Prologiem tegorocznej XXXIII Przemyskiej Jesieni Muzycznej był występ kwartetu młodych artystek związanych z krakowskim środowiskiem muzycznym: Iwony Glinki – flet, Oriany Masternak – skrzypce, Marii Dutki – altówka i Beaty Urbanek-Kalinowskiej – wiolonczela. Wykonał on utwory W. A. Mozarta, J. Haydna, M. Travlosa i M. Ptaszyńskiej. Koncert ten odbył się 14 października br. w sali koncertowej Towarzystwa Muzycznego.
Poza klasycznym repertuarem (Haydn i Mozart) wykonane zostały dwie pozycje współczesne, w tym jedno prawykonanie polskie Kwartetu fletowego Three Moods Michaila Travlosa, greckiego kompozytora, który obecny był podczas premierowego wykonania swojego dzieła.
Kolejną propozycją dla wielbicieli muzyki kameralnej był występ znanych i często w Przemyślu oklaskiwanych artystów, również związanych ze środowiskiem krakowskim (Monika Wilińska-Tarcholik – fortepian, Piotr Tarcholik – skrzypce, Magdalena Betleja – skrzypce (Przemyśl), Giovanni Borelli – altówka (Latina, Włochy) i Anna Armatys-Borelli – wiolonczela). Zespół wykonał[paywall] dwie kompozycje z romantycznego kanonu: Kwartet fortepianowy Es-dur, op. 44 Roberta Schumanna i Kwintet fortepianowy f-moll, op. 34 Johannesa Brahmsa.
Zgodnie z wieloletnią tradycją swój dzień na festiwalu miała również młodzież przemyskiego Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych, prowadzona od pulpitu dyrygenckiego przez Antoniego Gurana, dyrektora szkoły i wieloletniego prezesa Towarzystwa Muzycznego, głównego organizatora Przemyskiej Jesieni Muzycznej. W bazylice archikatedralnej chór i orkiestra przemyskiej szkoły muzycznej z solistą Jackiem Ściborem (tenor) wykonała Mszę Góralską Tadeusza Maklakiewicza. Koncert zgromadził komplet widowni, która gromkimi oklaskami nagrodziła młodych wykonawców. Sobotni wieczór, 12 listopada, wypełniła muzyka francuskiego dworu Ludwików. A to za sprawą duetu viol da gamba Fernabucco, w składzie Julia Karpeta i Krzysztof Karpeta. W jego wykonaniu usłyszeliśmy kompozycje najznamienitszych twórców francuskiej i włoskiej muzyki na ten nieco dziś zapomniany, a niegdyś bardzo popularny i szanowany instrument, jakim jest viola da gamba. Były wirtuozowskie popisy w kompozycjach Antoine Forquray’a i boskie kantyleny Marina Marais. W swoich czasach kompozytorzy ci, z racji przeciwstawnych charakterów, a co za tym idzie i upodobań twórczych, nazywani byli aniołem i diabłem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze