Utarło się powiedzenie, że św. Mikołaj przynosi prezenty tylko tym, którzy byli grzeczni, a dla pozostałych ma rózgę. W tym roku był wyjątek. Mikołaj z prezentami odwiedził niegrzecznych, a nawet bardzo niegrzecznych.
Stało się to za sprawą siostry Gabrieli ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek, która dwa tygodnie wcześniej uczestniczyła w patrolu straży miejskiej i była w kilku miejscach, gdzie w pustostanach i szałasach przebywają bezdomni. Widziała, jak żyją, rozmawiała z nimi i[paywall] zrobiło to na niej tak ogromne wrażenie, że postanowiła urządzić im mikołajki.
Siostry felicjanki przygotowały kilkanaście paczek z najbardziej potrzebnymi artykułami spożywczymi i słodyczami. Wieczorem, 5 grudnia, w wigilię mikołajek, siostra Gabriela z tymi samymi strażnikami wsiadła do radiowozu, żeby rozwieźć paczki. Oprócz paczek miała też obrazki z wizerunkiem św. Mikołaja, tego prawdziwego – biskupa Miry (dzisiejsza Turcja), który żył na przełomie III i IV wieku i zasłynął pomocą biednym i potrzebującym. Trzeba przyznać, że wyglądało to niecodziennie. Siostra z dzwoneczkiem, którego dźwięk zapowiadał przybycie Mikołaja, wchodziła do obskurnych, śmierdzących wnętrz, gdzie w barłogu leżał bezdomny. Józio, który mieszka w pustostanie przy ulicy Monte Cassino, rozczulił się i umieścił obrazek nad legowiskiem. Jeden z trójki bezdomnych mieszkających w namiocie nad Sanem wzruszył się bardzo, chciał siostrę po rękach całować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze