Reklama

Obecne czasy nie są łaskawe dla naszych serc. Rozmowa ŻP

Zawiązało się 25 lat temu i od tamtej pory stoi na straży kondycji serc osób, które mają w swoim życiorysie zawał, operację na otwartym sercu, a nawet przeszczep, ale też i tych, którzy na serce chorują i dopiero czekają w kolejce do zabiegu. O tym, dlaczego choroby serca są największym zabójcą Polaków, jak się o nie należycie troszczyć, ale też o początkach i motywach powstania Stowarzyszenia Metalowych Serc w Przemyślu rozmawiamy z jego prezesem Gerardem Szczygłem.

Stowarzyszenie Metalowych Serc zawiązało się 25 lat temu. Stoi Pan na czele organizacji od samego początku?

– Nie, dokładnie od 11 lat. Przede mną funkcję prezesa pełniła pani doktor Danuta Markiewicz-Mleczko, ceniony pediatra. Natomiast pomysłodawczynią i założycielką stowarzyszenia w Przemyślu była dr med. Alicja Pietruszka-Zasadny, którą niejako zainspirował do tego ceniony polski kardiochirurg prof. Antoni Dziatkowiak, twórca dzisiejszej Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także wieloletni dyrektor Instytutu Kardiologii Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II.

Przez wiele lat przyjeżdżał do Przemyśla i pomagał pani doktor Pietruszce-Zasadny w prowadzeniu przemyskiej kardiologii od momentu, w którym oddział kardiologii powstał w przemyskim szpitalu. Od początku jest dobrym duchem naszego stowarzyszenia, mamy stały kontakt.

Reklama

Co było podłożem zamysłu skonsolidowania chorych po zabiegach na sercu?

– Pani dr Pietruszka-Zasadny, wspierana przez kilka innych osób, wśród których była między innymi Maria Guzdek, zauważyła, że ludzie po poważnych zabiegach kardiologicznych bardzo często zamykają się w domach, izolują, uważając, że są ciężko chorzy i muszą zrezygnować z dotychczasowego życia.

Sam jestem tego najlepszym przykładem. Przeszedłem zabieg wszczepienia bajpasów i początkowo tak było też i ze mną. Organizacja miała się tymi ludźmi zająć, wyrwać ich z choroby i stworzyć przestrzeń do bycia razem, wymiany doświadczeń, rozmowy. I tak się stało. W chorobie i cierpieniu najlepszym lekiem jest czasem rozmowa z drugim człowiekiem, o podobnych doświadczeniach. Dziś stowarzyszenie liczy 100 członków. Są wśród nas osoby: po wszczepieniu bajpasów, wstawieniu stentów, wymianie zastawki, czyszczeniu żył, zawałach, jedna po przeszczepie serca, a więc z poważnymi historiami kardiologicznymi na koncie.

Reklama

Ze statystyk wynika, że ponad 1,2 mln Polaków ma rozpoznaną niewydolność serca. Zgony z jej powodu są na pierwszym miejscu w kraju. Takie dane wyczytać można z raportu „Niewydolność serca w Polsce”. To bardzo dużo. Wynika z tego, że choroby serca są chyba największym zabójcą Polaków. Dlaczego jest tak źle?

– W sposób zasadniczy zmieniliśmy nasz tryb życia. Dużo siedzimy, mało się ruszamy, a to sprzyja problemom krążeniowym. Poza tym niebagatelny wpływ na kondycję serca ma dieta, a z tym też nie jest u nas dobrze. Jemy za dużo[paywall] mięsa, szczególnie czerwonego i za mało ryb.

Co więcej choroby serca bardzo często rozwijają się w sposób podstępny, często przez długi czas nie wiemy, że w naszym organizmie coś jest nie tak. Dopiero kiedy zaczynamy szybko się męczyć, mieć kłopoty ze złapaniem oddechu, podniesieniem czegoś z ziemi, orientujemy  się, że nasze serce szwankuje. Niestety niekiedy to dużo za późno.

Reklama

Badania pokazują też, że statystyczny Polak najbardziej narażony na choroby serca to czterdziestoletni mężczyzna, z nadciśnieniem, o czym może nie wiedzieć i wysokim cholesterolem, czego też może nie być świadomy. Pali, mało się rusza i jest otyły. Rzeczywiście to kandydat do problemów kardiologicznych?

– Oczywiście. Sam byłem namiętnym palaczem, pracowałem za biurkiem, towarzyszył mi permanentny stres. Wiele z tych kryteriów zatem spełniam. Czasy nie są dziś łaskawe dla naszych serc, a stres to jeden z winowajców, jeśli chodzi o kondycję serca, zatem musimy szukać jakiegoś  antidotum.

Napięcie najlepiej rozładowuje przebywanie z sobą, obcowanie z drugim człowiekiem, zwyczajnie rozmowa. Celebrujmy takie chwile. Dlatego właśnie tak duży nacisk kładziemy w stowarzyszeniu na spotkania towarzyskie. Zresztą muszę tu zaznaczyć, że nie tylko stres, ale też papierosy i alkohol, czyli tak zwany niehigieniczny tryb życia – to jedne z głównych przyczyn chorób serca.

Reklama

Wiele osób obawia się, że po zabiegu kardiologicznym nigdy nie będzie tak samo, jak przed. Że trzeba będzie zwolnić, a życie będzie gorsze jakościowo od tego, jakie prowadziliśmy wcześniej. Tymczasem wy pokazujecie, że można, a nawet trzeba żyć aktywnie...

– Oczywiście, bo po zabiegu życie chorego zmienia się na plus, a kondycja z dnia na dzień staje się lepsza. Kiedy problem dotyczący serca zostaje rozwiązany, powinniśmy tym bardziej dbać o to, by pozostawać aktywnymi, bo aktywność daje nam zdrowie.

Siedząc w domu, nie ruszając się, ryzykujemy kolejnym zawałem czy zakrzepicą. Dlatego nie tylko systematycznie spotykamy się tu, na miejscu, w Przemyślu, ale dużo podróżujemy, w tym także za granicę. To nasz sposób na wyrwanie z domowych pieleszy. Chcemy być aktywni, nie myśleć wyłącznie o swojej chorobie. Chcemy też być na bieżąco z nowinkami medycznymi dotyczącymi leczenia chorób serca.

Reklama

Rocznicowe spotkanie jubileuszowe w swoim gronie macie państwo już za sobą, ale to zdaje się nie koniec wydarzeń związanych z 25-leciem.

– Tak, we wrześniu zaplanowana jest całodniowa konferencja naukowa poświęcona najnowszym trendom w kardiologii i kardiochirurgii. Chcemy zaprosić uznane grono polskich profesorów, specjalistów w tej dziedzinie. Jej wstępny termin to 29 września. Liczymy, że w koordynacji przedsięwzięcia wesprze nas prof. dr hab. Bogusław Kapelak, obecny szef oddziału klinicznego chirurgii serca, naczyń i transplantologii w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II, który jest związany z Przemyślem rodzinnie.

A wcześniej, pod koniec sierpnia, zapraszamy na kolejną, drugą odsłonę akcji „Dzień dla Serca”, która odbędzie w Rynku. Będzie możliwość wykonania podstawowych badań, skonsultowania wyników z lekarzami, jednym słowem sprawdzenia, w jakiej jesteśmy kondycji. W ubiegłym roku przebadaliśmy 300 osób.

Reklama

Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji wszystkich planów.

 


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama