Życie na ogródkach działkowych kwitnie, zwłaszcza w soboty, kiedy nie pada. Już od południa unoszą się nad nimi smakowite zapachy grillowanej karkówki, kaszanki albo jakiejś innej narodowej potrawy. Wieczorem tu i ówdzie słychać narodową pieśń Sokoły. Jednym słowem wesoło. Czasem tylko gdzieś przy wjeździe na działki pojawi się policyjny patrol. Dokładnie tak było pewnej czerwcowej soboty.
Policjant i policjantka wysiedli z radiowozu i weszli pomiędzy ogródki, żeby sprawdzić, czy w jednej z altanek nie mieszka bezdomny. Uszli sto metrów, kiedy zza krzaków malin wybiegła kobieta w wieku mniej więcej trzydziestu lat – jak ocenili funkcjonariusze. Miała chwiejne ruchy, zmącony wzrok i na pierwszy rzut oka widać było, że jest trochę wstawiona. – Dobrze, że przyjechaliście, bo on mnie molestował – wyrzuciła z siebie.
– Spokojnie. Proszę opowiedzieć, co się stało – powiedziała policjantka. Kobieta wzięła głęboki oddech i zaczęła: – Grilla sobie urządziliśmy u jednego znajomego. Oprócz gospodarza byli dwaj jego koledzy, dwie jego znajome i ja. No i trochę, tego... Co tu ukrywać. Trochę wypiliśmy, ale wszystko było w porządku. Dopiero później on, to znaczy gospodarz, dotykał mnie w miejsca intymne. Wtedy policjantka poprosiła, żeby poszkodowana sprecyzowała, gdzie ją dotykał. Kobieta jakby trochę się zawstydziła. – No, za piersi mnie łapał. Funkcjonariusze spojrzeli na jej obfity biust, zapisali treść zgłoszenia oraz dane personalne i wraz z poszkodowaną udali się tam, gdzie to się stało. Gospodarz był mocno zdziwiony, kiedy usłyszał, o co jest podejrzewany.– Ja i molestowanie? Owszem, jak ta pani usiadła mi na kolanach i przysnęło się jej, to ręka mi gdzieś tam powędrowała, bo też byłem deczko wcięty, ale żeby zaraz molestowanie? To ona mnie molestowała, bo mi usiadła na kolanach i spała na ramieniu. Zresztą niech wszyscy powiedzą, jak było. Wszyscy potwierdzili jego wersję, a kobieta przyznała, że usiadła mężczyźnie na kolana, więc funkcjonariusze spisali dane i odeszli parę kroków, żeby się naradzić. Następnie poinformowali poszkodowaną, że jeżeli zechce złożyć skargę, to musi najpierw wytrzeźwieć i dopiero na drugi dzień może przyjść do komendy. Będąc już w radiowozie, długo analizowali ten przypadek i wyszło im, że tamci molestowali się nawzajem, a kodeks tego nie przewidział.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze