W ostatnim czasie niezwykłą karierę w polskim życiu publicznym robi niepozorne słowo „plus”. Słówko niby zwyczajne, nienowe, a jednak to właśnie ono organizuje naszą powszechną wyobraźnię, nadaje sens działaniom, wytycza cele i zadania.
Oczywiście wszyscy kojarzymy obecność tego słowa w nazwie słynnego rządowego programu „Rodzina 500 plus”, ale to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie chodzi mi bynajmniej o jakąś specjalną skłonność obecnych władz do tego wyrazu, choć rzeczywiście obecny rząd realizuje także programy „Mieszkanie plus”, a ostatnio nawet „Maluch plus”. Okazuje się jednak, że już za czasów poprzedniej ekipy podobne „plusy” się pojawiały, jak choćby w nazwach programów „Kultura plus”, „Biblioteka plus”, „Dom Kultury plus” czy „Orlik plus”.Kiedyś George Orwell w Roku 1984 zwracał uwagę, że im prymitywniejszy nasz język, tym prostsze stają się nasze myśli. Zaś im prostsze myśli – tym płytsze okazuje się nasze życie i niestety żaden „plus” w tytule tego nie zmieni.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze