Ponad dobę trwało gaszenie pożaru, jaki wybuchł na terenie Zakładu Mechaniczno-Biologicznego Przetwarzania Odpadów przy ul. Piastowskiej w Przemyślu, prowadzonego przez krakowską spółkę Zakłady Usługowe „Południe”. Najważniejsza informacja jest taka, że podczas akcji nic nikomu się nie stało, a okoliczni mieszkańcy nie muszą się martwić o zanieczyszczenie środowiska w wyniku tego zdarzenia.
Pożar wybuchł tuż po godzinie 4 nad ranem 16 kwietnia br. Dyżurny Stanowiska Kierowania Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Przemyślu zgłoszenie odebrał dokładnie o g. 4.27. To dotyczyło pożaru w sortowni śmieci. Ogień wybuchł w ponad 400-metrowej blaszanej hali, w której składowane były odpady w postaci paliwa alternatywnego RDF (skrót od ang. Refuse Derived Fuel). To paliwo powstałe w procesie odzysku odpadów, posiadających wysoką wartość opałową, a które nie nadają się do recyklingu. Są to m.in. przetworzone, palne i rozdrobnione odpady, wyprodukowane z tworzyw sztucznych, folii, papieru i drewna. A więc paliwo, które znakomicie się pali... Ogień objął aż 2 tys. ton takich odpadów, przygotowanych w pryzmach i blokach już do wywiezienia z zakładu.
Na miejscu pojawiały się całe zastępy strażaków. Zarówno tych z JRG, jak i tych z OSP. Obecni byli także przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z Rzeszowa oraz Powiatowego Inspektoratu Sanitarno-Epidemiologicznego w Przemyślu. Przyjechały cysterna gaśnicza z Sanoka, pojazd z pianą gaśniczą z Jarosławia, specjalistyczny pojazd ze sprzętem ochrony dróg oddechowych z Komendy Powiatowej PSP w Łańcucie oraz grupa ratownictwa chemicznego i ekologicznego z Leżajska. Przybył komendant wojewódzki PSP w Rzeszowie[paywall].
– Akcja była prowadzona do dnia następnego, czyli 17 kwietnia. Trwała grubo ponad dobę. Po opanowaniu sytuacji wewnątrz, kolejnymi naszymi działaniami było dogaszanie odpadów na zewnątrz. Ciężkim sprzętem, koparkami, koparko-spycharkami odpady zostały wypchnięte z hali magazynowej. Ta nadaje się do generalnego remontu, bo, jak już wspominałem, zawalił się dach, ściany są uszkodzone
– powiedział trzy dni po zdarzeniu rzecznik prasowy KM PSP w Przemyślu brygadier Grzegorz Latusek.
W akcji wzięło udział łącznie ponad 150 strażaków. 80 z ochotniczych straży pożarnych, 67 z KM PSP w Przemyślu, którzy jednak na miejscu się rotowali. Do tego 15 specjalistycznych pojazdów oraz 14 zastępów OSP w powiatu przemyskiego. To osiem należących do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego z: Orzechowiec, Medyki, Bolestraszyc, Orłów, Ujkowic, Nizin, Fredropola i Stubna oraz sześć spoza systemu z: Grochowiec, Hermanowic, Pikulic, Kniażyc, Kupiatycz i Wapowiec.
– Wśród aut specjalistycznych między innymi cztery były gaśnicze, cztery operacyjne z naszej komendy, dwa z komendy wojewódzkiej w Rzeszowa, jeden z 42-metrową drabiną mechaniczną
– wyliczył bryg. G. Latusek.
Jak już wspomnieliśmy, na miejscu pracowali także inspektorzy Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska z Rzeszowa.
– Pracownicy Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ przeprowadzili pomiary kontrolne, mające na celu ocenę emisji zanieczyszczeń do powietrza atmosferycznego. Wstępne badania detektorami gazowymi w zakresie sumy LZO, czyli lotnych związków organicznych, jak: amoniak, metan, siarkowodór, chlor, tlen czy tlenek węgla, wskazały wartości poniżej progu detekcji aparatu. Więc na poziomie, który pozwalał stwierdzić, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Oczywiście pobrane zostały próbki do dalszych analiz w naszym laboratorium. Te z pewnością potrwają kilka dni. Monitorujemy sytuację i będziemy podejmować dalsze czynności niezbędne dla ustalenia przyczyny pożaru oraz oceny jego ewentualnych skutków dla środowiska
Reklama
– zapewniła rzecznik prasowa WIOŚ w Rzeszowie Katarzyna Piskur.
Na miejscu pracowali także członkowie mobilnego laboratorium z przemyskiej komendy PSP, którzy również badali jakość powietrza.
– Nasz detektor RAPIDplus nie wykazywał niebezpieczeństwa zanieczyszczenia powietrza. A gdyby tak było, musielibyśmy przeprowadzić ewakuację ludności z okolicznych posesji. Wciąż nie została ustalona przyczyna pożaru. Tą kwestią zajmują się odpowiednie służby. Absolutnie nie można w tej sprawie niczego spekulować
Reklama
– powiedział bryg. G. Latusek.
Najważniejsze, że nic nikomu się nie stało, co podkreślił rzecznik prasowy KM PSP w Przemyślu.
– To był spory pożar powierzchniowo. Na pewno zaangażowano bardzo dużą liczbę sprzętu, ludzi i środków gaśniczych. Na pewno akcja długo trwała i na pewno była niebezpieczna. Ale nie ma co wartościować. Bo może być akcja, która trwa dwie godziny, ale istnieje bardzo poważne zagrożenie zdrowia i życia ludzi. Jak choćby podczas wypadków samochodowych czy pożarów w zwartej zabudowie mieszkalnej
Reklama
– podsumował bryg. G. Latusek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze