Reklama

Na tropie swojej przeszłości. Ora Regev [ZDJĘCIA]

13/08/2016 15:30

Urodziła się w Izraelu. W dzieciństwie poznała język polski i urwane wspomnienie matki o rodzinnym domu koło młyna w Lubaczowie. Ora Regev, córka lubaczowianki żydowskiego pochodzenia, mówiła o poszukiwaniach swoich polskich korzeni podczas spotkania 4 sierpnia br. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Lubaczowie.

O swojej rodzinie nie wiedziała nic. Matka czasem zaczynała wspominać, lecz w pewnym momencie nagle przerywała. A rzeka nadal płynie zawiera pierwsze wspomnienia Lubaczowa:

„Tam, w nieznanym mi miasteczku, którego nazwa od czasu do czasu padała w moim domu w okresie dzieciństwa, rodzina mamy była jak[paywall] drzewo o grubych korzeniach i bujnych gałęziach, które tkwiły głęboko w ziemi. (…) Mama nigdy nie chciała wrócić „tam”, do rodzinnych krajobrazów. Nie chciała rozmawiać, a już na pewno nie zamierzała wybrać się w odwiedziny”.

Reklama

Wygnani Żydzi często zrywali wszelkie kontakty z rodzinnym krajem i bliskimi ludźmi. Dopiero powojenne pokolenie ocalałych z zagłady, które urodziło się poza granicami kraju, zainteresowało się przeszłością rodziców i dziadków. Tak było w tym przypadku.

„(…) wspominała znajdujący się tuż przy domu młyn (…) Tam, nad brzegiem rzeki, na peryferiach miasteczka toczyło się życie mamy w otoczeniu kochającej, związanej ze sobą silnymi więzami rodziny. Dla mnie było to najważniejsze miejsce na świecie, jedyne i niepodobne do żadnego innego" – czytamy na kartach książki.

Reklama

Z poczuciem zdrady 

Nieliczne opowieści wzbudziły tęsknotę do nieznanych okolic. Jednocześnie język polski i poczucie odmienności związane z pochodzeniem było powodem do wstydu w Izraelu. Dlatego dość późno zrodził się pomysł podróży do Polski w poszukiwaniu rzeki o nieznanej nazwie.

Dopiero w lipcu 2007 roku Ora Regev odbyła podróż do Lubaczowa. Raczej w strachu, z poczuciem pewnej zdrady, stanęła pierwszy raz przy młynie. To stało się okazją do spotkania ludzi i miejsc związanych z przeszłością rodziny, która wpisuje się w opowieść o dawnym i dzisiejszym Lubaczowie oraz relacjach polsko-żydowskich. Tak trafiła na trop osób pamiętających wydarzenia ubiegłego stulecia: Stanisława Michnowicza, jego siostrę Teresę Szyszkiewicz, Stanisława Młodzińskiego, Stefanię Weselak, Zofię Sikorską- – Krasulak. Zaczynając od ścieżek, którymi chodziła matka, przez siedem lat zbiera kolejne informacje.

Reklama

„A rzeka nadal płynie” to podróż śladami matki Pepki po Polsce i obraz przeżyć ludzi, którzy ocaleli po Holokauście. Podróż dosłowna i wewnętrzna. Opowieść jest połączeniem wspomnień z opisem wydarzeń, które przeżyła Ora Regev przy odkrywaniu tajemnicy przeszłości miejsc i ludzi, jakich spotkała na swojej drodze.


JZ
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    vvv - niezalogowany 2016-08-16 17:25:40

    No i okazalo sie ,ze rodzina miala w Polsce sporo nieruchomosci......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama