Reklama

Nici z 6 milionów. Do sprzedaży nieruchomości radni podeszli jak do jeża

03/03/2018 19:30

Do sprzedaży miejskich nieruchomości radni Jarosławia podeszli z dużą dozą ostrożności. W porządku obrad ostatniej sesji, 26 lutego, przewidziano podjęcie trzech decyzji o sprzedaży działek należących do miasta. Rada pozytywnie zaopiniowała tylko jeden z projektów. Do wszystkich zgłosiła też szereg wątpliwości i zastrzeżeń.

Podczas poniedziałkowej  sesji w sali narad jarosławskiego urzędu miasta zgromadziło się 16 radnych, nieobecność pozostałej piątki usprawiedliwiona została chorobą. Pomimo absencji stwierdzono kworum. W porządku obrad znalazło się 8 uchwał, z czego 3 dotyczyły zgody na zbycie nieruchomości. W przypadku dwóch lokalizacji, działek przy Chodkiewicza oraz ulicy Kurhel Pełkiński, radni nie przyjęli uchwał oznaczających zgodę na zbycie. Pod młotek trafią natomiast działki zlokalizowane w okolicach ul. Krakowskiej. Sprzedaż wszystkich trzech lokalizacji uzasadniana była postanowieniami budżetu, który zakładał, że miasto pozyska drogą sprzedaży nieruchomości aż 6 milionów złotych.

Na razie nie sprzedajemy

W przypadku planowanej sprzedaży działek przy ulicy Chodkiewicza kością niezgody stał się[paywall] plan zagospodarowania przestrzennego, a w zasadzie jego brak. Zastrzeżenia takie zgłaszał Mariusz Walter, przewodniczący komisji gospodarki i rozwoju miasta. – Uważam, że jeżeli plan zagospodarowania jest niedokończony, to ktoś może ten teren sprzedać jako teren zielony, a po zakończeniu odpowiedniej procedury będzie to teren inwestycyjny, więc jego wartość wzrośnie kilka albo kilkanaście razy – komentował sytuację. Optujący za podjęciem uchwały o sprzedaży działek burmistrz Waldemar Paluch argumentował, że zbycie wynika bezpośrednio z postanowień przyjętego budżetu, a co za tym idzie radni już wcześniej wyrazili intencję sprzedaży. – Nie zamierzamy natychmiast zbywać  tych działek w drodze przetargu – perorował. – Z całą pewnością nie przed ustaleniem dla nich planu zagospodarowania. Jednak żeby wszystko było zgodne z założeniami budżetu miasta, prosimy o podjęcie uchwał umożliwiających ich sprzedaż – dodał. Stanowisko burmistrza poparła Grażyna Strzelec, dyrektor Wydziału Geodezji i Gospodarki Mieniem UM Jarosławia, informując, że plan zagospodarowania miejscowego będzie gotowy w przeciągu 3 – 4 miesięcy. W podobnym tonie wypowiadała się skarbnik miasta Barbara Maziarka, która argumentowała, że procedura sprzedaży jest procesem rozciągniętym w czasie i wymaga zlecenia wyceny działek, a po drugie przeznaczenie ich na sprzedaż podyktowane jest koniecznością zapewnienia wpływów do kasy miasta, które – w odróżnieniu od wydatków – nie są stałe. Ostatecznie przeważyło zdanie radnych Waltera i Muzyczki, że podejmowanie uchwały o sprzedaży nie jest w tym momencie zasadne.

Reklama

Zdecydowanie mniej emocji wzbudziło procesowanie uchwały zezwalającej na sprzedaż działek przy ulicy Kurhel Pełkiński. Zapewne dlatego, że ich sytuacja prawna była praktycznie identyczna jak działek przy Chodkiewicza. Również w tym przypadku plan zagospodarowania ma zostać zatwierdzony za 3 – 4 miesiące, co dla większości radnych było przesłanką do zagłosowania przeciw uchwale.


fot.Bartłomiej Pacek
Podczas dyskusji na temat zbycia gruntów miejskich najczęściej wyjaśnienia składała Grażyna Strzelec, dyrektor Wydziału Geodezji i Gospodarki Mieniem UM Jarosławia.

Reklama

Miasto szuka różnych rozwiązań

Zbycie nieruchomości na terenie specjalnej strefy ekonomicznej Europark Mielec, zlokalizowanej w okolicach ulicy Krakowskiej, także wzbudziło sporo zaostrzeń, choć w jej przypadku plan zagospodarowania już istnieje. Wątpliwości radnych budził przede wszystkim fakt powiązania sprzedaży działek z funkcjonowaniem w specjalnej strefie ekonomicznej. Radny Michał Muzyczka dopytywał, na jakim etapie są poszukiwania inwestora, czy są jakieś porozumienia zakładające, że tych działek nie można sprzedać komukolwiek i wreszcie, czy miasto musi w tej chwili te działki zbywać. Zastanawiał się, czy istnieje możliwość, aby takie dochody uzyskać w inny sposób, na przykład z dzierżawy wspomnianych gruntów. W odpowiedzi burmistrz Waldemar Paluch informował, że miasto szuka różnych rozwiązań, prowadzi rozmowy i nie wyklucza wariantu dzierżawy, ale też nie poczyniło żadnych zobowiązań względem sprzedaży.

– Żeby jakakolwiek firma weszła do strefy, kupiła czy wydzierżawiła grunty, musi uzyskać pozwolenie na działanie w tej strefie. A taka procedura jest od nas niezależna – wyjaśnił. Zastrzeżenia zgłaszał też radny Korneliusz Polit, dopytując, dlaczego najpierw ustala się zgodę na sprzedaż, i to w momencie, kiedy dopiero szuka się inwestora, chociaż dotychczasowa praktyka była odwrotna. Burmistrz Paluch wyjaśniał, że poszukiwania inwestora zarówno po stronie miasta, jak i mieleckiego Europarku będą miały  o wiele większe szanse powodzenia, jeśli „na zapleczu” negocjacji będzie zgoda na zbycie gruntów. Argumentacja ta trafiła do znacznej większości radnych, a burmistrz otrzymał zielone światło na zbycie działek przy ulicy Bocznej Szczytniańskiej .


fot.Bartłomiej Pacek
Skarbnik miasta Barbara Maziarka sugerowała, że sprzedaż działek, zgodnie z założeniami budżetu, jest konieczna dla zbilansowania wydatków.


BP
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jotes - niezalogowany 2018-03-03 22:03:57

    Skoro nie sprzedają to pewnie przekażą kościołowi za 1%

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    j - niezalogowany 2018-03-04 08:22:42

    A sprzedaż pamiątkowego kasku to kiedy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    m - niezalogowany 2018-03-04 08:24:20

    A butelki po winie kupowanym za Gminne aktywa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama