Pod koniec kwietnia br. funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu zatrzymali na przejściu drogowym w Korczowej podróżującego z Ukrainy do Polski obywatela Niemiec Roya Bernharda R. pochodzącego z okolic Frankfurtu nad Menem. Cudzoziemiec przewoził niecodzienny sprzęt…
W swoim bagażu miał… osiem kompletów miotaczy – pistoletów do zestrzeliwania dronów wraz z siatkami oraz naboje hukowe. Obywatel Niemiec został zatrzymany i usłyszał zarzut nielegalnego posiadania broni i amunicji (art. 163 par. 2. Kodeksu karnego). Złożył wyjaśnienia, z których wynikało, że był w Ukrainie z pomocą humanitarną. Tam zakupił przewożoną broń i naboje, sądząc, że może je legalnie, bez pozwolenia przewieźć do domu. Po co taki zestaw był mu potrzebny? Wyjaśnienie jest absolutnie rozbrajające! Otóż stwierdził, że w jego miejscowości niezwykle uciążliwa jest populacja szopów praczy. Razem z sąsiadem mieli je za pomocą tych miotaczy oraz siatek i nabojów odławiać.
– W konsekwencji Roy Bernhard R. przyznał się do przedstawionego mu zarzutu popełnienia przestępstwa i poddał dobrowolnie uzgodnionej z prokuratorem Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu karze. To sześć miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary na okres próby jednego roku, przepadek zatrzymanych dowodów rzeczowych oraz świadczenie pieniężne w kwocie pięciu tysięcy złotych
Reklama
– wyliczyła rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz.
Do jarosławskiego sądu rejonowego trafił akt oskarżenia wraz z wnioskiem zawierającym wspomniane, uzgodnione warunki kary.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze