Reklama

Marzę o tym, by ruszyć ręką i zapiąć koszulę – mówi 41-latek

23/08/2020 18:09

41-letni pan Józef z Korczowej marzenia ma proste: chciałby móc samodzielnie się najeść, zapiąć koszulę, ogolić się. Po przebytym w 2018 wypadku samochodowym ma uszkodzony kręgosłup, miał niedowład wszystkich kończyn. Po rehabilitacji odzyskał władzę w nogach, dalsza mogłaby uruchomić także ręce, ale pieniędzy na to brak.

Pan Józef był zawodowym kierowcą. Przed wypadkiem pracował w betoniarni. Kiedy pytam go o to, czy nie brakuje mu jazdy samochodem, uśmiecha się, ucieka wzrokiem w bok. – Pewnie, że brakuje – odpowiada wreszcie. Chyba szczerze, choć to zdarzenie za kółkiem wywróciło do góry nogami życie mieszkańca jednego z przysiółków Korczowej, więc do prowadzenia auta mógłby mieć uraz. Wypadek przytrafił się zimą 2018. Pan Józef opowiada o nim w swoim oszczędnym stylu.

– Jechałem samochodem do pracy. Gość nawracał. Ja w niego uderzyłem – relacjonuje. Trafił do szpitala w Przemyślu. Początkowo tliła się nadzieja, że nie będzie źle. Pan Józef był poturbowany, ale nie miał złamań, poważniejszych ran. Tylko ten niedowład kończyn.

 

Reklama

Diagnoza jak wyrok

Lekarze mówili różnie. – W Przemyślu mówili, że to może tylko obrzęk, że jak ustąpi, to może odzyskam sprawność, ale jak zrobili rezonans, okazało się, że uszkodzone są dwa kręgi C3 i C4 – wspomina diagnozę jak wyrok. Z Przemyśla trafił na operację do szpitala w Mielcu. Tam połatali go, jak mogli, ale rokowania nie były dobre. – Pani doktor, która mnie operowała, mówiła, że nie będę chodzić, potem gdy wstałem, przyjeżdżała do Krakowa się napatrzeć – opowiada z nutą dumy. To właśnie w Polskim Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej VOTUM w Krakowie pana Józefa postawiono na nogi.

– Przez 3 miesiące w Krakowie niczym nie ruszałem, nogi szybciej puściły niż ręce – dodaje nasz rozmówca. W sumie w ośrodku spędził 5 miesięcy. Niestety oszczędności się skończyły i rehabilitację trzeba było przerwać. – Zabrakło 2 – 3 miesięcy – ocenia pan Józef, przekonany, że dziś mógłby funkcjonować w miarę normalnie. Później był jeszcze turnus rehabilitacyjny w Konstancinie, który, choć pomógł, diametralnej odmiany nie przyniósł.

Od kilku miesięcy, także ze względu na pandemię, rehabilitacja pana Józefa jest w zawieszeniu. Owszem, posiada dostęp do lokalnych ośrodków, ale potrzeba wyspecjalizowanej wiedzy i sprzętu, których na miejscu po prostu nie znajdzie.

 

Reklama

Odciążyć ojca

Pan Józef jest zdany na opiekę blisko 80-letniego ojca. Dają sobie radę, ale lekko nie jest. Przy panu Józefie trzeba zrobić wszystko, ubrać, nakarmić, umyć. – Niech będzie tak, żeby chociaż sam się najadł – zauważa w pewnym momencie naszej rozmowy starszy z mężczyzn. Pan Józef twierdzi podobnie.

– Niech to będzie chociaż jedna ręka, obojętne – prawa czy lewa, żebym chociaż mógł łyżkę podnieść, samemu zajść do toalety – z nabożeństwem mówi o rzeczach, na które inni zazwyczaj nawet nie zwracają uwagi. W ostatnich tygodniach zebrał się do walki o realizację swoich marzeń. Chciałby wznowić rehabilitację. Znów trafić do Krakowa. Ale na to potrzeba pieniędzy. Miesiąc leczenia kosztuje około 20 – 25 tysięcy. Koszty są wysokie także dlatego, że w ośrodku ktoś ciągle musi z nim być.

 

Reklama

Potrzeba 100 tysięcy

Jako niepełnosprawny takich pieniędzy sam nie jest w stanie zdobyć. Wraz z ojcem żyją skromnie z renty, o której odnowienie właśnie się starają. Potrzeby są jednak o wiele większe. Sprawa przerosła ich możliwości, a pan Józef nie ma czasu do stracenia, postępy, które wypracował wcześniej, mogą się cofnąć, nieużywane mięśnie zaniknąć, trzeba działać możliwie szybko. Dlatego zwrócili się o pomoc.

Na portalu Siepomaga.pl (https://www.siepomaga.pl/jozef-kedzierski) założyli zbiórkę, uruchomili też specjalne konto, gdzie można dokonywać wpłat.

W sprawę zaangażował się sołtys wsi Piotr Rożak i radny gminny Artur Styrczula. Włączyły się też już lokalne firmy. Betoniarnia Transbet, w której pracował pan Józef, już wcześniej opłaciła jeden z turnusów rehabilitacyjnych. Przedsiębiorstwo Empol także zadeklarowało wpłatę. To wszystko jednak wciąż mało.

Potrzebne jest szersze zaangażowanie, dlatego w imieniu pana Józefa apelujemy do ludzi dobrego serca o wsparcie dla jego tak prozaicznych, a przecież tak niebotycznych marzeń.


Bartłomiej Pacek

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama