W ubiegłym numerze ŻP pisaliśmy o błyskawicznej interwencji przemyskich policjantów, którzy w ostatniej chwili uratowali życie niedoszłemu samobójcy. Tydzień później podobna historia zdarzyła się w Kańczudze.
Dwaj policjanci, st. asp. Rafał Wrona i asp. Dariusz Koba z zespołu kryminalnego komisariatu w Kańczudze, podczas patrolowania miasta zainteresowali się stojącym w rowie osobowym autem, które wyglądało na porzucone. Ustalili właściciela pojazdu i jego adres. W trakcie wykonywanych czynności dotarli od jego matki, która wyjaśniła, że syn od dłuższego czasu nie mieszka w domu, jednak niepokoi się o niego, ponieważ miewał ostatnio myśli samobójcze. Potwierdziła[paywall] to również jego siostra, do której wysłał SMS-a o treści wskazującej na tendencje samobójcze. W tej sytuacji należało działać bez zwłoki. Wtedy do działań włączył się komendant komisariatu, nadkom. Robert Piątek i jego zastępca, st. asp. Mirosław Statek. Policjanci próbowali się dodzwonić do 24-letni mężczyzny, ale nie odbierał telefonu. W końcu się udało i powiedział, gdzie się znajduje. Funkcjonariusze pojechali tam i w pobliżu torów kolejki wąskotorowej, obok nieczynnej stacji Krzeczowice, znaleźli mężczyznę leżącego w trawie. Okazało się, że 24-latek ostrym narzędziem próbował podciąć sobie żyły. Funkcjonariusze udzielili mu pierwszej pomocy. Zatamowali krwawienie i wezwali załogę pogotowia ratunkowego. 24-latek trafił pod opiekę lekarzy i obecnie jego życiu oraz zdrowiu nic nie zagraża.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze