Reklama

Odnalazł ponad sto rozbitych samolotów

03/05/2015 15:03

Przemyślanin Przemysław Chorążykiewicz od lat zajmuje się historią lotnictwa oraz ustalaniem i odszukiwaniem miejsc, w których w czasie II wojny rozbijały się samoloty.

Kiedy zaczęła się pana przygoda z odnajdywaniem kolejnych rozbitych samolotów?

– Od małego interesowałem się lotnictwem, ale tak na poważnie zaczęło się jakieś dwadzieścia lat temu. Znajomi z Lubaczowa opowiedzieli mi, że w ich okolicy, w lesie, znajdują się szczątki niemieckiego samolotu, który rozbił się w czasie drugiej wojny. Dotarłem w to miejsce i okazało się, że nie trzeba było głęboko kopać, niepotrzebny był wykrywacz, bo wystarczyło tylko „grzebnąć” nogą, żeby znaleźć fragmenty rozbitego samolotu. Po kilku latach udało mi się je zidentyfikować. Był to niemiecki bombowiec Heinkel He sto jedenaście, zestrzelony w lipcu czterdziestego czwartego roku. To był pierwszy samolot, którego szczątki udało mi się odnaleźć

Od tego momentu minęło jakieś dwadzieścia lat. Ile podobnych miejsc jeszcze Pan odnalazł?

– Od tego czasu, na podstawie poszukiwań w terenie, stworzyłem na własny użytek bazę danych, z której wynika, że w rejonie Przemyśla rozbiło się ponad sto samolotów, z tego dziewięćdziesiąt dziewięć procent w czasie drugiej wojny. Udało mi się też namierzyć jeden samolot z czasu pierwszej wojny, który się rozbił koło miejscowości Czereśnie, pod Lubaczowem, a także jeden, który uległ katastrofie jeszcze przed drugą wojną. To był polski, lekki bombowiec Karaś. Mówiąc o rejonie Przemyśla, który opracowuję, myślę o terenach w promieniu około pięćdziesięciu kilometrów, z oczywistych względów nie wliczając w to terenów za wschodnią granicą.

Jak Pan odnajduje te miejsca?

– Na szperanie po archiwach nie mam czasu, zresztą w naszych jest niewiele informacji. O samolotach, które się rozbiły, dowiaduję się głównie od ludzi, którzy pamiętają czasy wojny. Kiedy zaczynałem dwadzieścia lat temu, żyło jeszcze wielu naocznych świadków. Dzisiaj jest ich coraz mniej, więc muszę liczyć na ich potomków. Kiedy mam już jakąś przybliżoną lokalizację, prowadzę badania terenowe z wykrywaczem i zdarza się, że kawałeczek metalu, który nie ma znaczenia dla laika, dla mnie jest cenną wskazówką.

Historie, które Pan odkrywa, można znaleźć w Pana książkach. Pierwsza z nich, wydana jedenaście lat temu, traktuje o dużej bitwie powietrznej w rejonie Pruchnika.

– To jeden z ciekawszych epizodów wojennych. Dwudziestego piątego lipca, w czterdziestym czwartym roku amerykańskie myśliwce Mustang rozgromiły grupę niemieckich sztukasów. Działo się to pomiędzy Pruchnikiem a Przeworskiem. Mustangi wystartowały jako osłona grupy bombowej z lotniska w Połtawie, leżącej obecnie na Ukrainie. Według meldunków pilotów amerykańskich strącili oni dwadzieścia jeden niemieckich maszyn. Jednak liczba ta wydaje mi się zawyżona. Mnie udało się ustalić dwanaście miejsc, w których rozbiły się sztukasy i odnaleźć na to różne materialne dowody.

Dziękuję za podzielenie się z naszymi czytelnikami swoją wiedzą. 

Wydawnictwa, które Przemysław Chorążykiewicz ma na swoim koncie: 


Warplanes over Southeastern Poland (2004, książka w języku angielskim, przeznaczona na rynek zachodni), Hureczko. Historia lotniska Twierdzy Przemyśl (2009, współautor), Przemyśl na starych fotografiach z lat 1907 – 1986 (2011), Słownik angielsko-polski slangu lotniczego (2012), Przemyśl na archiwalnych fotografiach z okresu międzywojennego (2013), Garnizon Przemyśl na starych fotografiach (2014), Niemiecka i sowiecka okupacja Przemyśla w dokumentach archiwalnych (2015), album wydany wspólnie z Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej. Oprócz wydawnictw książkowych P. Chorążykiewicz ma na koncie wiele publikacji w fachowej prasie.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości