Reklama

Niemcowie: – 9 psów szczeka całą noc. Mamy dość. – Nikomu nie przeszkadzają, tylko im – mówi właścicielka

28/05/2015 11:42

Interweniował już wójt gminy Żurawica, Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt „Nadzieja” z Przemyśla, policjanci z komisariatu w Żurawicy i nic. Psy jak szczekały, tak nadal szczekają, bo tak już mają w zwyczaju.

– Wprowadziliśmy się tutaj w marcu – opowiada Piotr Niemiec i oprowadza po niedawno ukończonym piętrowym domu, stojącym na działce nr 443 w Bolestraszycach. – Nasza posesja sąsiaduje z gospodarstwem pani Romany Dziechciarz, która trzyma dziewięć psów. Problem w tym, że te psy przez cały czas głośno szczekają. Do tej pory nikomu to nie przeszkadzało, ponieważ dom stojący po drugiej stronie gospodarstwa pani Dziechciarz jest niezamieszkany. Natomiast u nas to szczekanie słychać. – Mamy już tego dosyć – dodaje żona P. Niemca. – Okna naszej sypialni wychodzą akurat na tamtą stronę i przez to ciągłe ujadanie nie mogliśmy spać. Mamy małe dziecko, które też potrzebuje spokoju. Żeby nie słyszeć szczekania, przeniosłam się do drugiego pokoju, ale to też nic nie dało, bo w dalszym ciągu je słychać. Przez to chodzimy niewyspani. Interweniowaliśmy już tu i tam, ale to nie przynosi oczekiwanego skutku, a przecież mamy prawo do spokojnego życia i wypoczynku we własnym domu.

Interwencje

Ostatniego dnia marca członkinie Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt „Nadzieja” z Przemyśla podczas wizji lokalnej stwierdziły w gospodarstwie Romany Dziechciarz obecność ośmiu psów na zewnątrz i jednego w domu. Psy przebywały na uwięzi przy budach. Nie stwierdzono rażących zaniedbań, wygłodzenia czy maltretowania. Psy miały dostęp do wody, budy były wyłożone kocami lub słomą, odizolowane od podłoża, więc uznano, że brakuje podstaw do wszczynania dalszych działań w celu odebrania psów. Na miejscu byli też policjanci, ale kiedy przyjechali, psy akurat nie szczekały, więc również nie było podstaw do interwencji. Wójt gminy Żurawica w piśmie do Piotra Niemca wyjaśnia, że rada gminy uprawniona jest jedynie do określenia obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do użytku publicznego. 

Reklama

Przepisy

W tym przypadku można się powoływać na artykuł 144. kodeksu cywilnego. „Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. Jednak sąd nie ma możliwości nakazania pozbycia się psa czy uśpienia czworonoga, jedynie może nakazać właścicielowi stosowne kroki, które wyeliminują nadmierny hałas, na przykład przeniesienie budy psa w inne miejsce posesji lub nakazanie wyciszenia mieszkania”. Również problematyczny jest artykuł 51. kodeksu wykroczeń, paragraf 1. „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Komentator - niezalogowany 2015-05-28 13:24:51

    Problem przygarniania zwierząt czy dokarmiana ich jest powszechny, i gdy jest to czynione w rozsądnej mierze, nie stwarza uciążliwości innym. Niestety, gdy jednak przekracza pewne granice rozsądku, staje się patologią, z którą trudno walczyć. Trudno kogoś przekonać, że takie zachowanie jest naganne i należy z nim skończyć. Przecież to wypływa z miłości do zwierząt, tłumaczą ci ludzie, więc czemu ma ich ktoś za to karać? Urzędy, policja, sądy jakoś sobie z tym nie radzą, a może jest to problem, który winna rozwiązać medycyna? Może ten patologiczny instynkt "macierzyński" można jakoś leczyć. O dziwo, niestety w tym górują kobiety .... aż przykro patrzeć i słuchać. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ... - niezalogowany 2015-05-28 13:50:10

    dobrze, że w naszym klimacie zwierzętami domowymi są psy a nie świnie... wyobrażacie sobie jakby 9 świń na podwórku ciągle chrząkało ? "Ta swinia była chora, to ją zawiozłam do weterynarza... Tę maciorę wnuk znalazł w lesie koło Birczy. Ktoś ją przywiązał do drzewa... U mnie żadnej świni krzywda się nie dzieje. Dbam, żeby miały co jeść."Uff... dobrze, że to świnie jemy, a inne kochamy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karolina_cap_900 2015-05-30 20:37:39

    Szkoda, że ci Państwo sami mają psa...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości