Urodziła się w Izraelu. W dzieciństwie poznała język polski i urwane wspomnienie matki o rodzinnym domu koło młyna w Lubaczowie. Ora Regev, córka lubaczowianki żydowskiego pochodzenia, mówiła o poszukiwaniach swoich polskich korzeni podczas spotkania 4 sierpnia br. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Lubaczowie.
O swojej rodzinie nie wiedziała nic. Matka czasem zaczynała wspominać, lecz w pewnym momencie nagle przerywała. A rzeka nadal płynie zawiera pierwsze wspomnienia Lubaczowa:
„Tam, w nieznanym mi miasteczku, którego nazwa od czasu do czasu padała w moim domu w okresie dzieciństwa, rodzina mamy była jak[paywall] drzewo o grubych korzeniach i bujnych gałęziach, które tkwiły głęboko w ziemi. (…) Mama nigdy nie chciała wrócić „tam”, do rodzinnych krajobrazów. Nie chciała rozmawiać, a już na pewno nie zamierzała wybrać się w odwiedziny”.
Wygnani Żydzi często zrywali wszelkie kontakty z rodzinnym krajem i bliskimi ludźmi. Dopiero powojenne pokolenie ocalałych z zagłady, które urodziło się poza granicami kraju, zainteresowało się przeszłością rodziców i dziadków. Tak było w tym przypadku.
„(…) wspominała znajdujący się tuż przy domu młyn (…) Tam, nad brzegiem rzeki, na peryferiach miasteczka toczyło się życie mamy w otoczeniu kochającej, związanej ze sobą silnymi więzami rodziny. Dla mnie było to najważniejsze miejsce na świecie, jedyne i niepodobne do żadnego innego" – czytamy na kartach książki.
Nieliczne opowieści wzbudziły tęsknotę do nieznanych okolic. Jednocześnie język polski i poczucie odmienności związane z pochodzeniem było powodem do wstydu w Izraelu. Dlatego dość późno zrodził się pomysł podróży do Polski w poszukiwaniu rzeki o nieznanej nazwie.
Dopiero w lipcu 2007 roku Ora Regev odbyła podróż do Lubaczowa. Raczej w strachu, z poczuciem pewnej zdrady, stanęła pierwszy raz przy młynie. To stało się okazją do spotkania ludzi i miejsc związanych z przeszłością rodziny, która wpisuje się w opowieść o dawnym i dzisiejszym Lubaczowie oraz relacjach polsko-żydowskich. Tak trafiła na trop osób pamiętających wydarzenia ubiegłego stulecia: Stanisława Michnowicza, jego siostrę Teresę Szyszkiewicz, Stanisława Młodzińskiego, Stefanię Weselak, Zofię Sikorską- – Krasulak. Zaczynając od ścieżek, którymi chodziła matka, przez siedem lat zbiera kolejne informacje.
„A rzeka nadal płynie” to podróż śladami matki Pepki po Polsce i obraz przeżyć ludzi, którzy ocaleli po Holokauście. Podróż dosłowna i wewnętrzna. Opowieść jest połączeniem wspomnień z opisem wydarzeń, które przeżyła Ora Regev przy odkrywaniu tajemnicy przeszłości miejsc i ludzi, jakich spotkała na swojej drodze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No i okazalo sie ,ze rodzina miala w Polsce sporo nieruchomosci......
No i okazalo sie ,ze rodzina miala w Polsce sporo nieruchomosci......