Po raz drugi w karierze Mateusz Kubiszyn z Lubaczowa zdobył mistrzostwo świata w kickboxingu. To czwarty medal międzynarodowej imprezy na jego koncie.
Mateusz Kubiszyn to utytułowany zawodnik. Kilka tytułów mistrza Polski, złoty medal Mistrzostw Świata w 2015 r. i dwa srebrne na Mistrzostwach Europy w 2016 i 2018 r. Teraz dołożył do tego kolejne złoto MŚ rozgrywanych w Turcji. Z tą różnicą, że do tej pory startował w kategorii –86 kg, a teraz –91 kg.
– Jechałem z takim nastawieniem, że jadę, robię swoje i wracam jako podwójny mistrz. Aczkolwiek nie miałem tego cały czas w głowie, nie wywierałem na sobie presji. Tak sobie[paywall] raz pomyślałem i tak było – mówi M. Kubiszyn.
Mistrz przyznaje, że pierwszy międzynarodowy sukces miał wyjątkowy smak, bo spełniło się wtedy jego marzenie. – Teraz miałem inne podejście, bardziej dojrzałe. Cztery lata zmieniło mnie jako zawodnika i jako człowieka – przyznaje.
Kickboxer zawodowo pracuje jako strażak. Przygotowanie się do tak dużej imprezy wymagało wiele pracy. – Kluczową rolę odgrywało doświadczenie – mówi.
Przez kilka lat mocno się zmienił. Z zadziornego i nieszablonowego zawodnika zmienił się w ułożonego technicznie, ale też cwanego w ringu i potrafiącego płynnie zmieniać styl kickboxera. Kiedyś był jak „maszynka do mielenia mięsa”, miał dużo nieprzemyślanych akcji. Dziś jest spokojny w ringu, wyrachowany i pewny siebie.
Mateusz, mimo wielu sukcesów, zna też smak porażki. Dwa lata temu na Mistrzostwach Świata niespodziewanie przegrał pierwszą walkę i wrócił do domu z pustymi rękami. – Nie zawsze się wygrywa. Ale dla kadry narodowej były to udane zawody, bo dwie koleżanki zdobyły tytuły mistrzyń świata – mówi.
Z jego słów wynika, że możemy jeszcze nieraz się cieszyć z jego sukcesów. – Jestem na początku swojej najlepszej drogi sportowej. Wszystko zaczyna się równoważyć. Na początku byłem bardziej łapczywy, chciałem szybko wygrywać. Teraz podszedłem do tego tak, żeby zbierać punkty i wygrać, a nie żeby się rzucać do walki – podkreśla.
Przez 4 lata M. Kubiszyn przewędrował już sporą część Polski. Kiedyś trenował w Jarosławiu, Ostatnie 2,5 roku trenował w KKS Sporty Walki Poznań. Po mistrzostwach wrócił na Podkarpacie i pozostaje bez klubu. – Pewnie będę reprezentował swój klub Kickboxing Game Over Lubaczów – przypuszcza.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze