Od 18 lipca do 4 sierpnia w mieście odbywa się XXI Międzynarodowy Przemyski Festiwal Salezjańskie Lato. Po dwudziestu latach trwania festiwalu trudno wyobrazić sobie lato w Przemyślu bez koncertów muzyki dawnej i festiwal ma już niemałe grono wiernych słuchaczy, a w kraju zaliczany jest do ważniejszych festiwali muzycznych.
O festiwalu rozmawiamy z jego pomysłodawcą, a obecnie dyrektorem artystycznym dr Tomaszem Ślusarczykiem.
Minęło dwadzieścia lat. Tradycja zobowiązuje?
– To nie tylko dwadzieścia lat, bo tradycja sięga do lat dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy to tuż po odzyskaniu niepodległości księża salezjanie krzewili kulturę muzyczną i organizowali dla przemyślan koncerty dawnej muzyki. Dzisiaj już w trochę[paywall] innej formie kontynuujemy działalność Salezjańskiej Szkoły Organistowskiej. Tu należy wspomnieć trzy osoby, które dwadzieścia jeden lat temu przyczyniły się do powstania festiwalu, to: ksiądz Leszek Leś, ksiądz Stanisław Gołyźniak i Renata Nowakowska.
Do organizacji kolejnych edycji festiwalu przyczynili się jeszcze inni?
– Myślałem, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale teraz widzę, jak bardzo brakuje mi niektórych. Mija dwa lata, kiedy odszedł od nas Adam Erd, który działał od pierwszej edycji festiwalu. Jego nazwisko nie pojawiało się na plakatach, ale twierdzę, że bez niego wiele koncertów nie odbyłoby się. Jego powinnością było przygotowanie instrumentów, żeby żyły te wszystkie organy, fortepiany i klawesyny. Dzisiaj widzę, ile serca w to wkładał i jak bardzo mi Jego brak, dlatego też koncert pierwszego sierpnia poświęcimy Jego pamięci. W tamtym roku odszedł od nas ksiądz intendent i ekonom Stanisław Gołyźniak, który dbał o zaplecze organizacyjne, o wyżywienie oraz noclegi występujących artystów i był człowiekiem, który potrafił się z każdym dogadać. Też odczuwam Jego brak.
Co zmieniło się w ciągu tych dwudziestu lat?

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze