopni. Z mojej wiedzy wynika, że w większości miast ogrzewanie też wyłączono. Jako spółdzielnia musimy jak najszybciej przystąpić do remontu i konserwacji sieci, które posiadamy, żeby zdążyć przed kolejnym sezonem grzewczym – mówi.

Reklama

Jako drugi argument podaje oczekiwania mieszkańców odnośnie zakończenia sezonu grzewczego w związku z planowanymi przeróbkami w mieszkaniach związanymi z wymianą grzejników. – Zdaję sobie sprawę, że nie jest to komfortowa sytuacja. Takiego maja, jaki mamy w tym roku, faktycznie dawno nie było. Ale pamiętajmy, że włączenie ogrzewania to koszty. Kto będzie w stanie je ponieść? Jedni chcą utrzymywania ciepła, bo mają dyskomfort, ale za grzanie trzeba zapłacić kilkaset tysięcy złotych miesięcznie. Takie kwoty musimy płacić dostawcy ciepła. Co do Spółdzielni „Metalowiec”, zwykle uzgadnialiśmy wyłączenie grzejników w tym samym okresie, ale aktualnie jest tam wakat na stanowisku prezesa. Znam również kilka wspólnot, gdzie mimo chłodnego maja też wyłączono ogrzewanie. Poczekajmy, jak przyjdą rozliczenia za ciepło... Może się okazać, że wielu narzekających się zreflektuje i wówczas okaże się, czyja decyzja była właściwsza – tłumaczy Z. Kurosz.

Rozwiązanie na przyszłość

Prezes PSM wyjaśnia też mechanizm działania ogrzewania w budynku. – Jeśli uruchamiamy ciepło, to robimy to na danym osiedlu, bo granica dostawy MPEC-u jest najczęściej na węźle głównym. Ogrzewanie zaczyna automatycznie działać nie tylko w pokojach, ale też na klatkach schodowych i w łazienkach. Tych przestrzeni nie możemy odłączyć. Nawet jeśli ktoś zakręci kaloryfer w pokojach, tamte przestrzenie i tak są ogrzewane. Narzekania często płyną właśnie od tych, którzy kaloryferów nie odkręcali, grzejąc się ciepłem wygenerowanym w łazience i wspólnej przestrzeni klatki – dopowiada szef PSM w Przemyślu i radzi uzbroić się w cierpliwość.

Reklama

– Olbrzymich kosztów za ciepło część mieszkańców może nie wytrzymać. A obciążyć nimi musiałbym wszystkich, również tych, których na to nie stać. Jak sięgniemy pamięcią wstecz, to przypomnimy sobie, że kiedyś decyzja o wyłączeniu ciepła była odgórna i sezon grzewczy trwał od 15 października do 15 kwietnia – konkluduje, podkreślając, że spółdzielnia musi stać na straży tego, by wydatki były jak najmniejsze.

Władze spółdzielni w przyszłości planują tę sytuację rozwiązać inaczej. Propozycja PSM jest taka, by o kwestii – grzać czy nie grzać w maju decydowały podpisy zebrane wśród mieszkańców danego budynku. Można będzie wówczas rozważyć ponowne włączenie ogrzewania wyłącznie dla danej nieruchomości, jeśli taka będzie wola jego mieszkańców.

Reklama

Z ostatniej chwili

W związku z licznymi sygnałami od mieszkańców lokali, w których zarządcy wraz z nastaniem wiosny zdecydowali się wyłączyć ogrzewanie pochodzące z MPEC-u, władze miasta  po uzgodnieniach z Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej – poinformowały, że spółka ta zdecydowała się odstąpić od opłaty za ponowne podłączenie zasilania w ciepło budynków Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. „Podjęto też decyzję o odstąpieniu od poboru tej opłaty w przypadku wszystkich wspólnot i spółdzielni” – czytamy w komunikacie magistratu. Po złożeniu wniosku o ponowne zasilanie odbiorcy ciepła nie poniosą więc opłat za ponowne uruchomienie. Z kolei wspólnoty, które wcześniej uruchomiły ponownie odbiór ciepła i poniosły koszy związane z uruchomieniem zasilania, mogą się starać o zwrot tej opłaty.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/05/2025 20:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama