Wracamy do historii 26-letniej Martyny Dziadury z Lubaczowa. Jej zmaganie z chorobą poruszyło wiele osób. Dzięki darczyńcom młoda kobieta przeszła bardzo owocną rehabilitację w Krakowie.
Martyna była zupełnie zdrową osobą do 1 lipca 2014 r. Tego dnia zaczęła drętwieć jej ręka. Myślała, że to nadwyrężenie, ale już następnego dnia trafiła do szpitala. Z godziny na godzinę było coraz gorzej. Wieczorem zapadła w śpiączkę. Przez kolejne dwa tygodnie nie było z nią kontaktu. Lekarzom ciężko było postawić diagnozę. Jedne wyniki badań wykluczały drugie. W końcu padło rozpoznanie: toczeń układowy z zespołem antyfosfolipidowym, który doprowadził do udaru mózgu na tle niedokrwiennym. Choć Martyna wróciła do takiej sprawności, która pozwala jej być w miarę samodzielną, porusza się o kuli, ma problemy z mówieniem, a prawą ręką prawie nie rusza.
Na rehabilitacji w Krakowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze