Reklama

Od 340 lat Matka Boża wysłuchuje próśb na kalwaryjskim wzgórzu [ZDJĘCIA]

15/08/2019 19:12

Przed rokiem Kalwaria Pacławska obchodziła 350-lecie swojego istnienia, a w bieżącym przypada 340. rocznica obecności w tym miejscu cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej nazywanej też Słuchającą.

Choć Kalwaria pierwotnie powstała z myślą o kulcie Męki Pana Jezusa, to obecnie miejscowe sanktuarium kojarzy się przede wszystkim z obrazem Matki Bożej. Zyskała ona sobie tytuł Słuchającej z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że artysta namalował Jej jedno, odkryte ucho. Drugi natomiast wynika ze świadectw modlących się, którzy przekonują, że Maryja naprawdę wysłuchuje próśb swoich czcicieli.

Zanim wizerunek znalazł się w tutejszym kościele, do 1679 r. odbierał swoją cześć w kościele franciszkańskim w Kamieńcu Podolskim. Przed nim modlili się m.in. król Jan Kazimierz czy król Jan III Sobieski. Po zajęciu Kamieńca przez Turków obraz znalazł się w Kalwarii Pacławskiej. W jaki sposób?

Reklama

Maryja wybrała to miejsce

Tego do końca nie wiadomo. Istnieją dwie wersje. Pierwsza mówi, że[paywall] Turcy wyrzucili obraz Matki Bożej do rzeki Smotrycz. W nocy Maryja przyśniła się starcowi, który mieszkał niedaleko tego miejsca i wskazując, gdzie obraz się znajduje, nakazała przenieść go właśnie do Kalwarii. Starzec usłuchał Matki Bożej.

W czasie podróży na noc zatrzymał się w zajeździe w Samborze. Obraz schowano do skrzyni, na której spał syn właścicieli. W nocy niewidzialna siła trzy razy zrzuciła chłopca ze skrzyni. Wtedy otwarto skrzynię i ujrzano, że obraz jaśnieje niezwykłą światłością. Wieść o tym rozeszła się lotem błyskawicy. Mieszkańcy zbiegli się, modlili się i chcieli zmusić starca, by zostawił obraz w mieście. Ten jednak stanowczo odmówił, więc w procesji wyruszono do Kalwarii.

Reklama

Druga wersja jest bardziej realistyczna. Stanisław Fredro (syn Andrzeja – założyciela Kalwarii) twierdził, że ojciec wykupił obraz z rąk tureckich. Niewykluczone, że obie wersje zawierają w sobie część prawdy.

Liczne cuda

W Kalwarii Pacławskiej obraz szybko zyskał dużą cześć za sprawą wielu łask i cudów, do których miało dochodzić za wstawiennictwem Maryi. Pierwszym było uratowanie kościoła od pożaru w 1685 r. W XVIII w. zanotowano w księgach ponad 50 cudów.

W tym czasie doszło nawet do sporu, ponieważ obraz chcieli odzyskać franciszkanie z Kamieńca Podolskiego. Kapituła prowincjalna opowiedziała się za takim właśnie rozwiązaniem, ale koniec końców do powrotu nie doszło. Nie zgodził się na to Stanisław Fredro, ale nie bez znaczenia był też coraz większy kult Maryi w tym obrazie.

Reklama

15 sierpnia 1882 r. bp Łukasz Ostoja Solecki koronował obraz koronami papieskimi. Wedle przekazów, w uroczystości wzięło udział ponad 150 tys. pielgrzymów. W czasie sierpniowego odpustu w 1968 r. obchodzono 300-lecie założenia Kalwarii Pacławskiej. Uroczystości przewodniczył kard. Karol Wojtyła, który odprawił mszę św. i wygłosił kazanie.

Kult nie maleje

Trwający od przeszło trzech wieków kult wcale nie gaśnie. Choć zmienia się forma pielgrzymowania, to w połowie sierpnia Kalwaria Pacławska rok w rok zapełnia się ludźmi. O fenomenie tego miejsca i odpustu świadczy choćby to, że często mówi się, że coś się wydarzy „przed Kalwarią” albo „po Kalwarii” i wiadomo, że chodzi o połowę sierpnia.

Reklama

– Może ktoś szedł pieszo, może ktoś dojechał, ale każdy z nas tutaj przybył, mając w sercu jakieś intencje. Na pewno nie jest to tylko nasze przyzwyczajenie, nie jest to tylko tradycja, że jesteśmy tak nauczeni – mówił w poniedziałek bp Edward Kawa, biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej, który przybył tu pieszo wraz z grupą z Ukrainy. – Jest to bardzo istotne, abyśmy w pokorze serca o to dzisiaj prosili, abyśmy w tej kalwaryjskiej Kanie pozwolili Bogu nas zmienić, aby Pan Bóg mógł działać w nas, ale i przez nas – dodał.

W kazaniu bp Kawa podkreślił, że katolicy mają prawo bronić swojego prawa, jakim jest publiczne wyznawanie wiary. – Możemy milczeć, patrzeć, z czasem możemy się zacząć i bać. Już niedługo będziemy się bali nawet zrobić znak krzyża w miejscu publicznym, bo możemy kogoś urazić – powiedział.

– A możemy dzisiaj, jako obywatele swego państwa, jako katolicy, jako ludzie wierzący, właśnie bronić swoich wartości. Mówić o tym, że to ja jestem katolikiem, to ja należę do tego Kościoła, to mnie przede wszystkim obraża to, że ktoś publicznie łamie moje przekonania religijne, znęca się czy wyśmiewa moją wiarę, łamie moje prawa – mówił stanowczo.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Baranek - niezalogowany 2019-08-15 19:24:22

    Ksiądz przed komunią zażyczył sobie okazały prezent i bochen chleba. Od teraz nic ode mnie nie dostanie.  Po kolędzie też. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-08-15 20:04:41

    Tego roku aura bardzo mocno przetrzebiła pątników.Siła żywiołu była znacznie wyższa od siły wiary.Ale podziwiam tych co dotrwali do końca.Wielka szkoda,ze nawet z ambony nawoływano do wyznania handlowego  i zakupów w odpowiednich punktach bardziej koszernych co duchownym naprawdę przy takich wydarzeniach nie przystoi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adc - niezalogowany 2019-08-16 07:12:50

    Bez kasy jesteś nikim.I nikt się za ciebie nie pomodli.Taka smutna prawda.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości