Dwaj młodzi mężczyźni: Jan i Tomasz, nie zważając na to, że sami nie potrafią pływać, rzucili się na ratunek tonącemu człowiekowi. Gdyby nie ich bohaterska postawa, poszkodowany mógł stracić życie. Do całej sytuacji dochodzi jednak łyżka dziegciu. Kilka dni po zdarzeniu do naszej redakcji zadzwonił czytelnik oburzony postawą policjantów.
Był wtorek (17 marca), kilka minut po godz. 14. Wybrzeże Wilsona na wysokości przystanku autobusowego. Było słonecznie, więc nad Sanem, jak zwykle przy takiej pogodzie, przebywało sporo osób. Janek siedział sam, a Tomek z grupką znajomych. Wówczas jeszcze się nie znali. W pewnym momencie zobaczyli schodzącego po schodkach 58-letniego mężczyznę. Jego zejście było tak niefortunne, że wpadł twarzą do rzeki. Woda była wyższa niż obecnie i nurt szybko porwał go dalej.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy....tak bo Policja może wozić tylko tych swoich komendantów na imprezy i na msze szarzy ludzie zap.... poboczem... dlatego ten co daje kwit na basen powinien sam popływać
...tak bo Policja może wozić tylko tych swoich komendantów na imprezy i na msze szarzy ludzie zap.... poboczem... dlatego ten co daje kwit na basen powinien sam popływać