Na progu nowego roku każdy z nas bez wyjątku ma jakieś swoje marzenia, życzenia. Te małe, indywidualne, skryte, prywatne. Są i te skandowane głośno, natarczywie. Wszystkie one są ważne i czekają na realizację. Przyjrzyjmy się więc tym życzeniom pochodzącym z naszego, przemyskiego podwórka. I popatrzmy na nie już trzeźwym, posylwestrowym wzrokiem.
Życząc naszym bliskim i znajomym corocznie DOBREGO ZDROWIA, powinniśmy od razu dodać kolejne życzenie dla nich: pamiętaj, że „cierpliwość jest cnotą najwyższą”. Dlaczego – bo dla korzystających z publicznej, przemyskiej służby zdrowia czas oczekiwania np. na wypisanie recepty i otrzymanie kodu na telefon pacjenta trwa około 10 dni. Zarejestrowanie się na wizytę do lekarza POZ w dniu 8.01.26 r. CZEKAMY do 21.01.26 r. (przychodnia kolejowa ul. Sportowa 6). Przełożenie zaplanowanej, styczniowej wizyty u okulisty na NFZ. Niemożliwe w tym roku – brak wolnych terminów na ten rok (przychodnia okulistyczna – Monte Cassino). Dlatego kochani seniorzy i młodsi pacjenci dbajcie bardzo o swoje zdrowie. By życzenia z dala od noszy, od noszy najdalej, omijaj szpitale… stały się zbyteczne. A może w Nowym Roku odnajdziemy wspólnie zagubioną, czarodziejską różdżkę i uzdrowimy naszą chorą służbę zdrowia.
Każdy, kto choć raz pokonał ulicę ks. Ignacego Skorupki w Przemyślu, zapamiętał ją bez wątpienia. Stroma, wąska, długa, bez chodnika. Przypominająca lej. Nocą słabo oświetlona. Zimą niebezpieczna, śliska. Bez możliwości ucieczki pieszego na pobocze, którego brak.

Tymczasem ruch pieszy i samochodowy znacznie wzrósł w wyniku oddania nowych bloków na przyległym osiedlu Infiore. Ulica ta stanowi realne zagrożenie dla pieszych zmierzających do sklepów, szkół przy ul. Grunwaldzkiej. W tym matek z wózkami i idących pod górę do bloków. Ponadto droga ta w swoim obecnym rozmiarze uniemożliwia wymijanie się samochodów. Dlatego mieszańcy domów prywatnych – w tym pan Henryk – i bloków – p. Alicja, p. Joanna, p. Beata – życzą sobie: aby powstał na niej choćby jeden chodnik dla pieszych, a sama ulica została doświetlona i docelowo poszerzona. Tym bardziej, że w perspektywie jest budowa kolejnych bloków w tym rejonie. Obecnie wdrapanie się na szczyt ul. Skorupki i zejście w zimowych warunkach pogodowych można nazwać nie lada wyczynem, co koreluje z poprzednią nazwą tej ulicy: PIONIERSKA.

Natomiast mieszkanka osiedla przy ulicy Rosłońskiego pani Magdalena – anglistka, zwróciła uwagę na brak przemysłu w naszym mieście i potrzebę powstania nowych fabryk z miejscami pracy dla młodych. Pani Magda zauważyła również, że chciałaby, by miasto bardziej zadbało o niezmotoryzowanych mieszkańców i turystów. Uruchamiając połączenia autobusów MZK w kierunku atrakcji turystycznych, tj. Krasiczyna i Arboretum w Bolestraszycach. Ich brak jest szczególnie dotkliwy w sezonie turystycznym.
Pani Jola, przewodniczka PTTK, zaznaczyła: życzyłabym sobie w nowym roku więcej turystów w naszym mieście i chciałabym, żeby mieli mniej kłopotów z dostępem do miejsc parkingowych. Turyści indywidualni i grupy zorganizowane często zgłaszają mi kłopoty tego typ, twierdząc, że nasze miasto ma za mało miejsc parkingowych w centrum i jego okolicach.

Zgadzam się z naszą przewodniczką. Może władze grodu powinny zainwestować w parkingi podziemne, bo zabudowa starego miasta się nie zmieni, a samochodów sukcesywnie przybywa. Ponadto p. Jola zwróciła uwagę na deficyt zieleni w mieście i nieprzemyślane wycinki drzew w rejonie bulwaru nadsańskiego. Trudno się z tym nie zgodzić.
Moja wizyta w sklepie spożywczym i rozmowa z miłą ekspedientką dostarczyła kolejnych życzeń dla mieszkańców Przemyśla. Pani Dorota narzekała na miejską „betonozę”.

– Chciałabym więcej drzew i ławek, szczególnie w rynku. Jest ich tam niewiele, a ławki z reguły są zajęte. Pamiętam, jak kiedyś pośrodku placu przebiegała piękna aleja lipowa, szkoda że jej już nie ma. Przysłuchująca się rozmowie koleżanka pani Doroty dodała, że jej zdaniem Przemyśl to miasto emerytów – obumierające i nie widzi nic pozytywnego na nowy rok dla tego ośrodka. Tymczasem tęskniącym za drzewami i zielenią przemyskiego Rynku, polecam oglądanie starych pocztówek z końca XIX i pocz. XX w. Przynajmniej w ten sposób nasycimy wzrok i ukoimy ducha. A może staną się one inspiracją dla władz miasta?
Bardziej tradycyjne i staropolskie życzenia przekazały nam wszystkim mieszkanki okolic miasta. Pani Halina z Bolestraszyc życzy wszystkim spokoju i bezpieczeństwa. W świetle toczącej się wojny za wschodnią granicą wydają się one szczególnie ważne i nie są z pewnością utartym frazesem. Natomiast pani Dorota, emerytowana dyrektorka, przypomniała nam wszystkim o życzliwości od ludzi i dla ludzi.

Niestety, w codziennej gonitwie nasi bliźni coraz częściej zapominają o tej pięknej cnocie. A z nią z pewnością żyłoby się nam lepiej i piękniej nie tylko w 2026 roku.
Z kolei pani Joanna – Przemyślanka mieszkająca od 30 lat pod Paryżem, ale odwiedzająca systematycznie miasto, zauważyła: Przemyśl pięknieje, widzę odrestaurowane kamienice. Chciałabym, by renowacje objęły nie tylko ścisłe centrum, ale i dalsze ulice miasta. Przydałaby się także porządna wypożyczalnia rowerów. Fajnie by było wsiąść na rower i objechać z rodziną główne forty Twierdzy na wydłużonych i połączonych ścieżkach rowerowych. Można by było też pomyśleć o minibusikach kursujących latem (w sezonie) pomiędzy fortami.

Jako Przemyślanka życzę sobie i moim krajanom, aby w 2026 roku Przemyśl stał się miastem, do którego dojeżdża Pendolino. Niedawny remont mostu kolejowego uczynił to możliwym. Czekam więc z niecierpliwością na najnowocześniejszą i najszybszą kolej w Polsce, wjeżdżającą do miasta nad Sanem.
Ponadto marzę o porządnym kąpielisku w mieście. Dość już wyjazdów na baseny do Jarosławia, Dworu Kresowego w Radymnie czy Horyńca. Najwyższy czas popływać w rodzinnym mieście. Notabene, to życzenie jest bliskie spełnienia, bo kompleks basenów przy Sanockiej szybko rośnie.
I jeszcze jedno. Klimat starego miasta, jego związki ze Lwowem, Wiedniem pasują, by pójść za przykładem pobliskiego Zamościa. Umożliwmy turystom i mieszkańcom przejażdżki stylowym powozem, bryczką po starówce. W ten sposób poczujemy w pełni magię tego wolnego, królewskiego miasta.
Marzmy więc jak najwięcej, moi drodzy. Bo człowiek bez wyobraźni, to człowiek bez skrzydeł – jak powiedział J. W. Goethe.
dr Beata Świętojańska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze