W hali sportowej 100-lecia Sopotu w Sopocie rozegrana została I runda Centralnej Ligi Juniorów (U-17) z udziałem Niedźwiadków Chemart Przemyśl. Młodzież rozegrała cztery mecze, kończąc zmagania z dorobkiem jednej wygranej i trzech porażek.
Centralna Liga Juniorów to elitarna, 12-zespołowa liga najlepszych zespołów w Polsce w kategorii U-17. Młode Niedźwiadki dostały się do niej po wygraniu jednego z turniejów kwalifikacyjnych, który odbył się w Przemyślu. Podobnie jak: AK 7 Trefl Sopot, AK Młode Żubry Białystok i SKKM Kraków. Udział w CLJ miały: GAK Gdynia, GTK Gliwice, WKK Wrocław, Trefl I LO Sopot, Śląsk Wrocław, Profbud Legia Warszawa, Enea Basket Junior Poznań i GS Gim92 Warszawa Komorów.
I runda rozegrana została w dwóch turniejach, w których wystąpiło po 6 ekip. Pierwszy odbył się w Sopocie, drugi – w Giżycku. Przemyślanie wystąpili nad Bałtykiem, a za rywali mieli: GAK Gdynia, Trefl I LO Sopot, SKKM Kraków i AK 7 Trefl Sopot. W turnieju zagrał także GTK Gliwice, ale z nimi Niedźwiadki zagrają później.
17-latkowie (i młodsi) z nasdańskiego miasta zaczęli zmagania znakomicie, bo od bardzo pewnej wygranej z GAK Gdynia. Potem było już, niestety, nieco gorzej. Przez 20 minut potrafili się przeciwstawić bardzo mocnej drużynie Trefla I LO Sopot. Najbardziej szkoda pojedynku z SKKM Kraków. Bardzo dobra III kwarta mogła wskazywać, że przemyślanie przejęli inicjatywę i czują się na parkiecie bardzo pewnie. W finalnych 10 minutach popełnili jednak zbyt wiele prostych błędów, aby sięgnąć po wygraną. Na koniec rywalizacji zmierzyli się z AK 7 Trefl Sopot. Wcześniejsze występy sopockiej ekipy i wysokie porażki z SKKM Kraków (57:97) i GTK Gliwice (67:89) kazały w Niedźwiadkach upatrywać faworyta tej potyczki. Tyle, że to są rozgrywki młodzieżowe i każdy mecz jest zupełnie inny. AK 7 Trefl od początku narzucił swoje warunki gry, którym przemyślanie nie byli w stanie sprostać i przegrali jak najbardziej zasłużenie.
Wśród Niedźwiadków prym wiódł Bruno Chalicki, mając wsparcie (raz lepsze, raz gorsze) w: Michale Słowiku, Mateuszu Barszczaku i Filipie Olejarzu. Zbyt wąski skład w rotacji, zbyt mało zawodników, którzy mogliby sporo dołożyć od siebie, był zdecydowanie największym problemem zespołu. Ale wykonywana przez nich praca z pewnością przyniesie kiedyś korzyści.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze