Na podstawie obserwowanej w ostatnich latach dynamiki wzrostu liczby chorych na cukrzycę, Ministerstwo Zdrowia zakłada, że w 2030 roku będzie już w Polsce 4,2 mln cukrzyków. Statystyki dla naszego regionu też nie są optymistyczne. Jak wynika z danych regionalnego oddziału NFZ, w ubiegłym roku ponad 97 tys. mieszkańców Podkarpacia korzystało z pomocy medycznej z powodu cukrzycy.
Cukrzyca bywa określana niezakaźną epidemią XXI wieku i trudno się oprzeć wrażeniu, że we wspomnianym twierdzeniu jest wiele prawdy. Jest dziś chorobą cywilizacyjną, może się rozwijać bardzo powoli i w każdym wieku. Choruje na nią coraz więcej osób, choć znaczna część o tym nie wie. Czynnikami warunkującymi wzrost zachorowań są m.in. cywilizacja i niezdrowa żywność bogata w cukier, która obciąża trzustkę, będącą organem odpowiedzialnym za poziom cukru we krwi. Jeżeli ona jest systematycznie nadmiernie obciążana, może dojść do rozwinięcia się cukrzycy. Jako społeczeństwu nie pomaga nam też fakt, że coraz szybciej przybieramy na wadze, na otyłość cierpi już co czwarty Polak.
Według szacunkowych danych resortu zdrowia, w Polsce choruje na cukrzycę ponad 2 mln osób, przy czym jakieś 25 procent chorych nie zdaje sobie z tego sprawy. Szacunki Ministerstwa Zdrowia mówią, że w Polsce do 2030 roku ponad 10 procent społeczeństwa będzie dotkniętych tym schorzeniem. Podkarpacie również jest zagrożone.
Dane odnośnie liczby cukrzyków na Podkarpaciu udostępnił niedawno podkarpacki oddział NFZ. Wynika z nich, że w ubiegłym roku ponad 97 tys. mieszkańców naszego województwa korzystało z pomocy medycznej z powodu cukrzycy.
– To bardzo duża liczba, która niestety z roku na rok ulega zwiększeniu. Średnio 4,5 procent mieszkańców naszego województwa jest zdiagnozowanymi cukrzykami. Jednak nie w każdym powiecie liczba ta jest taka sama – informuje Rafał Śliż, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału wojewódzkiego NFZ.
Reklama
Okazuje się, że jeśli chodzi o nasz region, najzdrowsi są mieszkańcy powiatu[paywall] kolbuszowskiego (3,4 proc. jest chorych), dębickiego (3,6 proc.), mieleckiego (3,7 proc.), leskiego (3,8 proc.) oraz niżańskiego (3,9 proc.).
W powiatach jarosławskim, przeworskim, przemyskim, lubaczowskim i mieście Rzeszów zachorowalność jest na poziomie 4,1 – 4,9 proc. Na podobnym poziomie utrzymuje się też w powiatach: leżajskim, rzeszowskim, sanockim, łańcuckim, bieszczadzkim, ropczycko-sędziszowskim, strzyżowskim, krośnieńskim oraz stalowowolskim.
W powiecie tarnobrzeskim zachorowalność wynosi 5 proc., w Tarnobrzegu i powiecie brzozowskim 5,2 proc., a w powiecie jasielskim 5,6 proc. Za to najwięcej chorych mieszka w Krośnie (5,7 proc.) i Przemyślu (6,1 proc.).
Jakie sygnały płynące z organizmu powinny być dla nas alarmujące? Na pewno nadmierne pragnienie może być takim objawem. Również przewlekłe zmęczenie, bóle głowy, senność i częste oddawanie moczu, a także nagłe napady głodu. W przypadku ich wystąpienia warto sprawdzić poziom cukru. Badanie jest bardzo proste, a może rozwiać nasze obawy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze