Reklama

Muzyka dla każdego

08/08/2015 07:33

Tegoroczny festiwal Salezjańskie Lato Muzyczne, zorganizowany przez Przemyskie Centrum Kultury i Nauki Zamek, wspólnie z parafią pw. św. Józefa księży salezjanów, przekroczył półmetek.

Za nami tydzień z największą liczbą i różnorodnością koncertów. Przekrój od stylizowanej muzyki ludowej, poprzez główny nurt festiwalu, czyli muzykę dawną i sakralną, na bajce dla dzieci Piotruś i wilk Sergiusza Prokofiewa skończywszy. Koncertowy tydzień rozpoczęli młodzi muzycy, studenci i absolwenci akademii muzycznych – skrzypaczka Dominika Kusek oraz organiści Karol Niezgoda i Arkadiusz Pawliszek. W programie tylko dwie pozycje, ale potężnych rozmiarów: 6 Utworów na skrzypce i organy op. 150 Josefa Rheinbergera, pochodzącego z Lichtensteinu późnoromantycznego kompozytora głównie muzyki sakralnej i monumentalna II Symfonia organowa Louisa Vierne’a, francuskiego twórcy z początku XX w., jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tzw. francuskiej szkoły symfoników organowych.

 

Reklama

Muzyka zapomnianego świata

To propozycja dla wielbicieli czegoś, co w chwili obecnej określane bywa zbiorczo jako folk, a tak naprawdę dotyczy muzyki zupełnie współczesnej, granej na zrekonstruowanych instrumentach przez wykształconych muzyków korzystających z[paywall] zapisów Kolberga. W latach po zakończeniu II wojny światowej, wskutek zmian politycznych i kulturowych, praktycznie przestał istnieć polski folklor. Dziwne to o tyle, że władza ludowa, oficjalnie deklarując wszelkie poparcie dla polskiego chłopa, równocześnie tworzyła tak dziwne twory, jak państwowe zespoły pieśni i tańca zatrudniające zawodowców, tworzących na pokaz dziwaczną hybrydę kultury ludowej z orkiestrą symfoniczną, baletem i śpiewem operowym. Tradycyjne ludowe instrumenty wyparte zostały przez akordeon i saksofon, a w późniejszych latach również instrumenty elektroniczne. Projekt Marii Pomianowskiej jest wyborem trzeciej drogi, być może jedynie słusznej w rzeczywistości, w jakiej żyjemy: już nie Janko Muzykant, ale zawodowiec bierze do rąk skrzypki z gonta i próbuje stworzyć nową jakość będącą wynikiem połączenia mazowieckiego oberka z muzyką na przykład Senegalu. Co by nie mówić, wieczór ciekawy i dający do myślenia, a przy tym miły dla ucha.

 

Reklama

Piotruś i wilk

To tytuł bajki muzycznej, którą Prokofiew napisał w 1936 r., pierwotnie na wielką orkiestrę symfoniczną i aktora, później ze względów praktycznych przeinstrumentował dzieło do wersji kameralnej (na flet, obój, klarnet, waltornię, fagot i aktora). Od tego momentu utwór funkcjonuje równolegle w obydwu wersjach. W Przemyślu to jedno z najbardziej cenionych dzieł rosyjskiego (radzieckiego) awangardysty zabrzmiało w wykonaniu zespołu Gruppo di Tempera w składzie: Agata Igras-Sawicka (flet), Sebastian Aleksandrowicz (obój), Adrian Janda (klarnet), Artur Kasperek (fagot), Tomasz Bińkowski (waltornia) i Robert Czebotar (aktor). Obserwując zainteresowanie i autentyczne emocje na twarzach najmłodszych melomanów, można się pokusić o delikatną sugestię do organizatorów przemyskiego życia muzycznego, aby podobnych imprez było więcej, nie tylko przy okazji festiwali, ale na przykład raz w miesiącu, w niedzielę?

 

Reklama

Abendmusiken

W siedemnastowiecznej Lubece, mieście prężnym i zamożnym, po raz pierwszy w historii zorganizowano stałe, wieczorne, darmowe koncerty w kościele mariackim. Fakt ten wraz z archaicznie dziś brzmiącą nazwą przeszedł do historii z kilku względów: po pierwsze, organizatorem wieczornych imprez nie był kościół, chociaż koncerty odbywały się w jego wnętrzach, ale grupa spragnionych dobrej muzyki kupców, po drugie, wstęp na koncerty był darmowy, po trzecie, impreza była ukłonem wobec kunsztu Franza Tundera, jej współtwórcy, pełniącego wówczas funkcję organisty mariackiego (u nas jakoś takich hołdów zasłużonym organistom się nie składa). Tradycja wieczornych koncertów przetrwała w lubeckiej bazylice z małymi przerwami do dziś, a apogeum świetności przypada na czas sprawowania urzędu organisty przez najbardziej znanego w historii tego kościoła kompozytora i wirtuoza Dietricha Buxtehudego, następcy Tundera i mentora Bacha. Dzieła tego kompozytora wykonał zespół Ensemle Hiacinthus w składzie: Joanna Lalek (sopran), Grzegorz Lalek (skrzypce), Kamila Guz (skrzypce), Grzegorz Zimak (viola da gamba), Krzysztof Garstka (pozytyw) oraz organista Michał Przegrodzki. Jak bis zabrzmiał jedyny tego wieczoru utwór J.S. Bacha – aria Laudamus Te z Wielkiej Mszy h-moll.

Festiwal Salezjańskie Lato Muzyczne odbywa się dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama