W połowie września ubiegłego roku wbito pierwszą łopatę przy przebudowie ul. Kraszewskiego. Wydarzenie zaszczyciła jarosławska minister, płomienną mowę wygłosił burmistrz, wykonawca wysłał ważnego dyrektora. Na pewne kuriozum zakrawa, że wydarzenie to odbiło się czkawką po „raptem” 7 miesiącach. Tyle było potrzeba, by parafrazując klasyka, przejść od słów do czynów. Przekazanie placu budowy było, użyjmy eufemizmu, trochę na pokaz: ekipa w żółtych kamizelkach pokręciła się tu i ówdzie i na tym basta.
Prawdziwe prace zaczęły się na wiosnę tego roku, a mieszkańcy Jarosławia odczuli je na poważnie w ubiegłym tygodniu. Wtedy to wykonawca wyłączył z ruchu Kraszewskiego, wprowadził objazdy, sprowadzając na miasto komunikacyjny armagedon, a mnie doprowadzając do filozoficznego odkrycia, że ludzkości to nie zrozumiem nigdy.
Z jednej bowiem strony wszyscy chcieliby, żeby ich miasto piękniało, wszyscy chcieliby jeździć po drogach lepszych niż niemieckie autostrady, z drugiej nikt nie przyjmuje do wiadomości, że drogowe roboty nie wykonają się same, a czas ich realizowania będzie się wiązał z niedogodnościami.
Mimo wszystko fala krytyki, jaka popłynęła w kierunku jarosławskiego ratusza, wręcz przytłacza. Okazuje się bowiem, że to nic, że specjaliści przestrzegali przed utrudnieniami. Mieszkańcy i tak wiedzą swoje – są źle zorganizowane.
To nic, że o potrzebie zamknięcia Kraszewskiego wiadomo od co najmniej roku – za późno podano przebieg objazdów. To nic, że jeszcze wczoraj wielu płakało, że na Kraszewskiego można zgubić zawieszenie albo zęby – dziś jest jeszcze gorzej, bo skoro zamknięte, to nawet tego tu zrobić się nie da.
I kiedy tak słyszę te komentarze, nie potrafię pojąć, czemu służy to permanentne szukanie winnych, wieczne narzekanie. I głęboko zastanawiam się, czy nie dałoby się tego typu sytuacji ogarnąć w sposób cywilizowany? Na korek zareagować wzruszeniem ramion, na zmianę organizacji ruchu uniesieniem brwi, a na rozkopane ulice myślą: przecież za chwilę będzie lepiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze