Szczyt zakupów związanych ze startującym 2 września nowym rokiem szkolnym właśnie się rozpoczął. Jak wynika z deklaracji rodziców i opinii sprzedających szkolny asortyment oraz podręczniki, większość tego typu sprawunków robimy po 15 sierpnia. Ile wydamy w tym roku na wyprawkę i czym będziemy się kierować przy wyborze produktów?
W tym roku prawie połowa rodziców wyda na wyprawkę dla jednego ucznia do 500 zł – wynika z badania „Wyprawka szkolna”, zrealizowanego przez SW Research dla sieci Empik. Niemal co trzeci przeznaczy na ten cel większą sumę, mieszczącą się w granicach między 500 a 700 zł, a co piąty – planuje wydać nawet ponad 700 zł. Zaledwie 13 proc. ankietowanych zakłada, że uda im się zmieścić się w kwocie 300 złotych, wypłacanej dla każdego ucznia w ramach programu „Dobry Start”. W województwie podkarpackim od początku lipca do ZUS wpłynęło już ponad 111 tys. dotyczących go wniosków (dane na 6 sierpnia), a łączna kwota wypłat przekroczyła 37,5 mln zł (w samym Przemyślu – 949 tys. 800 zł). Warto się pospieszyć, bo im wcześniej złożymy wniosek, tym szybciej pieniądze trafią na konto. Złożenie go jeszcze w sierpniu gwarantuje, że środki dostaniemy nie później niż do 30 września. Gdy zrobimy to we wrześniu, październiku czy listopadzie, pieniądze trafią na konto w ciągu 2 miesięcy od wpłynięcia dokumentu.
Jak słyszymy w przemyskim antykwariacie przy ulicy Grodzkiej, skupującym i sprzedającym używane podręczniki szkolne, prawdziwy armagedon zakupowy zacznie się tuż przed początkiem września i zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego, choć część uczniów i rodziców już ruszyło na zakupy.
– W tym roku postanowiłem wcześniej zająć się kompletowaniem książek. Chciałem zdążyć przed tłumem – mówi Kamil, który na podręcznikowe zakupy udał się w drugim tygodniu sierpnia.
– Sprzedałem książki z drugiej klasy technikum, kupiłem sporą część z listy do klasy trzeciej. Wybieram używane książki, bo zawsze można trochę na tym zaoszczędzić – mówi.
Jak słyszymy od sprzedawcy, część szkół wciąż nie podało jeszcze uczniom pełnej listy podręczników, więc z pewnością prawdziwy ruch zacznie się tuż po starcie nowego roku szkolnego. Problemem jest jednak to, że w przypadku wielu przedmiotów obowiązuje nowa podstawa programowa, co zmusza rodziców do zakupu wyłącznie nowych książek, z tegorocznej edycji, a to z kolei wyklucza oszczędności[paywall].
– Przejrzałam już z córką listę podręczników do trzeciej klasy liceum, w które musi się zaopatrzyć – mówi pani Aneta.
– Niestety przy sporej większości z nich jest adnotacja, że konieczny jest zakup nowej edycji, z roku 2024. A wiadomo, ile kosztują teraz nowe książki. Tylko sam podręcznik do języka angielskiego to wydatek ponad 90 złotych, ćwiczenia kosztują prawie 70 zł. A gdzie reszta książek? – wylicza.
Jak wynika z przytoczonego wyżej badania „Wyprawka szkolna”, ponad 60 proc. ankietowanych rodziców zakłada, że wydatki szkolne pochłoną większy budżet niż rok temu. Głównym powodem jest wzrost cen. W tym roku za solidny plecak dla pierwszoklasisty w markecie trzeba zapłacić od około 150 zł wzwyż. Są takie, za które trzeba dać ponad 240 zł. W roku ubiegłym w tym samym sklepie ceny plecaków oscylowały w kwotach od 80 do 150 złotych.

Sporą część wydatków stanowić będą przybory szkolne, np. zeszyty. 60-kartkowy zeszyt w kratkę w miękkiej oprawie w promocji uda się kupić za około 3,50 zł. Sporo więcej trzeba wydać na zeszyty w oprawie twardej. Właśnie taki, 80-kartowy, w markecie kosztuje powyżej 8 zł. Warto się rozejrzeć w poszukiwaniu różnych opcji, bo znajdziemy tańsze i droższe oferty. Wiele zależy od firmy i rodzaju produktu. Listy szkolnych zakupów są kompleksowe, bo prócz plecaków, artykułów papierniczych i podręczników, obejmują często również wyposażenie pokoju ucznia (jeśli chodzi o oświetlenie, tegorocznym hitem są lampki „kreślarskie”, dające dużą elastyczność przy doświetlaniu blatów), ubrania i obuwie. Niezmiennie priorytetem rodziców pozostają jakość i trwałość artykułów szkolnych. Cena nierzadko schodzi na dalszy plan. Dla samych uczniów najważniejszy natomiast jest ich wygląd. Jak wynika z badania zrealizowanego przez SW Research, im młodszy uczeń, tym bardziej zależy mu na artykułach szkolnych z ulubionymi motywami lub postaciami, a im starszy – na konkretnej marce.

Do puli wydatków związanych z edukacją od września rodzice często muszą doliczyć także te związane z korepetycjami (z badania wynika, że chodzi na nie co piąty uczeń) czy zajęciami dodatkowymi. W większości są to zajęcia pozaszkolne, dodatkowo płatne. Rodzice przeważnie (35 proc. respondentów) wydają na nie miesięcznie od 200 do 300 zł. Dodatkowy koszt to wyposażenie dziecka na takie zajęcia – prawie jedna trzecia opiekunów przeznacza na ten cel powyżej 500 zł w ciągu roku. Statystyki pokazują, że najpopularniejsze są zajęcia sportowe (np. piłkarskie, pływanie czy sztuki walki), które uczniowie wybierają w zdecydowanej większości z własnej inicjatywy, oraz kursy językowe (43 proc.), na które posyłają raczej rodzice. Stosunkowo dużą popularnością cieszą się też zajęcia taneczne, a na dalszych miejscach w rankingu znalazły się: plastyczne, muzyczne, informatyczne.
Nowy rok szkolny, nowe wydatki – ta maksyma niestety co roku spędza rodzicom sen z powiek. Pocieszeniem jest natomiast fakt, że uczniowie szkoły podstawowej mogą liczyć na darmowe podręczniki, które tuż po pierwszym dzwonku otrzymają w szkole. To duże odciążenie dla domowych budżetów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze