Reklama

Mężczyzna uratowany. Ale czy policjanci właściwie się zachowali?

24/03/2015 19:42

Dwaj młodzi mężczyźni: Jan i Tomasz, nie zważając na to, że sami nie potrafią pływać, rzucili się na ratunek tonącemu człowiekowi. Gdyby nie ich bohaterska postawa, poszkodowany mógł stracić życie. Do całej sytuacji dochodzi jednak łyżka dziegciu. Kilka dni po zdarzeniu do naszej redakcji zadzwonił czytelnik oburzony postawą policjantów.

Był wtorek (17 marca), kilka minut po godz. 14. Wybrzeże Wilsona na wysokości przystanku autobusowego. Było słonecznie, więc nad Sanem, jak zwykle przy takiej pogodzie, przebywało sporo osób. Janek siedział sam, a Tomek z grupką znajomych. Wówczas jeszcze się nie znali. W pewnym momencie zobaczyli schodzącego po schodkach 58-letniego mężczyznę. Jego zejście było tak niefortunne, że wpadł twarzą do rzeki. Woda była wyższa niż obecnie i nurt szybko porwał go dalej.
Janek zareagował natychmiast. Szybko zrzucił kurtkę i koszulkę i wskoczył do Sanu. – Woda sięgała mi po klatkę piersiową. Nawet nie myślałem wtedy, że nie umiem pływać. Może się to wydawać głupie, ale pobiegłem za nim odruchowo – opowiada.

Policjanci powinni go odwieźć?

Kilka dni po zdarzeniu do naszej redakcji zadzwonił czytelnik oburzony postawą policjantów. – Jeden z tych chłopaków jest spoza Przemyśla, a policjanci zostawili go przemoczonego na ulicy. Przecież to nie jest lipiec, tylko połowa marca i mimo słonecznej pogody jest zimno. Przecież to mogło się dla niego źle skończyć – powiedział.
Jan nieco prostuje tę wersję wydarzeń. – Funkcjonariusze chcieli mnie odwieźć, ale dyżurny powiedział, że nie mogą. Podwieźli mnie do kuzynki, która mieszka niedaleko. Tam na nią poczekałem, aż wróci z pracy – relacjonuje.
Czy w zaistniałej sytuacji policjanci nie powinni jednak pomóc komuś, kto chwilę wcześniej pomógł komuś innemu? – Przepisy nie dopuszczają możliwości transportu osób, które nie są objęte czynnościami służbowymi, a ten pan nie był – mówi aspirant Bogusława Sebastianka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. – Do każdego przypadku warto jednak podejść zdroworozsądkowo. Policjanci chcieli go odwieźć do domu, ale oczekiwała kolejna interwencja, na którą dyżurny polecił niezwłocznie się udać. Dlatego funkcjonariusze zaproponowali alternatywną formę i podwieźli mężczyznę do kuzynki – wyjaśnia.
Czy policja nie dysponowała innym radiowozem, który mógłby się tym zająć? – W ciągu dnia dochodzi do ponad 40 interwencji, a mamy tylko 3 patrole. Są momenty, że zdarzenia się nakładają – tłumaczy.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ~wk... - niezalogowany 2015-03-27 19:50:18

    ...tak bo Policja może wozić tylko tych swoich komendantów na imprezy i na msze szarzy ludzie zap.... poboczem... dlatego ten co daje kwit na basen powinien sam popływać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości