Reklama

Nie truje, ale czy śmierdzi? Nowe fakty w sprawie leżachowskich inwestycji

14/04/2018 19:30

Zakłady utylizacji odpadów zwierzęcych oraz kompostownia zlokalizowane w Leżachowie nie są szkodliwe dla człowieka. Tak przynajmniej wynika z przeprowadzonego przez policję na przełomie roku śledztwa. O jego umorzeniu poinformował ostatnio Urząd Miasta i Gminy Sieniawa.

 Policja otrzymała zgłoszenie o możliwości zatrucia powietrza bliżej nieokreśloną substancją na terenie gmin Sieniawa i Wiązownica. Śledztwo w tej sprawie rozpoczęła 24 listopada ubiegłego roku. – Czynności dowodowe w postępowaniu prowadzone były przez policjantkę Zespołu ds. Przestępczości Gospodarczej Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, która posiada odpowiednie doświadczenie w prowadzeniu postępowań przygotowawczych – informuje mł. asp. Renata Jaremko, oficer prasowy KPP w Przeworsku. – Po przeprowadzonej analizie zebranego w sprawie materiału dowodowego wydano postanowienie o[paywall] umorzeniu śledztwa – uzupełnia.

Polityczny smrodek?

Sprawa jest jednak delikatna, nieoczywista i ma podtekst polityczny. Burmistrz Sieniawy Adam Woś upublicznił informację o umorzeniu, a policyjny dokument – do czego ma zresztą pełne prawo – przywołuje jako niezbity argument potwierdzający brak szkodliwości leżachowskich inwestycji dla środowiska i mieszkańców. Jego polityczni przeciwnicy sugerują, że postanowienie o umorzeniu śledztwa, wydane przez przeworską policję, wcale tak dużej wagi nie ma, a zakres przeprowadzonych w jego trakcie czynności był stosunkowo wąski i na ich podstawie o niczym przesądzać nie można. Podział pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami burmistrza Wosia widoczny jest także w samym Leżachowie. Co ciekawe, przekłada się on na odbiór obecności potencjalnie śmierdzących inwestycji. W jednym miejscu wsi słyszymy od mieszkanki: – Czasem coś zaśmierdzi, ale to bardzo rzadko. W tym względzie nastąpiła duża poprawa, jeszcze kilka, kilkanaście lat temu naprawdę potrafiło tu śmierdzieć. Teraz jest o wiele lepiej.

Reklama

Mieszkająca kilka domów dalej kobieta wypowiada się zgoła odmiennie: – Smród bywa taki, że nie da się wytrzymać. Teraz tego tak nie czuć, ale latem? Latem to się na wymioty zbiera, okna nie idzie otworzyć. Wypada zaświadczyć, że w czasie naszych pobytów w Leżachowie, czy to we wsi, czy pod samym zakładem, uciążliwości odorowych nie odnotowaliśmy, ale mieszkańcy są zgodni, że smród pojawia się okresowo, a szczególnie trudny do zniesienia jest w miesiącach letnich.  

Co wykazało śledztwo?

Czy zlecone przez prokuraturę śledztwo było rzetelne i rozwiewa wszelkie wątpliwości w tej sprawie? Nie nam to oceniać. Poprosiliśmy jednak prokuraturę o szczegółową informację, dotyczącą przeprowadzonych w jego trakcie czynności. Jak się okazuje, działania policji w dużej mierze polegały na przesłuchaniach świadków i gromadzeniu dokumentów. Z oświadczenia prokuratury wiemy, że przeprowadzono przesłuchania mieszkańców okolicznych wsi, pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, pracowników podejrzanych o szkodliwą działalność firm, wreszcie gminnych urzędników z Sieniawy i Wiązownicy. Co istotne, w dokumencie otrzymanym od prokuratury czytamy: „czynności śledcze nie wymagały przeprowadzenia ani zlecenia przeprowadzenia pomiarów, badań, wizji lokalnych, albowiem, jak wynika z akt sprawy, uciążliwość zapachowa dotyczyła okresu letniego w 2017 i nie występowała już po otrzymaniu zawiadomienia o przestępstwie...”. Jak można wnioskować, w zakresie badań specjalistycznych prokuratura posiłkowała się przede wszystkim protokołami pokontrolnymi WIOŚ i jak czytamy w oświadczeniu „przeprowadzone przez podkarpackie WIOŚ w Rzeszowie pomiary stężeń substancji przy pomocy spektrometru ruchliwości jonów oraz detektora fotojonizacyjnego nie wykazały obecności żadnych z badanych substancji szkodliwych”. Jak zatem można domniemywać, w Leżachowie powietrze nie szkodzi zdrowiu, choć wynika to bardziej z całorocznych kontroli inspektorów środowiska niż jakichś nowych działań policji. Co zatem z czystością powietrza? Czy smród to po prostu koszt społeczny, jaki muszą ponieść mieszkańcy, bo ze zwierzęcymi odpadami coś przecież robić trzeba? Bardzo trafną puentę wnosi prokuratorskie oświadczenie: „w aktualnie obowiązującym ustawodawstwie nie ma przepisów określających standardy zapachowej jakości powietrza i obiektywnych metod ich pomiaru, a co za tym idzie, nie ma możliwości wykonania pomiaru emisji odorów w celu oceny zapachowego oddziaływania na otoczenie”.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zenekblues - niezalogowany 2018-04-15 12:21:41

    jedno pytanko - czy jest jakaś obowiązująca w Polsce norma na smród, jeśli tak to proszę o jej podanie ???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kogut - niezalogowany 2018-04-15 15:01:46

    Ta policjantka to  chyba ma lepszy węch  niż psy na przejściach granicznych ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sm - niezalogowany 2018-04-16 16:29:04

    Prace w końcowej fazie: https://www.mos.gov.pl/srodowisko/uciazliwosc-zapachowa/Każdy biznes uciążliwy dla otoczenia można zamknąć na podstawie szkodliwości odoru dla zdrowia ludzi. https://finanse.wp.pl/smierdzacy-biznes-uchyla-sie-furtka-dla-mieszkancow-skarzacych-sie-na-smrod-z-okolicznych-zakladow-6116515708446337a

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama