Pod hasłem „Mamy dość” protestowali w Warszawie nauczyciele z całej Polski. Na manifestacji była również delegacja z Przemyśla i okolic. Żądali podwyżek i dymisji minister edukacji Anny Zalewskiej.
Z rejonu przemyskiego pojechał do Warszawy cały autokar nauczycieli. Dołączyli do ogólnopolskiej manifestacji zorganizowanej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Mieli cztery postulaty. Pierwszy dotyczył zwiększenia nakładów finansowych na oświatę i podwyżek dla nauczycieli. Jak podkreślają związkowcy, obecny[paywall] wzrost wynagrodzeń od 93 zł do 168 zł brutto (zależnie od stopnia awansu zawodowego) nie poprawia sytuacji finansowej i nie podnosi prestiżu zawodu nauczyciela. – Naszym postulatem jest, aby od 1 stycznia 2019 roku każdy nauczyciel, bez względu na awans zawodowy, otrzymał tysiąc złotych podwyżki – wskazuje Krystyna Gawlik, sekretarz oddziału ZNP w Przemyślu.
– Nie podoba nam się, że się z nami nie rozmawia i nas ignoruje – mówi K. Gawlik, wskazując na przeprowadzoną reformę edukacji. Związkowcy argumentują, że odbyła się ona bez akceptacji środowiska oświatowego i wielu ekspertów.
Ich zdaniem ministerstwo przez swoje działania niszczy status zawodowy nauczyciela. Nie podoba im się, że nauczyciele mają coraz więcej obowiązków, a coraz mniej praw, że wydłuża się drogę awansu zawodowego, zmieniają się zasady oceniania pracy, a dostęp do urlopów dla poratowania zdrowia został ograniczony.
Czwartym żądaniem była dymisja minister Anny Zalewskiej – w ocenie ZNP – najgorszego ministra edukacji w historii. – To nie jest nasze widzimisię. Pani minister wprowadziła nieprzemyślaną reformę oświatową wbrew opinii wielu ekspertów, zniszczyła 18-letni dorobek gimnazjów, spowodowała też chaos organizacyjny i kadrowy w szkołach – uzasadnia K. Gawlik.
Do protestujących nie przyszła A. Zalewska. Petycję przekazano na ręce pracownika ministerstwa. Związkowcy wrócili jednak z nadzieją na wysłuchanie swoich postulatów. – Nie można poprzestać i nic nie robić. Nie możemy zgadzać się na wszystko, mamy swoje racje i będziemy ich bronić – mówi K. Gawlik.
ZNP nie zapowiada dalszych kroków, ale zapewnia, że nie zrezygnuje ze swoich żądań.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."Policjantów nam trzeba a nie nauczycieli""Porządek a nie dyskusja jest dzisiaj podstawą."Tak też mawiano
Znam ten problem , bo mam w rodzinie / i to bardzo bliskiej / nauczycielkę i to w stolicy . Owszem , ma studia uniwersyteckie , najwyższy stopień zawodowy / nauczyiel dyplomowany/ i ciągle płacz , że malo i mało A wystarczy znależć w internecie info o średnich zarobkach i okazuje się , że na takim poziomie nauczyciel ma około 5 000 pln brutto . ALE W/G niej za mało , bo jest nauczycielką . TAK COŚ W TYM - JAK NAPISAŁ "OBYWATEL' JEST . TO TEŻ NOWY RODZAJ KASTY .
W krajach tzw wysoko rozwinietych pozycja nauczyciela jest bardzo wysoka i stosowne wynagrodzenie.A w takiej Filandii jest prawie bogiem.Ale zostać nauczycielem nie jest tak łatwo.Są stosowne procedury i bardzo wysokie wymagania i to nie tylko intelektualneU nas niestety jest trochę inaczej.Nauczycielem w większości zostaje się z przypadku.Niezbyt dobrze przygotowani do zawodu i za marną pensję.Nie cieszą się też zbytnim szacunkiem.Ale taka jest polityka władz,której zbytnio nie zależy na mądrym społeczeństwie a jedynie posłusznym i stąd między innymi religia w szkole ucząca jak być poddanym a nawet niewolnikiem.
Też nie mogę już tego słuchać. Ciągle ryczą, że są biedni, ale na co chcą to mają pieniądze. Jak usłyszałem na co nauczyciele fundują własnym dzieciom to aż mnie telepie. Sam widzę jak mieszkają i czym jeżdżą. Ja o tym mogę sobie pomarzyć. Nie tak dawno rozmawiałem z kilkoma nauczycielami (nie początkującymi) i dowiedziałem się, że ich zarobki nie schodzą poniżej 3000 zł NETTO (i to takich co mają mało godzin, to ile zarabiają np. matematycy czy poloniści). Nauczycielka stażystka na dzień dobry 20 zł na rękę za godzinę.Wiem, że po tym komentarzu poleci faja hejtu np. "zarabiamy mniej niż w Biedronce" to od razu odpowiadam proszę iść do pracy w Biedronce.
Wojna klasowa trwa w najlepsze widzę. Proponuje zwolnić wszystkich nauczycieli a na ich miejsce nowych zrobić z absolwentów zawodówek i cku np. Będą tak samo wymagający może ale za to będą się wywodzić z nas, czyli mas.to samo zrobić w szpitalach i sądach.Byłoby ciekawie ..., chyba nawet bardzo.
Zastanów się co piszesz . bo to jest prymitywna , prowokacyjna demagogia. Czasy , gdy większość miała podstawówkę czy zawodówkę , minęły . Ludzie / większość/ jest mądrzejsza niż sobie to jesteś w stanie wyobrazić .
1000,nawet troszkę mam na miesiąc ,za 16 godz pracy tygodniowo gdzie ludzie ryja po 10godz dziennie jak na budowach,czy przypadkiem nie popierdoliło wam w głowach?
"Policjantów nam trzeba a nie nauczycieli""Porządek a nie dyskusja jest dzisiaj podstawą."Tak też mawiano
Znam ten problem , bo mam w rodzinie / i to bardzo bliskiej / nauczycielkę i to w stolicy . Owszem , ma studia uniwersyteckie , najwyższy stopień zawodowy / nauczyiel dyplomowany/ i ciągle płacz , że malo i mało A wystarczy znależć w internecie info o średnich zarobkach i okazuje się , że na takim poziomie nauczyciel ma około 5 000 pln brutto . ALE W/G niej za mało , bo jest nauczycielką . TAK COŚ W TYM - JAK NAPISAŁ "OBYWATEL' JEST . TO TEŻ NOWY RODZAJ KASTY .
W krajach tzw wysoko rozwinietych pozycja nauczyciela jest bardzo wysoka i stosowne wynagrodzenie.A w takiej Filandii jest prawie bogiem.Ale zostać nauczycielem nie jest tak łatwo.Są stosowne procedury i bardzo wysokie wymagania i to nie tylko intelektualneU nas niestety jest trochę inaczej.Nauczycielem w większości zostaje się z przypadku.Niezbyt dobrze przygotowani do zawodu i za marną pensję.Nie cieszą się też zbytnim szacunkiem.Ale taka jest polityka władz,której zbytnio nie zależy na mądrym społeczeństwie a jedynie posłusznym i stąd między innymi religia w szkole ucząca jak być poddanym a nawet niewolnikiem.